Alfabet klienta biura podróży
Hits: 3673
WAKACYJNE RADY

Tym, którzy wybierają się za granicę i zamierzają skorzystać z usług biura podróży, dedykujemy nasz alfabetyczny poradnik. Czy nasz urlop będzie udany, zależy w dużej mierze od nas samych, a dokładniej - od tego czy wybierzemy właściwą ofertę.

 

A jak autokar

Problemy z autokarem skutecznie mogą popsuć nawet najlepszą wycieczkę. Jeśli mamy jechać autokarem na Costa Brava (podróż min. 36 godzinna), to w jakich warunkach będziemy jechać, jest naprawdę istotne. Na szczęście większość biur posiada już całkiem przyzwoite autokary, w związku z czym ryzyko zepsucia się ich - maleje, no i możemy liczyć na wygodny, rozkładany fotel. Nie zaszkodzi jednak biura-bus.jpgzadać pytanie co to za autokar (nowy czy wysłużony "antyk"), czy jest w nim toaleta, barek (czy poza gorącą herbatą są zimne napoje?), wideo (szybciej płynie czas, ale nie każdemu jednak podoba się wożony przez kierowców repertuar filmowy; na wszelki wypadek warto też wziąć z sobą koreczki do uszu, bo możemy trafić na miejsce z głośnikami nad głową). Na pewno dobrze być świadomym, ile godzin będziemy jechać (ew. ile kilometrów), a na wycieczkach objazdowych - jak długie są dzienne przejazdy. Latem istotne jest czy w autokarze jest klimatyzacja.

Newralgiczną sprawę stanowi często przydział miejsc - dowiedzmy się jak w naszym biurze rozwiązuje się tę konfliktogenną kwestię (oczywiście wszyscy chcą siedzieć przy oknie, najlepiej sami).

B jak biuro


Możesz być pewny, że jeśli na własną rękę zarezerwujesz sobie pokój w dobrym hotelu w znanym nadmorskim kurorcie, wyjdzie to drożej niż wyjazd wykupiony w biurze podróży. Biuro to hurtownik, tak więc z założenia ma ceny,  których klient z ulicy nigdy nie otrzyma. Zdarza się, że kupujący jedynie sam przelot, płacą tyle samo, co wczasowicze mający cały pakiet usług (przelot, hotel z wyżywieniem, ubezpieczenie).

Jak wybrać rzetelne biuro? Najważniejsza sprawa to musi mieć ono zezwolenie na działalność. Jeśli nie jesteś pewny czy ma, sprawdź dzwoniąc do urzędu wojewódzkiego właściwego dla siedziby tej firmy, ewentualnie do departamentu turystyki w Ministerstwie Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej (-> kontakty na końcu). Oczywiście mając wybór między różnymi biurami zawsze lepiej skorzystać z tego, o którym słyszało się dobre opinie i które jest członkiem izby turystycznej. Pamiętajmy jednak, że nie zawsze biuro w którym kupujesz imprezę jest jej organizatorem. Jeśli agent sprzedaje daną ofertę od dawna to w porządku, ale jeśli obsługująca nas osoba nie umie odpowiedzieć na najprostsze pytania, lepiej udać się do innego agenta, a najlepiej - do organizatora. Nie bójmy się pytać - pracownicy biura są przecież od tego, by obsłużyć klienta.

C jak cena


Nie sugerujmy się wyłącznie ceną wycieczki. Sprawdzajmy bardzo wnikliwie, co ona zawiera. Jeśli napisana wielką czcionką cena jest nad wyraz atrakcyjna, trzeba być podejrzliwym. Prawdopodobnie dalej, już drobnym drukiem, dopisano za co należy dopłacić (np. transfery, opłaty lotniskowe). Jak podliczymy, okaże się, że żadna to okazja, a i hotel zlokalizowany jest w mało nieatrakcyjnym  miejscu. Nie podejmy decyzji pochopnie - zbierzmy propozycje z kilku biur, porównajmy świadczenia zawarte w cenie, i dopiero potem pomyślmy, co się opłaca.

