
O mnie
Mieszkam w bloku, pracuję, mam swoje kłopoty, a i kompleksy też — ale robię wszystko, żeby swoje życie przeżyć ciekawie.

Motto życiowe: słowa Marka Twaina, w którego książkach się w dzieciństwie zaczytywałam.
„Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań, złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj! Śnij! Odkrywaj!”
Główne pasje? Podróże. A poza tym żeglarstwo — głównie morsko-oceaniczne, na koncie sporo wielomiesięcznych rejsów. No i góry, zwłaszcza te zwane wysokimi: Everest, Matterhorn, McKinley, Aconcagua, Mt Blanc i wiele innych. Do tego windsurfing, nurkowanie, narciarstwo i snowboard, a kiedyś także spadochrony, paralotnie, motolotnie i bungy jumping.
Przez kilka lat prowadziłam dodatek „Turystyka" w Gazecie Wyborczej. Teraz jestem wolnym strzelcem — piszę m.in. dla Podróży, Poznaj Świat, National Geographic Traveler, Jachtingu, Żagli, Magazynu Góry, Rzeczpospolitej. Jeżdżę też jako pilot wycieczek zagranicznych i prowadzę prelekcje.
W skrócie




Ważniejsze wyprawy
Pomijam typowe wycieczki, odgórnie zorganizowane, z dobrymi hotelami. Zostawiam to, co było fajniejsze, trudniejsze albo po prostu ważne.
Szczytu zdobyć się nie udało, ale uratowałam życie — 300-metrowy zjazd na wysokości 7500 m zakończony wbiciem czekana. Po części górskiej samotny wypad po Pendżabie.
Głównym celem miała być wyprawa na K2 — pandemia zmieniła plany. Zamiast Karakorum: Gorgany, Czarnohora, Fogarasze, Rodniańskie.
Szczyt 16 maja — trzeci ośmiotysięcznik. W programie roku również Tanzania, Bajkał, Chiny, Izrael, a jesienią Fidżi, Samoa, Nowa Kaledonia, Tonga, Vanuatu i Nowa Zelandia.
Szczyt 28 września. Wcześniej Droga Kołymska — 2000 km od Magadanu do Jakucka.
Kamerun, Kongo, Gabon, Angola i samotnie Gwinea Równikowa.
10-metrowy jacht s/y Phoenix, trzyosobowa załoga.
Zakończenie zdobywania Korony Ziemi.
Trudny himalajski szczyt, wspinanie z Samem Shortem.
Góra Kościuszki i Góra Strzeleckiego. Koszt na miejscu: 50 dolarów.
Prawie dwa tygodnie w błocie dżungli, potem najwyższa góra Oceanii. Później Alaska i Mt McKinley.
Trzymiesięczny rejs na 10,5-metrowej „Annie” w dwie osoby przez morza Beauforta, Czukockie, Wschodniosyberyjskie i Beringa. Później „Solanus” z Grenlandii na Alaskę.
Jako pierwszy w świecie jacht dotarł do bazy.

Zarabianie na wyprawy
Sadziłam las, wyganiałam owce na pastwiska, okopywałam drzewka oliwkowe w Grecji, sprzątałam domy bogatych Amerykanów w Kalifornii. W Polsce myłam okna, adresowałam koperty i przepisywałam kosztorysy budującego się metra. To dawne czasy — dziś większość zarobku idzie z pisania, prelekcji i pilotażu wycieczek.