Przychodzi klient do biura i pyta...
Hits: 3385
ZANIM WYKUPIMY WYCIECZKĘ

Coraz częściej przy organizacji wakacyjnych wyjazdów zdajemy się na biura podróży. Większość z nich to solidne firmy, dbające o jakość usług. Ale że chodzi o nasze pieniądze i wymarzony urlop, warto dokładnie sprawdzić ofertę. Nie bójmy się pytać - lepiej unikać zaskoczeń.

Z wyborem oferty nie ma się co spieszyć. Na pewno nie warto sugerować się wyłącznie ceną, na spokojnie trzeba przeanalizować, co się w niej zawiera. Dobrze jest porównać różne programy, sprawdzając przy okazji kto jest organizatorem wyjazdu, bo wcale nie musi być nim biuro do którego trafiliśmy (duża szansa, że mamy do czynienia z pośrednikiem, czyli agentem sprzedającym programy tzw. touroperatora). Na pewno lepiej dla nas, jeśli korzystamy z usług sprawdzonej już firmy - wiemy wówczas na co możemy liczyć, no i jako stali klienci mamy niekiedy szansę na zniżki. Czy biuro jest stuprocentowo "pewne" nikt nam nie zagwarantuje, ale możemy zmniejszyć ryzyko choćby sprawdzając czy działa ono legalnie i jak długo istnieje na rynku. Każde biuro na polskim rynku turystycznym musi posiadać specjalne zezwolenie (jak sprawdzić, czy je posiada - patrz dalej), dobrze też jeśli jest członkiem którejś z izb turystyki (choć są też bardzo dobre biura nigdzie nie zrzeszone).

Chłodnym okiem…


Przede wszystkim warto przemyśleć jakiego typu wakacje nas interesują. Pobytowe z wypoczynkiem w jednym miejscu, "objazdówki" z intensywnym programem zwiedzania, a może ambitne wyprawy w stylu himalajskich trekingów? Pytanie też czy wolimy wyjazdy grupowe czy indywidualne, opracowane stosownie do życzeń konkretnego klienta? Wybór kierunku również nie powinien być przypadkowy. Jeśli marzymy o romantycznych spacerach po piaszczystych plażach, nie jedźmy np. do słynnego Sorrento, które ma wiele atutów, ale kamieniste i ciasne tereny nadmorskie mogą nas rozczarować. Co do plaż to zawsze uściślajmy, co się kryje pod tym pojęciem, bo równie dobrze mogą być to kamienie czy zaśmiecona żwirowa przestrzeń tuż obok której biegnie ruchliwa droga. Z kolei hotel w centrum ruchliwej Alanyi ucieszy miłośników nocnego życia, ale nie spragnionych ciszy i spokoju emerytów.

Są wyjazdy z których lepiej od razu zrezygnować. W końcu nie każdy nadaje się na wyprawę ze zdobywaniem Kilimandżaro czy ekstremalne przeżycia w dżungli. Innych też lepiej nie uszczęśliwiać - leciwej i schorowanej teściowej nie fundujmy wyczerpującej wycieczki autokarowej do odległej Fatimy, bo wielogodzinna podróż może okazać się dla niej ostatnią. Szczególnie trzeba zastanowić się przy wyjazdach z dziećmi. Wypad np. do Eurodisneylandu malucha ucieszy, ale zwiedzanie paryskich muzeów sztuki już pewnie nie za bardzo. Przy rodzinnych wyjazdach wypoczynkowych dobrze jest zapytać o sugestie ze strony pracowników biura. Być może polecą nam oferty, w ramach których dziecko pojedzie gratis i znajdą specjalny hotel z płytkim basenem, przedszkolem i zapewniającym rodzicom chwile oddechu programem animacyjnym dla dzieciaków czy jedzeniem dostosowanym do gustów małych turystów.

Haczykiem bywają niekiedy podane w ofercie terminy. Sprawdźmy dokładnie ile czasu będziemy na miejscu. Jeśli wylatujemy z kraju o godzinie 22, albo wracamy wczesnoporannym lotem to trudno zaliczyć te dni jako rzeczywiście wypoczynkowe. Z kolei jeśli mamy powrót do Polski późnym wieczorem, musimy wziąć pod uwagę, że może być problem z pozostaniem w pokoju hotelowym, a jeśli nawet będzie taka możliwość to najprawdopodobniej za dopłatą.

