Hiszpański po gwatemalsku
Odsłony: 6980

WYJAZDY JĘZYKOWE - GWATEMALA

Najlepszy sposób na naukę języka to wyjazd do kraju gdzie się w nim mówi. Fanom hiszpańskiego polecam Gwatemalę. Tamtejsze szkoły są nie tylko bardzo efektywne, ale i tanie.

Kiedy zjawiam się w Gwatemali znam po hiszpańsku kilka słów na krzyż. Potrafię zapytać o najprostsze sprawy, kojarzę że piwo to "cerveza", no i wiem jak odpowiadać na standardowe pytania w stylu: jak masz na imię, skąd jesteś, ile masz lat... I tak jestem w lepszej sytuacji niż Akiko - poznana na lotnisku Japonka, która nie umie nawet hiszpańskiego "dzień dobry". Obie przyjechałyśmy po to samo - do szkoły.

Dla każdego

Naukę w szkole załatwiam przez Internet - nie chcę po przyjeździe tracić czasu na zbieranie i porównywanie ofert. Idąc na pierwsze zajęcia jestem nieźle stremowana. -Na stare lata do szkoły… No cóż, sama chciałam. Trochę się obawiam, że mając na gwatemala-szkola - przerwa.jpgkarku "…dzieści" lat będę najstarszą, ale gdzie tam! Owszem, większość to młodzież dwudziestokilkuletnia, ale są też i dużo starsi ode mnie. Na przykład Lucy z  Kalifornii ma prawie 70-tkę - wyszła z założenia, że na naukę nigdy nie jest za późno. Najmłodsze są dzieciaki z kanadyjskiej rodzinki - przyjechały razem z rodzicami, którzy także chodzą na zajęcia. Przeważają studenci, którym tutejsza szkoła zastępuje lektorat na uczelni (w wielu krajach taki układ jest wręcz mile widziany) oraz wolontariusze, którzy przyjechali do Ameryki Środkowej, aby popracować przy pożytecznych, niedochodowych projektach. Oczywiście nie brak również zwyczajnych podróżników, wiedzących że znajomość języka uprości im kontakty z "lokalesami".

"Ixchel" to jedna z najbardziej znanych gwatemalskich szkół. Nic dziwnego, bo jest jedną z najlepszych, na dodatek z rozsądnymi cenami. Jej nazwa oznacza boginię z mitologii Majów - dowód, że Gwatemalczycy prowadzący od 8 lat szkołę, są naprawdę dumni z tradycji swoich przodków.

-Mieliśmy już kilku uczniów z Polski - chwali się Alvaro, główny szef. Polacy i inni Słowianie (spotykam Czecha!) przyjeżdżają jednak sporadycznie. Najwięcej jest Amerykanów, Niemców i Skandynawów, a od pewnego czasu - coraz więcej Azjatów.

Skuteczność gwarantowana

gwatemala-szkola - w patio.jpgTutejsza szkoła odbiega od moich polskich skojarzeń. Przede wszystkim nie ma klas - nauka odbywa się w przyjemnym patio z tropikalną roślinnością i fontanną w środku. Krużganki wokół dziedzińca zastawione są stolikami, przy których odbywają się lekcje - każdy uczeń ma swojego nauczyciela. Jak w takich warunkach się uczyć? - zastanawiam się, patrząc na kilkadziesiąt siedzących koło siebie osób, wyglądających jakby przyszli na kumpelskie pogaduchy. Tymczasem wbrew pozorom żadnego gwaru nie ma, każdy skupiony jest wyłącznie na swoich zadaniach.

Początek zajęć jest o godzinie 8-mej. Nauczyciel nie ma pretensji jeśli uczeń się spóźni - w końcu to jego pieniądze, jego czas. Nauka trwa do 12-tej, przy czym od 10 do 10.30 jest oficjalna przerwa "na kawę lub herbatę" (darmową). Jeśli jednak uczeń sobie życzy, przerwę można zrobić w każdej chwili.

