Dwa zegary
Hits: 3977

ZMIANY STREF CZASOWYCH

Dzięki samolotom przenosimy się daleko, a zarazem szybko. W błyskawicznym czasie przeskakujemy przez różne strefy klimatyczne i czasowe. Nasze organizmy nie zawsze nadążają za zmianami. Niedomagania z tym związane na Zachodzie nazywane są jako "Jet Lag"


Objawy Jet Lag - choroby podróżników, to np. zaburzenia snu, bóle głowy, nerwowość, senność, mdłości, apatia. Nie znaczy, że muszą wystąpić, i wcale nie koniecznie wszystkie naraz. Wszystko zależy od naszej umiejętności adaptacji do nowych warunków - czasu, klimatu, okresów dobowej aktywności. -Na ogół aby dostosować się do nowych warunków, czas aklimatyzacji wynosi 1 dzień na godzinę zmiany strefy. Czyli w przypadku Chicago jest to przeciętnie 6 dni - mówi lekarz opiekującymi się stewardesami.

Przyczyna jest prosta: gdzieś głęboko w mózgu mamy "zegar" zarządzający funkcjonowaniem naszego ciała: spaniem i budzeniem, poziomem uwagi, nastrojem, poziomem hormonów, trawieniem, temperaturą itp. Na ogół zaraz po przylocie przestawiamy wskazówki zegarków na obowiązujący na miejscu czas, ale niestety, nasz organizm na przystosowanie się potrzebuje iluś dni czy nawet tygodni. Na dodatek różne układy organizmu adoptują się w różnym tempie. Na przykład nasz cykl spania/budzenia może już przyzwyczaić się do nowego rytmu, choć ciągle jeszcze będziemy mieli problem z zaakceptowaniem lokalnej temperatury, a nasz układ trawienny nadal funkcjonować będzie  "starym" cyklem. Po prostu Jet Lag to niezgodność naszego naturalnego, wewnętrznego zegara, z zegarem świata zewnętrznego.

Ze wschodu na zachód - łatwiej

jet lag - f 16.jpg Ogólnie podróże na zachód są bardziej "przyjazne" dla organizmu, niż latanie na wschód. Z założenia lot z Polski do Ameryki zniesiemy lepiej niż w stronę przeciwną. Dlaczego tak jest? Chociaż jesteśmy przystosowani do doby trwającej 24 godziny, naturalną tendencją jest wydłużanie naszego biologicznego zegara poza owe 24 godziny. Kiedy latamy na wschód "przedłużamy" nasz dzień, a więc lecimy zgodnie z naturalnym kierunkiem naszego zegara biologicznego. W odwrotną stronę natomiast nasz dzień się skraca, co jest wbrew naturalnym tendencjom naszego organizmu.

Próby snu na siłę, gdy w domu jesteśmy "zaprogramowani" do budzenia się, konieczność dłuższej  pracy, w związku z wydłużonym dniem, no i same trudy podróży sprawiają, że nasza forma spada. Przeprowadzone przez American Express badania biznesmenów, wykazują, iż w trakcie dalekich podróży samolotowych, podczas których śpi się mniej niż 6 godzin, efektywność pracy, umiejętność  podejmowania decyzji i wyciągania wniosków,  spada o 50  proc., zdolność refleksu - o 75 proc., percepcja obniża się ok. 20 proc., a nasza zdolność  porozumiewania się i nawiązywania znajomości jest gorsza o ok. 30 proc.

Daleko na krótko

Podczas  dalekich, jednak krótkich (do 48 godzin) podróży nie tylko nie warto, ale i nie zdrowo przystosowywać się na siłę do nowych warunków. Starajmy się wówczas utrzymać nasz organizm według rytmu, w którym normalnie żyjemy. 

jet lag po islandzku.jpg Jak być daleko od domu i utrzymywać czas "domowy"? Oto rady jakie podaje magazyn pokładowy British Airway - "High Life". I tak, gdy już dolecisz do celu porównuj tamtejszy czas z tym, który w danej chwili masz w Polsce (twoim rodzinnym kraju), jakby nie zmieniając wskazówek zegarka. Spróbuj planować czas drzemki lub snu stosownie do czasu kiedy śpisz w domu. Oszczędzaj się, unikając ważnych spotkań biznesowych i wyczerpującej aktywności zwłaszcza wtedy, gdy twój organizm staje się najbardziej śpiący, czyli  wtedy, gdy "w domu" masz godziny 3-5 rano lub 15-17 (jak udowodniły badania naukowe właśnie w tych godzinach mamy największe ciągoty do  spania). Jeśli możesz - ograniczaj dostęp światła w porach, gdy w twoim macierzystym kraju jest  ciemno (na przykład staraj się wtedy przebywać wewnątrz budynku, a na dworze noś okulary przeciwsłoneczne). Trawienie także próbuj utrzymać na czasie "domowym". Jeśli tam gdzie jesteś wypada obiado-kolacja, a w domu jadłbyś śniadanie, zrezygnuj z kilkudaniowej uczty, bo twój żołądek nie jest przygotowany do trawienia; zjedz raczej coś lekkiego.

Recepta na długie loty

Są loty które nawet najbardziej wytrwałego podróżnika potrafią zmęczyć. Sama pamiętam jak po podróży z Warszawy do Melbourne (z przesiadkami we Frankfurcie, Los Angeles i w Auckland), po spędzeniu w samolotach i w lotniskowych poczekalniach ponad 30 godzin, stwierdziłam, że mam lekko "dość".  Są osoby, które bardzo źle znoszą kilkunastogodzinne siedzenie w samolocie. Skarżymy się, że fotel uwiera, w gardle zasycha (powietrze w samolocie jest bardzo suche), nogi puchną. To w sumie normalne...

jel lag w algierii.jpg Jak łatwiej przetrwać długą podróż? Same stewardesy radzą, by unikać przed lotem najadania się ciężkostrawnymi  daniami, nie pić alkoholu, mocnej herbaty czy kawy. Ubranie pasażera powinno być luźne i przewiewne, z włókien naturalnych, które umożliwiają skórze oddychanie. Na skórę można nałożyć kosmetyki nawilżające, co zabezpieczy ją przed wysuszeniem.

Wspomniany magazyn pokładowy British Airways przypomina, że na dużych wysokościach nasze organizmy szybciej i mocniej reagują na alkohol i niektóre typy żywności. Zarówno alkohol jak i niektóre napoje, zwłaszcza gazowane, pite w dużych ilościach przyczyniają się do wysuszania skóry i potęgują pragnienie. Najlepiej jest uzupełniać płyny wodą niegazowaną.

A co po przylocie? W  powrocie do pełni formy na pewno pomoże kąpiel w wannie lub gorący prysznic z mocnym strumieniem wody polepszającym krążenie krwi.

Wspomaganie farmakologiczne

Czy warto przy dalekich podróżach wspomagać się jakimiś medykamentami? Z sondy przeprowadzonej wśród lekarzy nie wynika, by byłby jakiś konkretny lek godny polecenia. -A może  melatonina? - wymieniam lek, o którym kiedyś mówiły mi stewardesy. Zdaniem lekarzy to jednak hormony, z którymi lepiej jednak uważać. W aptekach na Zachodzie bez problemów natomiast można kupić homeopatyczne tabletki wzmacniające - wystarczy, że powiemy "No Jet Lag" i sprzedawcy powinno być wiadomo o co chodzi. A czy to pomaga? Cóż, każdy organizm reaguje inaczej.

Back to top