A skoro o terminach mowa... Zastanówmy się, czy musimy brać urlop w środku lata, kiedy w Europie trwa tzw. wysoki sezon. Zwłaszcza jeśli chcemy coś zwiedzić, lepiej jest wyjeżdżać poza okresem szkolnych wakacji, kiedy to nie grożą nam wykańczające upały, w turystycznych miejscowościach nie ma już tłoku i ogólnie jest sympatyczniej, a ceny są niższe (nie mówiąc o szansach na promocje). Przy wyjazdach egzotycznych musimy brać pod uwagę lokalne warunki klimatyczne. Co z tego, że akurat termin będzie nam pasował, jeśli trafimy na porę deszczową lub okres huraganów? W przyzwoitych biurach turystycznych powinniśmy otrzymać informację co nas na miejscu czeka, jakie są temperatury powietrza i morza, jak się ubrać i przygotować do wyjazdu.

Wakacyjne lokum


Na cenę imprezy w dużym stopniu wpływa rodzaj zakwaterowania. Przy wycieczkach objazdowych, w trakcie których ciągle zmieniamy miejsce noclegu, ma to mniejsze znaczenie, ale zawsze lepiej wiedzieć czy śpimy w pokoju dwuosobowym czy w schroniskowej sali wielołóżkowej albo w namiocie, bo i takie wycieczki się zdarzają.

Przy "pobytówkach" hotel to dość istotna sprawa, bo to przecież nasz tymczasowy dom. Z pewną dozą nieufności traktujmy zdjęcia pokazywane w katalogach. Nie od dziś wiadomo, że fotografuje się je tak, by obiekt wyglądał jak najbardziej zachęcająco. Prawdopodobnie nie trafimy wcale na pokazany, najlepszy pokój, basen może okazać się mniejszy niż na fotografii, a kadrowanie nie obejmie placu budowy który jest zaraz za hotelem. Pamiętajmy, że kalkulacje cenowe obejmują zwykle zakwaterowanie w "dwójce". Jeśli jedziemy w pojedynkę zazwyczaj mamy do wyboru albo dopłacić do "jedynki" albo zgodzić się na zakwaterowanie z przypadkową osobą. Być może okaże się ona doskonałym partnerem na następne wyjazdy, ale równie dobrze chrapaniem, marudzeniem czy częstym wstawaniem do toalety zepsuje nam wymarzone wakacje.

Oczywiście nie ma nic za darmo - jeśli płacimy za noclegi przysłowiowe grosze, nie liczmy na standard Sheratona. Zresztą z gwiazdkami też bywa różnie. Szwajcarskie dwie gwiazdki mogą okazać się lepsze od trzech gwiazdek w Rzymie czy w kurortach Hiszpanii. W wielu krajach, np. w Turcji czy Egipcie, problemy tkwią w szczegółach - hotel jako taki może wyglądać super elegancko, ale okaże się że kafelki w łazience odpadają, a tuż za płotem ogradzającym wypieszczony, hotelowy trawnik, teren przypomina wysypisko śmieci. Częstym powodem do narzekań jest klimatyzacja. W środku lata w ciepłych krajach lepiej upewnić się, że będziemy ją mieli (i nie chodzi bynajmniej o wstawiony do pokoju wiatrak) i czy nie ma ograniczeń w korzystaniu z niej (zdarzają się hotele, w których klimatyzację włącza się tylko w określonych godzinach). Swoją drogą lodówka też bywa przydatna. W dobrych hotelach na ogół jest, ale, uwaga!, niekiedy korzystanie z niej jest płatne (dotyczy m.in. Cypru i Grecji). Być może istotne będzie dla nas także jak wygląda sprawa wtyczek (może trzeba będzie wziąć przejściówkę, bo nasze wtyczki nie będą pasować).