D jak długość pobytu


Sprawdźmy dokładnie, ile pełnych dni jesteśmy na miejscu. Normalne jest, że nawet gdy wylatuje się tuż przed północą, biura podróży liczą to w programie za pierwszy dzień wycieczki. Również z powrotem, na pewno sprawi nam różnicę, czy mamy dla siebie jeszcze cały dzień na plaży, czy wracamy do kraju już o świcie. Jeśli jednak ostatniego dnia mamy wylot późnym wieczorem, musimy pamiętać, że doba hotelowa kończy się na ogół już przed południem. Czasem hotelarze pozwolą zajmować pokój do końca, na ogół jednak trzeba za to zapłacić, a w szczycie sezonu, zdarza się, że w ogóle nie ma na takie rozwiązanie szansy, bo na nasz pokój czekają następni urlopowicze.

E jak ekwipunek


Jeśli są jakieś szczególne wymagania sprzętowe (np. namiot, latarka, obuwie górskie etc.), biuro powinno o tym uprzedzić. Nie zaszkodzi jednak dopytać się, nawet o drobiazgi. Po co się później wściekać, że nie można podładować baterii do kamery bo nie zabraliśmy odpowiedniej przejściówki, albo że nie przyszło nam do głowy zabrać środka antykomarowego podczas gdy nie możemy opędzić się od bzykających natrętów. Być może personel biura zasugeruje też coś w kwestii ubrania. W końcu nie każdemu wpadnie do głowy by np. na rejs na Antarktydę wziąć kostium kąpielowy (przydaje się w termalnych źródłach, które tam są).

F jak "fakultety" (fakultatywne wycieczki)

Widniejące w programie słowo "fakultatywne" oznacza, że jeśli chcemy z danej atrakcji typu wycieczka czy występy skorzystać, musimy za to dodatkowo zapłacić już na miejscu. Ile - zazwyczaj jest napisane w programie, choć niekiedy okazuje się, że ceny są wyższe niż wstępnie zapowiedziano. Bywa, że w lokalnych biurach możemy znaleźć niby tę samą propozycję co u naszego kontrahenta, ale jednak tańszą. Wybór należy do nas, choć musimy brać pod uwagę, że zawsze wygodniej i bezpieczniej, pojechać gdzieś w grupie rodaków, z pilotem mówiącym po polsku, będąc zabranym spod drzwi hotelu, niż podłączać się do przypadkowej grupy na ogół cudzoziemców.

G jak gwarancje


Nikt nam nie zagwarantuje, że biuro w którym kupujemy wycieczkę nie zbankrutuje, ale odkąd organizatorzy wypoczynku muszą mieć specjalne ubezpieczenia, możemy być pewni, że nawet gdyby coś się stało, nie zostaniemy za granicą zostawieni sami sobie, no i w razie czego odzyskamy wpłacone pieniądze. Na szczęście biura wcale często nie padają, natomiast czasem odwołują imprezy po prostu z braku wystarczającej liczby chętnych. Gwarancji tego, czy na pewno wycieczka na którą się zapisaliśmy dojdzie do skutku, od biur nie dostaniemy. Najczęściej anulacje grup zdarzają się pod koniec sezonu, a także przy imprezach bardzo dalekich, egzotycznych, a przez to drogich. Lepiej zawczasu zapytajmy, jaka jest minimalna liczba uczestników, by wyjazd się odbył i na ile przed terminem rozpoczęcia może być on anulowany..