Długa przerwa to zwykle czas na rozmowy z innymi uczniami albo skorzystanie z Internetu. W szkole jest kilka komputerów - każdy z uczniów dostaje darmowe kupony na sześć 15-minutowych sesji tygodniowo - jeśli to nie wystarczy, za drobną opłatą (równowartość 2 zł za godzinę) można posiedzieć dłużej.

gwatemala-szkola -moja nauczycielka.jpg Ci którzy mają wykupione lekcje popołudniowe umawiają się na nie indywidualnie z nauczycielem. Ja np. o 12-tej gonię na swoją kwaterę na obiad, chwilę odpoczywam i wracam do szkoły na 14-tą. W czasie porannych zajęć przerabiam głównie gramatykę. Brzmi strasznie, ale nauczyciele są dobrymi metodykami, wiedzą więc jak z najnudniejszych ćwiczeń zrobić zabawę, po której coś w głowie zawsze zostaje. Po południu jest już głównie konwersacja, przegląd lokalnej prasy, nauka słownictwa. Przy okazji luźnych rozmów z nauczycielami można się naprawdę dużo dowiedzieć się o kraju w którym jesteśmy! Z przewodników przecież nie wyczytam jak (w opowieści kobiety) zachowują się w domu uważający się za macho "Guatemaltecos", ani co miejscowi faceci myślą o Europejkach, jakie są sposoby na nielegalne przedostawanie się Gwatemalczyków do USA czy nawet… jakie są metody działania lokalnych złodziei.

W zależności od dnia jestem wolna o 16-17-tej. Oczywiście pracę domową też dostaję… Jak jej nie zrobię nauczyciel mi złego słowa nie powie, ale przecież to mnie zależy na nauce. Nic dziwnego, że mimo iż moje drugie "ja" podjudza: -Przecież jesteś na wakacjach!, każdego poranka posłusznie nastawiam budzik na 6-tą i robię zadane tłumaczenia. Co jakiś czas mam do zaliczenia test - o dziwo, nawet do głowy mi nie przyjdzie ściągać, choć nauczycielka na ten czas wychodzi na kawę. Stresować się nie muszę, bo ocen nie ma - błędy są po prostu wskazówką nad czym muszę popracować.

Dlaczego akurat Antigua?

gwatemala-pod wulkanem.jpg Położona w otoczeniu wulkanów Antigua to główne centrum nauki języka w Gwatemali. W mieście liczącym ok. 60 tys. stałych mieszkańców działają dziesiątki oficjalnych szkół, choć trzeba uważać, ponieważ wiele jest nie zatwierdzonych przez gwatemalskie Ministerstwo Edukacji, co zazwyczaj wiąże się z niskim poziomem.

Cudzoziemcy lubią Antiguę - widoki na wulkaniczne stożki i niska zabudowa złożona z kolorowych domów tworzą malowniczy krajobraz, a nagromadzenie zabytków, zwłaszcza kolonialnych kościołów, sprawia, iż jest tu co zwiedzać (miasto jest na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO). Sprzyjający jest też klimat - ze względu na wysokość (1500 m n.p.m.) nie ma tak męczących upałów jak np. na wybrzeżu, a wieczory bywają wręcz chłodne. Dzięki temu jest jeszcze jeden plus - nie ma zagrożenia malarią.
gwatemala-miasto antigua.jpg
Jak przystało na "turystyczną stolicę" znajdziemy w Antigle wszystko co przybyszom jest potrzebne - sklepy, eleganckie hotele (w jednym z nich nocował niedawno król Hiszpanii), jak również tanie, nastawione na "plecakowiczów" hostele w których płaci się nie za pokój, lecz za łóżko. Oczywiście są też restauracje, bary i liczne kluby, w których imprezy trwają nierzadko do rana. Najpopularniejszym miejscem spotkań jest aktualnie "Monoloco" czyli "Szalona Małpa", ale można wybrać sobie lokal w zależności od rodzaju muzyki jaki lubimy. Jedne lokale kuszą "wieczorami salsy", inne - ulubionym przez miejscową młodzież regetonem, do tego dochodzą "happy hours" kiedy w cenie jednego drinka dostaniemy dwa  albo "lady`s night" podczas których na specjalne preferencje w płaceniu mogą liczyć panie.

Na szczęście napływ turystów nie stłumił lokalnej "egzotyki". Nadal na ulicach Antiguy można spotkać Indian ubranych w tradycyjne stroje, kobiety lepiące tortille, wciąż żywe są odwieczne święta i tradycje Majów.