Nie zaszkodzi też dokładnie dopytać się jak jest zlokalizowany nasz hotel. Jak daleko jest od plaży (w linii prostej do morza może być i 100 metrów, ale sama plaża może być na tyle daleko, że trzeba będzie dojeżdżać), czy przypadkiem tuż obok nie przebiega ruchliwa ulica (hałas i spaliny) albo nie ma lotniska (np. w izraelskim Ejlacie oraz na greckiej wyspie Korfu samoloty lądują w samym centrum miasta!). Może się też okazać, że choć podano nam nazwę jakiejś miejscowości, w rzeczywistości mieszkamy kilkanaście kilometrów od jej centrum.

Co kto lubi...


jedzonko.jpg Jaką opcję wyżywienia wybrać, zależy od naszych upodobań i formy wyjazdu. Wiele osób rezygnuje z obiadu w środku dnia - w czasie upałów rzeczywiście nie chce się jeść, a przy intensywnym zwiedzaniu często szkoda nawet czasu na przesiadywanie w restauracjach. Najbardziej popularny jest układ typu jadane w hotelu śniadania i obiadokolacje, choć nie brak też osób, które wolą wykupić tylko śniadanie, na kolacje chodząc do okolicznych knajpek, co daje pełną jedzeniową niezależność. W przypadku posiłków w hotelu dobrze jest wiedzieć czy chodzi o bufet zwany przez Polaków "szwedzkim stołem" (Szwedzi tak nie mówią...), czy o serwowane przez kelnerów potrawy bez prawa wyboru. Jeśli dużo czasu zamierzamy spędzać na terenie hotelu (coraz więcej jest osób, którym do szczęścia na urlopie potrzebny jest tylko basen i leżak), wygodną jest formuła all inclusive. Możemy wówczas jeść i pić do woli kiedy tylko chcemy, podczas gdy przy innym układzie posiłków za napoje (poza tymi do śniadania) musimy płacić dodatkowo.

Chyba zrozumiałe, że musimy brać pod uwagę specyfikę posiłków w różnych krajach. Nie zdziwmy się jeśli we francuskim hotelu w ramach kontynentalnego śniadania dostaniemy jedynie rogalik z dżemem, a w krajach skandynawskich podstawę śniadania stanowią śledzie. Podobnie nie narzekajmy że w Indiach większość potraw będzie pikantna, zaś w Gwatemali na okrągło będą nas raczyć niezbyt zachęcająco wyglądającą czarną fasolą (na szczęście smakuje lepiej niż wygląda). Kulinaria to składnik lokalnej kultury, a w końcu podróżuje się m.in. po to by doświadczyć czegoś odmiennego niż we własnym kraju.

Na kółkach lub skrzydłach


samolocik.jpg Coraz częściej na wakacje latamy... Nic dziwnego - samolot to szybki, wygodny, no i coraz tańszy środek lokomocji. Pamiętajmy jednak, że w przypadku lotów czarterowych opłacają się one zwykle w pakiecie z noclegami (wykupienie samego przelotu może okazać się paradoksalnie droższe niż przelotu wraz z tanim hotelem). Żeby uniknąć przykrych niespodzianek lepiej upewnić się oprócz do podanej ceny biletu nie czekają nas jakieś dopłaty lotniskowe, paliwowe i inne. Profilaktycznie warto też zapytać o limit bagażu. Istotne to zwłaszcza przy egzotycznych wycieczkach z wewnętrznymi przelotami małymi samolotami. Co z tego że na dalekiej, międzynarodowej trasie będziemy mogli mieć dwudziestostokilogramowe walizy, jeśli potem okaże się że do awionetki nijak się one nie zmieszczą, a nawet i w większych lokalnych samolotach limit wagi może być ograniczony do 15 kg.

grupka i busy.jpg W przypadku podróży autokarowych najważniejszy jest czas jazdy i standard pojazdu. Zawsze to lepiej, gdy mamy do dyspozycji rozkładane siedzenia (ostatnie, z tyłu autokaru zwykle się nie rozkładają), przy upałach - działającą klimatyzację (to nie to samo co nawiew!) czy barek dzięki któremu nawet na drugim końcu Europy możemy liczyć na herbatę czy kawę kupowaną za złotówki. Warto wiedzieć jaki jest system zajmowania miejsc w autokarze - jeśli jedziemy na wakacje z rodziną czy świeżo poślubioną żoną, siedzenie razem jest dość istotne. Nie mniej ważny jest czas, jaki mamy spędzić w autokarze. Nie każdemu zdrowie pozwala by wybrać się w 36-godzinną podróż autokarem do Hiszpanii, natomiast w przypadku intensywnych programów na tzw. objazdówkach mających program typu "5 krajów w 5 dni" zastanówmy się czy zwiedzanie nie ograniczy się głównie do oglądania widoków zza szyby autobusu.