hotel z basenem.jpgH jak hotel


Im więcej gwiazdek tym standard niby wyższy, ale wymogi stawiane przy kategoryzacji w poszczególnych krajach mogą się różnić. Pytajmy o wszystko: jak duży jest basen (chcemy trenować formę, a tymczasem to większa wanna), czy są jakieś interesujące atrakcje, jak np. korty tenisowe (wtedy może warto wziąć rakietę do gry?), plac zabaw dla dzieci (ważne dla tych co jadą z pociechami), albo dyskoteki (jak lubimy to świetnie, ale jak wolimy ciszę i spokój to zastanówmy się, czy lepiej nie zmienić hotelu). Dowiedzmy się również, jak wygląda okolica (może tuż za ogrodzeniem mamy plac budowy albo autostradę?). Bardzo istotne jest, jak daleko hotel jest od miasta - jeśli jedzieszmy do Sorrento to mieszkanie w samym centrum może okazać się koszmarem ze względu na hałaśliwe motorynki, ale jeśli nastawiamy się na poznawanie Rzymu, to lepiej mieszkać w mieście niż 30 km poza nim, jak to często organizują polskie biura.

Pytania dotyczące samego pokoju też są ważne. Czy jest klimatyzacja? (i czy działa cały dzień, bo niektóre hotele włączają ją tylko w określonych godzinach); czy w pokoju jest sejf? (no bo co zrobić z biżuterią i pieniędzmi gdy idziemy na plażę?); czy jest w pokoju lodówka? (w gorącym klimacie to naprawdę dobrodziejstwo). Zanim podpiszemy umowę powinniśmy też ewentualnie zgłosić, iż marzymy o balkonie w kierunku morza, że nasza schorowana mama w hotelu bez windy musi mieć pokój na parterze, bo ma problemy z nogami, że godząc się na nocleg z przypadkową osobą zamiast małżeńskiego łoża wolimy dwa oddzielne tapczany, a przy podróży poślubnej - wręcz przeciwnie, małżeńskie łoże będzie stosowniejsze... Ci którzy wykupują pokój 3-osobowy powinni być wyczuleni czy jest on wystarczająco duży (czasem mieszczą się w nim trzy łóżka i... nic więcej, nawet szafy nie ma) i czy trzecie łóżko jest tak samo wygodne jak dwa pozostałe (często to zwykła, na dodatek przykrótka polówka).

I jak izba turystyki


Jeśli biuro jest zrzeszone w jakiejś izbie turystyki, to zwykle się tym chwali, np. naklejką na drzwiach lub stosownym dyplomem na ścianie. Przynależność do izby to znak dla klienta, że firma jest już w branży znana i w pewien sposób sprawdzona, co przecież zwiększa zaufanie. Nie znaczy jednak, że biura należące do izb nie padają, albo że biuro nie zrzeszone jest na pewno złe.

Izby są różne - np. Polska Izba Turystyki, ale także niezależne od niej, lokalne, np. Warszawska, Krakowska i inne. Niezależnie od tego jak się nazywają, do każdej z nich możemy przed wyjazdem zadzwonić i dowiedzieć się, jaka jest opinia o danym biurze. W razie czego, jeśli wyjazd jest nieudany, dobrze jest izbę o tym poinformować.

J jak jedzenie


biura-jedzenie.jpg Biura uwielbiają stosować w katalogach skróty, które choć obco brzmią, warto sobie przyswoić. I tak "f/b" (z ang. full board) lub "FP" (niem. full pension) to nic innego jak trzy posiłki dziennie: śniadanie, obiad i kolacja. Z kolei ""h/b" lub "HP" (halb, half znaczy "pół") oznacza dwa posiłki dziennie - śniadania i obiadokolacje. "BB", B/B" (ang. bed&breakfast) to sprawa prosta - chodzi o nocleg ze śniadaniem. Dopytajmy się jednak jak wyglądają te posiłki - czy są podawane przez kelnerów, czy jest to szwedzki stół. Czy śniadanie to tylko bułeczka z dżemikiem, czy uginający się bufet? Ile dań składa się na kolację? Czy jeśli jesteśmy wegetarianami, to mamy szansę na uwzględnienie naszych upodobań? Jeśli mamy sami się żywić, to czy w okolicy są jakieś bary i restauracje? Jak daleko jest do najbliższego supermarketu? Nie odrzucajmy ofert typu all inclusive - wcale nie są one bardzo drogie. Coraz częściej różnica jest naprawdę nieznaczna i w sumie taniej, no i wygodniej jest korzystać z wszystkiego "do oporu" u siebie w hotelu niż wykupić tylko śniadania i dożywiać się w okolicznych restauracjach.