Co również istotne - w stosunku do odległej o zaledwie 40 km, słynącej z przestępczości stolicy kraju (Ciudad de Gwatemala), w Antigle możemy czuć się raczej bezpieczni. Ale żeby nie prowokować losu, lepiej nie wracać ciemnymi, pustymi uliczkami z aparatem fotograficznym na szyi, a przy wycieczce na wzgórze widokowe na wszelki wypadek dobrze jest skorzystać z darmowej eskorty policji.

Pokoik dla ucznia


gwatemala-szkola -gotujemy.jpgZamieszkuję u Sylwii. Jej rodzinę tworzą mąż, nastoletni syn i wesoły psiak. Sylwia ma u siebie kilka pokoi, które udostępnia uczniom. Moimi sąsiadami jest 30-letni Szwed, młodziutka Australijka i cichutka Koreanka która poza swoim językiem nie zna żadnego innego, ale z każdym dniem wypowiada coraz więcej słów hiszpańskich. Wszyscy chodzimy do tej samej szkoły, bo Sylwia z "Ixchel-em" współpracuje od dawna i to właśnie szkoła podsyła jej lokatorów. Kiedy załatwiałam szkołę, Jose - dyrektor "od wszystkiego" jak sam o sobie mówi, pytał gdzie chcę mieszkać. -Hotele drogie, najtańsze byłoby łóżko w hostelowym dormitorium - rozmyślałam. Tyle, że przy dłuższym pobycie warto mieć trochę prywatności, a poza tym postanowiłam unikać rozmów po angielsku, co w hostelach jest na porządku dziennym. W końcu podejmuję decyzję: -Mieszkanie przy rodzinie, ale takiej, która nie zna ani słowa po angielsku!. Tak się też stało - Sylwia mówi wyłącznie po hiszpańsku, a w jej zamiłowaniu do konwersowania, bynajmniej jej nie przeszkadza, że ktoś czegoś nie rozumie. Sama jestem zaskoczona, jak człowiek szybko się w takich sytuacjach uczy - najpierw np. jak jest "smacznego" czy jak poprosić o żelazko, a potem… jakoś samo wszystko przychodzi.

Dostaję u Sylwii może nie specjalnie duży, ale przytulny, jednoosobowy pokoik z ogromnym łożem i czystą pościelą. Łazienka jest na korytarzu, nie ma jednak przepychanek do prysznica.

gwatemala-szkola - obiad.jpg Mieszkanie na kwaterze nie ogranicza wolności. Każdy dostaje klucz, nie trzeba się spowiadać z tego gdzie się idzie i o której się wróci. Trzeba dopasować się jedynie do pór posiłków - jedynym dniem kiedy ich nie ma, jest niedziela. Oczywiście można z jedzenia zrezygnować, ale szkoda, bo Sylwia gotuje świetnie - na przemian potrawy lokalne i międzynarodowe plus specjalne porcje dla będącej wegetarianką Australijki.

Inna opcja zakwaterowania to… w szkole. Jest tam kilka pokoi gościnnych, przy czym ich mieszkańcy mogą korzystać z pełni wyposażonej kuchni. Nie ma jedzenia, ale jest inny plus - rano można dłużej pospać, bo nie trzeba dochodzić na lekcje. Wystarczy otworzyć drzwi pokoju i staje się w oko z nauczycielem.

Wielka, szkolna rodzina


Sama jestem zaskoczona, ile frajdy może dawać szkoła! Do kujonów bądź co bądź nigdy nie należałam, ale w gwatemalskiej szkole nauka to co innego. Nauczyciele są bardzo dobrze przygotowani metodycznie - zajęcia są urozmaicone, książki do gwatemala-szkola -uczymy sie robiic tortille.jpgćwiczeń - nowoczesne i bogato ilustrowane, co ułatwia kojarzenie i zapamiętywanie. Ogromną motywacją jest możliwość natychmiastowego wykorzystywania zdobytej wiedzy w codziennym życiu. Każdego dnia widzę efekty - przez 3 tygodnie zrobiłam horrendalne postępy. Nic dziwnego skoro hiszpański otacza mnie od świtu do nocy. Poza lekcjami - na ulicy, w sklepie, na kwaterze w rozmowie z gospodarzami czy choćby przy oglądaniu telewizji. Szybko łapię się na tym, że zaczynam po hiszpańsku myśleć - nawet dzwoniąc do rodziny do Polski w głowie kołaczą mi hiszpańskie słówka… Istotne jest, że hiszpański w Gwatemali to "czysty" język, bez lokalnych naleciałości jak wersji np. meksykańskiej. Dzięki temu łatwiej się go nauczyć i łatwiej być rozumianym.