Jak najmniej niespodzianek


Zanim podpiszemy umowę, dokładnie ją przeczytajmy (zwłaszcza to co jest pisane drobnym drukiem) i wypytajmy o jak najwięcej szczegółów. Na przykład jakich kosztów nie obejmuje cena imprezy, czyli za co jeszcze trzeba będzie zapłacić. Bardzo często dodatkowo obciążają nas wizy, wstępy do zwiedzanych obiektów, rady-transpoort.jpgtrzeba mieć też fundusze na napoje, wycieczki fakultatywne, czy choćby leżaki na plaży (bardzo często trzeba za nie płacić), no i napiwki. Może oprócz wiz są jakieś specjalne wymagania dokumentowe? Może trzeba zabrać zdjęcia? A może trzeba pomyśleć jeszcze o jakiś szczepieniach lub profilaktyce antymalarycznej? Nawet drobiazgi są istotne: czy brać ręcznik (nie wszędzie są), czy na miejscu jest prąd (co z tego że bierzemy kamerę, jak nie będzie szans na ładowanie baterii)? Ważną sprawą jest też opieka - musimy wiedzieć, kto jest naszym pilotem lub rezydentem, czy jest to osoba polskojęzyczna, gdzie się z nią spotkamy, bo wcale nie zawsze na zbiórce wyjazdowej. Jeśli zależy nam na szczegółowym zwiedzaniu, dokładnie przeanalizujmy program, by nie mieć potem pretensji że wybrana wycieczka "do Rzymu" sprowadziła się do kilku zaledwie godzin w Wiecznym Mieście. I jeszcze szczegóły ubezpieczenia. Przy wyjazdach zagranicznych biuro ma obowiązek zapewnić nam ubezpieczenie, ale zwykle są to podstawowe, najtańsze pakiety i może rozsądnie byłoby zastanowić się nad dodatkową polisą?

Im mniej niewiadomych tym lepiej. Dla swojego dobra unikajmy własnych, przesadnych wyobrażeń i nastawiania się, jak na tym wyczekiwanym, wymarzonym urlopie będzie. Lepiej być mile zaskoczonym niż rozczarowanym. Zresztą biuro podróży nie na wszystko ma wpływ. Pogoda, towarzystwo w grupie, widok jaki będziemy mieli z pokoju, nasze samopoczucie to poniekąd loteria.

Oczywiście jeśli biuro podróży nie wywiąże się z tego co obiecało w umowie, mamy prawo do złożenia reklamacji. Warto wiedzieć, że za wykonanie usługi odpowiada organizator imprezy, czyli niekoniecznie biuro, w którym imprezę kupowaliśmy. Reklamacja powinna być podpisana jeszcze w trakcie trwania imprezy przez pilota lub rezydenta, a biuro ma obowiązek odpowiedzieć na nią w ciągu miesiąca od jej otrzymania. Obyśmy jednak nie musieli korzystać z tej formy dochodzenia roszczeń. Lepiej załóżmy, że odpowiednio przygotowane wakacje raczej muszą się udać.




Uwaga!: Wiele informacji związanych z usługami turystycznymi można znaleźć na stronach Federacji Konsumentów: http://www.federacja-konsumentow.org.pl
(zakładka: "szukanie według tematów", wchodzimy na "usługi turystyczne").

Gdzie sprawdzić czy biuro turystyczne to nie firma-krzak? (informacje z 2007 r.)


- w Oddziale Turystyki Urzędu Wojewódzkiego właściwego dla terenu, na którym biuro działa.
- w Departamencie Turystyki Ministerstwa Gospodarki i Pracy w Warszawie - tel. 0-22 6934647
- w Internecie na stronie turystyka.crz.mg.gov.pl

Back to top