Europa na czterech kółkach
Hits: 5017

PORADY DLA KIEROWCÓW

Podróż samochodem ma wiele plusów. Samochód to niezależność i wygoda, możliwość zabrania dużego bagażu, oszczędność w kosztach transportu. Są jednak także obowiązki. O czym powinniśmy pamiętać wybierając się w daleką zagraniczną trasę, w dodatku kiedy to my  mamy jechać za kierownicą?


Przede wszystkim samochód musi być sprawny. Własny pojazd znamy zwykle na wylot, ale jeśli jedziemy autem kumpla czy wozem służbowym, lepiej wszystko dwa razy sprawdzić.


„Tak” dla trójkąta, „nie” dla haka

Zacznijmy od zajrzenia w dowód rejestracyjny czy jest w nim stempel potwierdzający badania techniczne i czy przypadkiem ich ważność właśnie się nie skończyła (albo nie skończy się na wyjeździe). Niezależnie od wszystkiego, zwłaszcza przed dalekimi wyprawami, warto podjechać do zaprzyjaźnionego warsztatu lub markowego serwisu i zrobić przegląd przedwyjazdowy.

podrozeautem1.jpgPamiętajmy, że za granicą pomoc fachowca czy choćby prozaiczny płyn do spryskiwacza kosztuje zwykle więcej niż u nas. Zresztą pal sześć przeliczniki finansowe –  zaniedbania techniczne mogą się zemścić brakiem bezpieczeństwa, stratą czasu, niepotrzebną nerwówką, zmęczeniem, a bilans końcowy oznacza zepsuty urlop.

Podstawą w przedwyjazdowej kontroli auta jest oczywiście to, bez czego samochód nie może funkcjonować (płyn hamulcowy, olej silnikowy itp.) oraz to, co narzucają przepisy (polskie i krajów do których się wybieramy, włącznie z krajami tranzytowymi). Na pewno trzeba sprawdzić, czy mamy sprawne pasy bezpieczeństwa, czy bieżniki w oponach mają przepisowe minimum 1,6 mm, czy działają wszystkie światła (w niektórych krajach policjanci mogą żądać pokazania kompletu zapasowych żarówek), czy mamy trójkąt ostrzegawczy i kamizelki odblaskowe (poza kierowcą powinny być także dla pasażerów).

Pewne elementy wyposażenia w jednych krajach są obowiązkowe, w innych zalecane, ale nawet ze względów zdroworozsądkowych zawsze powinniśmy je mieć. Mowa np. o atestowanej gaśnicy czy obowiązkowej w Europie apteczce (warto przejrzeć jej wyposażenie, zwracając uwagę czy leki już się nie przeterminowały i czy są w niej rękawiczki gumowe, w niektórych krajach obowiązkowe!). Dobrze też pomyśleć o różnych drobiazgach, może nie niezbędnych, ale przydatnych, takich jak linka holownicza, latarka, drugi komplet kluczyków (w przypadku kiedy możliwe jest ich zatrzaśnięcie w środku), czy w upalne lato – folie albo inne zasłony na szyby, dzięki którym samochód nie będzie się nagrzewał.

Jest też coś, czego według przepisów mieć nie powinniśmy – chodzi o hak holowniczy który jeśli nie ciągniemy przyczepy, powinniśmy zdjąć, a jeśli się zdjąć nie da, założyć na niego „kapturek” (powszechnie stosowane są w tym celu… piłki tenisowe).


Papierologia stosowana


podrozeautem4.jpgO różnych rzeczach możemy zapomnieć (najwyżej dokupimy je po drodze), ale dokumenty - osobiste i pojazdu – musimy mieć. Do przekroczenia granicy upoważnia paszport (tam gdzie to konieczne, np. przy wjeździe na Ukrainę czy do Białorusi i Rosji, z wbitą ważną wizą), lub dowód osobisty. Lista krajów akceptujących dowody, jest już bardzo długa, a poza krajami Unii Europejskiej należą do niej np. Norwegia, Chorwacja czy Szwajcaria. Ale… Paszport może się mimo wszystko przydać. Może będziemy w Grecji i wpadnie nam do głowy pomysł odwiedzenia Albanii, w której akceptuje się wyłącznie paszport? Albo podobnie: wypoczywając w Bułgarii zamarzy nam się wycieczka do Stambułu?

Kierowca musi mieć też prawo jazdy – dzięki przejściu kilka lat temu na  plastikową wersję tego dokumentu, specjalne, tzw. międzynarodowe prawo jazdy, nie jest już w Europie potrzebne. Oddzielny temat stanowią turystyczne ubezpieczenia zdrowotne – jeśli ich nie mamy, załatwmy sobie przynajmniej Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego wydawaną bezpłatnie przez NFZ (szczegóły na www.nfz.gov.pl ).