No ale przecież nie samą nauką człowiek żyje… W szkole non-stop się coś dzieje. Co poniedziałek Gabi, szkolna sekretarka rozdaje każdemu grafik propozycji przygotowanych przez szkołę. Oczywiście dla chętnych, po zajęciach. Część jest gratis - np. lekcje salsy, projekcje filmów na wideo, nauka lepienia tortilli czy rozgrywki "uczniowie kontra nauczyciele". Niekiedy trzeba zapłacić, ale tylko "koszty własne" - np. przy wyjeździe na wiejską zabawę do innej miejscowości jest to zrzutka na transport, przy nauce gotowania tradycyjnych potraw - zakup składników, a przy wypadzie do stolicy na mecz gwatemalskiej ligii piłkarskiej - wejściówka na stadion. Najdroższe (ale mimo wszystko i tak bardzo przystępne cenowo) są wycieczki, zwłaszcza te 2-dniowe, weekendowe, do różnych miejsc w Gwatemali wartych zobaczenia. Owszem, można do ruin Majów w Tikal czy na rejs po Rio Dulce wybrać się samemu, ale ze znajomym towarzystwem ze szkoły na pewno jest raźniej i weselej.

gwatemala-szkola -piniata.jpgDni urozmaicają również "wydarzenia bieżące". Co jakiś czas szkoła organizuje np. wspólny dla wszystkich obiad, przy czym zanim się usiądzie do jednego długiego stołu, najpierw wspólnie się wszystko przygotowuje. Obchodzone są też urodziny uczniów - z tej okazji dyrekcja przygotowuje tort i tradycyjną piniatę (pełen słodyczy worek który podwiesza się na linie, a jubilat, mając zawiązane oczy, usiłuje go rozbić przy pomocy kija).

Dużo imprez, to i integracja następuje szybko. W tym przypadku hasło "szkoła drugim domem" jest jak najbardziej prawdziwe. Trudno się dziwić, skoro prawdziwy, rodzinny dom jest tak daleko. W każdym razie hiszpański w Gwatemali to pomysł na naprawdę pełen wrażeń wyjazd. Równocześnie - to doskonała inwestycja w siebie. Ja w każdym razie nauczyłam się naprawdę dużo…

Gwatemala - informacje praktyczne:


Wiza: niepotrzebna

Pieniądze: walutą są quetzale; 1 USD = 7,70 Q. W miejscach turystycznych przyjęte jest płacenie dolarami. Ogólnie jest tanio, zwłaszcza jeśli jadamy, śpimy i kupujemy w tych samych miejscach co Gwatemalczycy.

Porozumiewanie się: oprócz oficjalnego hiszpańskiego, w powszechnym użyciu są dialekty indiańskie. W miejscach odwiedzanych przez turystów na ogół nie ma problemu, by dogadać się po angielsku.

Bezpieczeństwo:
lektura codziennych gazet potwierdza, że zbyt bezpiecznie w Gwatemali nie jest, choć nie ma też co przesadzać. Do najbardziej niebezpiecznych miejsc należy stolica. Wszędzie lepiej jest unikać chodzenia po zmroku, zwłaszcza samodzielnego, a jeśli jest to konieczne, lepiej nie mieć ze sobą niczego wartościowego. W Antigle o spokój przyjezdnych dba policja turystyczna.

Zdrowie: nie są wymagane żadne szczepienia, ale lepiej zabezpieczyć się przed takimi chorobami jak żółtaczka czy tężec. Gdzieniegdzie (w dżungli) istnieje zagrożenie malarią, ale nie jest to bardzo duży problem (ja nie brałam żadnych leków, ale decyzję każdy musi podjąć sam).