K jak katalog

Na zdjęciach i w opisach wszystko wygląda cudownie. Potem okazuje się, że zdjęcie hotelu zrobiono 10 lat temu, morze nie jest wcale takie lazurowe (ach ta technika komputerowa!), w basenie nie ma w rzeczywistości wody, no i wcale nie dostało się pokoju takiego jak na fotografii. Zamiast budować sobie fantastyczne wizje na podstawie zdjęć, dokładnie czytajmy opisy. Także (a raczej - zwłaszcza) to co jest napisane drobnym drukiem. Jeśli czegoś nie rozumiemy - pytajmy pracowników biura.

last minute.jpgL jak last minute (i inne okazje)


Czekanie na oferty last minute, czyli z cenami "z ostatniej chwili" może być opłacalne, ale nie musi. Jeśli oferta jest faktycznie atrakcyjna, sprzeda się zwykle w normalnym trybie. Owszem, mogą zostać jakieś pojedyncze miejsca, ale bardziej prawdopodobne, że zostanie to co się nie sprzedało, bo było gorsze (np. hotel niby dobry, ale daleko od morza). Pamiętaj, że last minute to nie jedyna okazja do oszczędności. Biura doceniają także tych, którzy robią rezerwacje z dużym wyprzedzeniem - dają zniżki albo bonusy typu darmowa wycieczka fakultatywna, normalnie kosztująca kilkadziesiąt dolarów.

M jak morze


Istotna sprawa dla tych, którzy przez tydzień lub dwa zamierzają spędzać czas głównie na plaży... Zanim zdecydujemy się na dany hotel, dopytajmy, jak daleko jest on od morza. I to nie w linii prostej, tylko ile faktycznie się idzie. Bywa, że widzimy morze ze swojego okna, ale żeby do niego dojść musimy okrążyć wielki placna plazy.jpg budowy, a potem przejść jeszcze ruchliwą ulicę. Bierzmy jednak pod uwagę, że hotel nad samym morzem kosztuje.

Druga sprawa to rodzaj plaży. Nie myślmy, że wszędzie jest biały, drobny piasek. Bardzo często piasek jest... czarny, czasem to w ogóle żwir, drobne kamienie, albo wielkie głazy. Jeśli jedziemy z małymi dziećmi, warto dowiedzieć się czy plaża jest strzeżona i jakie jest dno morskie. Jeśli będzie od razu głębia, współczuję zarówno maluchom, jak i ich rodzicom. Zapytajmy też o leżaki i parasole - czy są płatne, a jeśli tak to ile?

N jak najmłodsi


Są biura dające atrakcyjne zniżki dla dzieci lub nawet (do pewnego wieku) zabierające je za darmo. Bywa też, że płacimy za jedno dziecko, a drugie jedzie gratis. Zapytać nie zaszkodzi. Warto zorientować się, jakie atrakcje czekają na miejscu na nasze maluchy. Czy jest. plac zabaw, odpowiednio płytki basen, zajęcia animacyjne, może w ogóle stała opieka dla dzieci, coś a`la wakacyjne przedszkole? (pytanie jeszcze w jakim języku?). Jeśli zabieramy dzieci na wycieczkę ze zwiedzaniem, zastanówmy się, na ile program będzie dla nich ciekawy - kilkulatek chętnie pojedzie do Eurodisneylandu, ale Luwr go nie zachwyci.