Internet: wiele informacji o Gwatemali - życiu codziennym jej mieszkańców, podróżowaniu po tym kraju na własną rękę, ale także o szkole i nauce hiszpańskiego znajdziemy na blogu prowadzonym przez autorkę w czasie jej pobytu w Ameryce Środkowej: http://monikawitkowskagwatemala.blox.pl/html


SZKOŁA


gwatemala-szkola.jpgIle za naukę?
Ceny mogą się różnić zależnie od szkoły. W szkole "Ixchel" (średni poziom cenowy) wynoszą:
- 4 godz. lekcji dziennie/20 godz. tygodniowo - 95-110 USD/tydzień
- 6 godz. dziennie/30 godz. tygodniowo - 140 USD
- 8 godz. dziennie/40 godz. tygodniowo - 170 USD
(możliwe jest też wykupienie 5 lub 7 godzin dziennie)
- mieszkanie z rodziną - zakwaterowanie i 3 posiłki dziennie oprócz niedzieli - 70 USD/tydzień
- pokój gościnny bez wyżywienia, z dostępem do kuchni - 50 USD/tydzień
- odebranie z lotniska (45 km od Antiguy) - 30 USD

Szczegółowy cennik i inne informacje o szkole: http://www.ixchelschool.com , tel. (+502) 7832-7137. Uwaga! Dzwoniąc z Polski trzeba wziąć pod uwagę różnicę czasu (minus 8 godzin).



DOBRE RADY ZWIĄZANE ZE SZKOŁĄ


- Polecam zakwaterowanie przy rodzinach. Ponieważ w takim wypadku mamy również wyżywienie, finansowo jest to bardzo opłacalne, a ze względu na samodzielny pokój - wygodne i bezpieczne. Poza tym to również okazja, aby zobaczyć jak wygląda życie normalnej rodziny, spróbować tradycyjnych potraw, no i ćwiczyć hiszpański.

- Jeśli zależy nam na szybkiej i efektywnej nauce, lepiej wziąć więcej lekcji niż oferowane standardowo 4 godziny dziennie. Przesadzać jednak nie należy - po 6 godzinach dziennie nasza sprawność umysłowa raptownie się obniża. Warto uczyć się jak najdłużej - przyjeżdżać na tydzień po prostu się nie opłaca.

- Nie ma co zabierać z Polski pomocy naukowych - szkoda dociążać bagaż. Przyda się jedynie słowniczek hiszpańsko-polski. Na wgłębianie się w podręczniki gramatyki nie będzie ani czasu ani potrzeby - nauczyciel wszystko nam wyjaśni.

- Nie bójmy się, że nie zrozumiemy wykładów gramatycznych - nauczyciele są przygotowani metodycznie, wiedzą jak na zasadzie skojarzeń wszystko objaśnić.

- Dużą pomocą jest znajomość, choćby w stopniu podstawowym, języka angielskiego. To język ogólnej komunikacji w szkole - zarówno między uczniami, jak i w kontaktach z dyrekcją lub nauczycielem, kiedy nasz hiszpański jest jeszcze zbyt ubogi. Poza tym nauczyciele w objaśnianiu słówek wspomagają się słownikami właśnie hiszpańsko-angielskimi. Oczywiście bez angielskiego też można sobie poradzić, ale jest zdecydowanie trudniej.

- Skuteczność nauki zależy od utrwalania przyswojonej wiedzy. Zamiast po zajęciach zagłębiać się np. w lekturze polskiej książki lub słuchaniu polskiej muzyki, lepiej nastawić się na hiszpański. Może być to choćby oglądanie lokalnej telewizji, rozmowa z gospodarzami czy załatwianie czegoś na mieście. Spędzanie czasu z innymi uczniami ze szkoły jest bardzo miłe, ale jeśli rozmawiamy po angielsku, trudno o korzyści z nauki.

- W Gwatemali jest bardzo wiele szkół językowych, nie tylko w Antigle. Przy ich wyborze nie należy kierować się wyłącznie ceną. Jeśli mamy możliwość warto zrobić "wywiad" wśród osób które się w niej uczą lub uczyły, jakie są warunki do nauki, czy nauczyciele są przygotowani do prowadzenia zajęć, a także jaka jest atmosfera (chodzi m.in. o otoczkę pozalekcyjną).

Back to top