O jak opieka

Jadąc na wakacje z polską grupą, będziemy mieli zapewnioną opiekę polskojęzycznego pilota lub rezydenta. Sprawa się komplikuje jedziemy indywidualnie, bez grupy - wtedy na wszelki wypadek lepiej wyjeżdżać z Polski z zapisanym w notesie kontaktem do miejscowego kontrahenta. Jeśli wybieramy ofertę touroperatorów zagranicznych i zostajemy dołączeni np. do wypoczywających Niemców, dowiedzmy się czy opiekun mówi w języku, który znamy. Co z tego że wycieczka będzie np. o 100 zł tańsza, jeśli nie będziemy się na niej czuli komfortowo nie rozumiejąc choćby, o której jest zbiórka.

P jak program


biura-grupa.jpgNie daj się omamić działającymi na wyobraźnię nazwami - program pisze się tak, by był atrakcyjny. Jeśli jedziemy na wycieczkę objazdową, weźmy mapę, przestudiujmy trasę i zastanówmy się, czy na pewno dokładnie zobaczymy to, na czym nam zależy. Wycieczka pod hasłem "Siedem stolic w siedem dni" od razu sugeruje zaliczanie, nie mające nic wspólnego z poznaniem. Oglądanie miasta z okien autokaru to zupełnie coś innego niż kluczenie uliczkami, z możliwością przystanięcia gdzie się tylko chce. Zainteresowani szczególnie jakimś miejscem powinni sprawdzić, ile czasu tam spędzimy, czy będzie po nim oprowadzał fachowy przewodnik, czy przewidziane jest wejście do danego zabytku, czy może poprzestaniemy na zobaczeniu fasady. Ważne jest także, czy w cenę wyjazdu wliczone są bilety wstępu, ewentualnie ile trzeba mieć na ten cel pieniędzy. Jeśli jest dużo przejazdów lub przelotów i codziennie trzeba zmieniać hotele, zastanówmy się, czy damy radę - przy skrajnym zmęczeniu nie chce się już zwiedzać. Sprawdźmy też, jaki termin jest najwłaściwszy na realizację programu wymarzonej wycieczki. Wyjazd do Egiptu w największe upały lub do Indii w szczycie pory monsunowej mogą nam znacznie popsuć wycieczkowe plany.

R jak rezygnacja


Zawsze może się zdarzyć, że wykupimy wycieczkę, a szef odwoła nam urlop, dziecko zachoruje, pęknięta rura zaleje dom, no i w rezultacie nie będziemy mogli jechać. W takiej sytuacji trzeba liczyć się ze stratami finansowymi, uzależnionymi od tego, na ile dni przed wyjazdem się rezygnuje. Jeśli będzie to nie więcej niż 30 dni przed wycieczką, stracimy ok. 50 proc., ale jeśli decyzję o nie jechaniu podejmiemy w ciągu ostatnich 14 dni, niestety przepadnie całość wpłaconej sumy. Chyba, że wykupimy ubezpieczenie od kosztów rezygnacji z imprezy - wtedy pieniędzy nie stracimy.

rady-samolot.jpgS jak samolot


Jeśli ma to dla Ciebie znaczenie, możesz dopytać się, jaką linią lecisz. Może okazać się, że w czwartek czarter obsługuje przewoźnik, o którym nie masz najlepszego zdania, ale jeśli poczekasz do niedzieli to trafisz na samolot linii, z którą będziesz czuł się bezpieczniej, a podróż będzie bardziej komfortowa. Głodomory powinny sprawdzić czy w samolocie będzie jedzenie - coraz częściej bywa, że za jedzenie trzeba płacić dodatkowo. Podróże samolotem narzucają także limity bagażu - dowiedzmy się ile kilogramów może mieć walizka, i wyjeżdżając zapakujmy ją tak, by mieć rezerwę na pamiątki (albo weźmy pieniądze na nadbagaż). Upewnijmy się również, czy nie grożą nam opłaty lotniskowe - w wielu krajach, np. w Ameryce Południowej czy Azji są one regułą i mogą stanowić poważne obciążenie portfela.

T jak towarzystwo


Temat towarzystwa szczególnie jest ważny dla osób wybierających się w pojedynkę, godzących się na zamieszkanie w pokoju z drugą osobą. Być może nasz współspacz okaże się super fajnym kompanem, ale równie dobrze może być uciążliwym alkoholikiem, na dodatek chrapiącym. Możemy zgłosić w biurze preferowany wiek współlokatora, ew. uwagi typu, że lepszy np. niepalący, chociaż nie ma pewności, że nasze prośby uda się spełnić. Jeśli nie chcemy ryzykować pozostaje nam jedynie dopłacić do pokoju jednoosobowego.

U jak ubezpieczenie

Organizator wyjazdu ma obowiązek ubezpieczyć uczestników, ale robi to zwykle na jak najniższą sumę. Dla swojego dobra lepiej sprawdzić warunki ubezpieczenia i przemyśleć, czy nie dopłacić do wyższej stawki (zwykle można zrobić to w biurze podróży przy podpisywaniu umowy). Kupując wyjazd z dużym wyprzedzeniem, warto rozważyć kwestię ubezpieczenia od kosztów rezygnacji z imprezy (-> R jak rezygnacje).

W jak wizy


Zwykle biura same informują czy potrzebne są wizy i na ogół same je załatwiają. Sprawdźmy, czy opłatę za wizę (jeśli jest) wliczono już w cenę wyjazdu, czy jest to koszt dodatkowy? Jakie druki trzeba wypełnić? Czy są potrzebne zdjęcia lub jakieś zaświadczenia? Spytajmy też, czy są jakieś ograniczenia odnośnie terminu ważności paszportu - bywa, że kończy się on nam za miesiąc, a niektóre kraje wymagają minimum półrocznego okresu ważności. Czasem tzw. wizą jest znaczek wykupywany po przylocie (np. w Egipcie i Turcji) - dowiedzmy się, ile to kosztuje i w jakiej walucie można go opłacić.

plaza - negliz.jpgZ jak zdrowie


Przed wyjazdami do egzotycznych krajów biura powinny uprzedzać o wymaganiach zdrowotnych (szczepienia, profilaktyka antymalaryczna etc.), ale niestety bywa, że o tym... zapominają. Nie zaszkodzi, jeśli sami się dopytamy o sugestie w tych sprawach. Osoby cierpiące na poważne dolegliwości powinny upewnić się, czy nie dyskwalifikuje ich to w uczestnictwie w imprezie. Być może warto uczciwie zgłosić problemy zdrowotne do wiadomości pilota. Szczególnie sprawy zdrowia muszą mieć na uwadze dzieci fundujące wyjazdy swoim leciwym rodzicom lub dziadkom. Forsowna pielgrzymka do Watykanu może być dla ukochanej osoby ostatnią podróżą.



Przydatne kontakty:


* Polska Izba Turytyki, Plac Powstańców Warszawy 2 (Hotel Gromada), 00-030 Warszawa, tel. (22) 826 55 36, http://www.pit.org.pl

* Warszawska Izba Turystyki, ul. Kredytowa 3, p. 408, 00-056 Warszawa, tel. (22) 828 28 29, http://www.wit.pl (kontakty do wszystkich pozostałych izb regionalnych można znaleźć w internecie na stronie: www.izbyturystyki.pl)

* Federacja Konsumentów: - Rada Krajowa, Plac Powstańców Warszawy 1, 00-030 Warszawa, tel./faks (22) 827 51 05, http:// www.federacja-konsumentów.org.pl (tam też zamieszczone są adresy ok. 50 oddziałów Federacji w różnych miastach Polski)

Sprawdzanie, czy biuro podróży ma zezwolenie na działalność:
* Departament Turystyki Ministerstwa Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej, tel. (22) 693 46 47, http://www.turystyka.mg.gov.pl

Tekst wykorzystany w "Turystyce" Gazety Wyborczej w 2004 r.

 

Back to top