Dokumenty samochodu to z kolei dowód rejestracyjny ze stemplem potwierdzającym ważne badania techniczne oraz ubezpieczenie OC  (obowiązkowo trzeba mieć pełną jego wersję, nie tylko potwierdzenie w formie małej karteczki). Z „Zieloną Kartą” jest podobnie jak z paszportem – na terenie Unii plus w kilku innych krajach (Norwegia, Chorwacja itp.) nie jest potrzebna, ale jeśli ją posiadamy (często ubezpieczyciel daje nam ją w pakiecie), nie zaszkodzi ją zabrać (czasem wręcz musimy, jak na przykład w drodze do Grecji, kiedy przejeżdżamy przez Serbię i Macedonię, kraje wymagające „Zielonej Karty”).

podrozeautem5.jpgWarto mieć także polisę „Assistance”, nieocenioną w różnych awaryjnych sytuacjach takich jak (odpukać) holowanie zepsutego auta czy choćby niezręczna sytuacja, gdy zabraknie nam paliwa. Często „Assistance” dostaje się „automatycznie” w ramach całorocznego ubezpieczenia Auto Casco, ale jeśli nie mieliśmy takiego szczęścia, warto dokupić choćby krótkoterminową jego opcję, np. dwutygodniową lub miesięczną (na polskim rynku jest to wyłącznie w ofercie „Warty”).

I jeszcze jedna sprawa „papierkowa”. Jeśli jedziemy formalnie nie swoim samochodem, ale na przykład zarejestrowanym na współmałżonka albo leasingowanym (wówczas jego właścicielem jest bank lub firma leasingowa), ewentualnie ciągniemy pożyczoną przyczepę, sprawdźmy czy kraje przez które będziemy jechać, nie wymagają stosownego upoważnienia. Przykładowo w Austrii wystarczy zwykła, pisemna zgoda właściciela pojazdu, ale już na przykład w Czechach czy we Włoszech musi być ona poświadczona przez Polski Związek Motorowy, natomiast przy wjeździe na Ukrainę dodatkowo przetłumaczona na język ukraiński i przypieczętowana przez notariusza. Informacjami na ten temat, a także wystawieniem stosownych dokumentów zajmują się placówki PZMot (opłata za dokument ważny 2 tygodnie wynosi 40 zł, ale „świety spokój” jest przecież bezcenny).


Dobry zwyczaj - planowanie
 

podrozeautem14.jpgSpontaniczność nie zawsze jest dobra. Zwłaszcza jeśli wybieramy się pierwszy raz w daną trasę, spojrzyjmy wcześniej na mapę. Czasem istnieje kilka opcji dojazdu. Jeśli wolimy unikać płatnych autostrad, pamiętajmy że dojazd podrzędnymi drogami, nie zawsze dobrze oznaczonymi, a często górskimi  (na mapie wcale nie widać jak stromymi), może okazać się dużo bardziej czasochłonny i kosztowny. Jeśli nie mamy pomysłu, na jaką trasę się zdecydować, skorzystajmy z pomocy portalu www.viamichelin.pl , gdzie po wpisaniu miejsca startu i docelowego, program zaproponuje opcje: najszybszą, najkrótszą, najciekawszą turystycznie, optymalną ekonomicznie, a przy każdej z nich wyliczy, ile kilometrów będzie do przejechania, ile przy normalnych warunkach zajmie to czasu i jakie wyjdą średnie koszty podróży biorąc pod uwagę paliwo czy niezbędne opłaty drogowe. Warto zrobić sobie wydruk wybranej trasy z rozpisaniem na jej kolejne odcinki i wskazówkami, gdzie na jaką drogę skręcić – taka ściąga w trasie bardzo się przydaje.

podrozeautem6.jpgPrzy wyjazdach na „Wschód” (Białoruś, Ukraina) pewne ograniczenia powinni uwzględnić kierowcy samochodów zarejestrowanych jako „osobowo-ciężarowe” (czyli z tak zwaną „kratką” za siedzeniami). Według przepisów nawet nie przewożąc żadnego towaru, a jedynie np. własną żonę, mogą oni przekraczać granicę tylko w miejscach dopuszczających ruch towarowy. Nie oznacza to konieczności stania w kolejce z TIR-ami, ale trzeba liczyć się z tym, że jeśli przyjedziemy na przejście wyłącznie dla ruchu osobowego, urzędnik-służbista może nas zawrócić.

Planując daleki wyjazd, mając wybór, lepiej unikać jazdy nocą. Są kierowcy, którzy lubią nocną jazdę, twierdząc, że jest luźniej na drogach. To fakt, jednak w nocy szybciej daje nam się we znaki zmęczenie, a prowadzenie auta utrudnia gorsza widoczność, światła innych samochodów czy mgły… Warto wiedzieć, że we Włoszech, za wykroczenia drogowe popełnione nocną porą (między godziną 22 a 7) policja nakłada mandaty wyższe od dziennych o 30 procent!

Przy długich trasach warto rozważyć kwestię noclegu po drodze. Spanie w samochodzie trudno nazwać faktycznym wypoczynkiem. Oczywiście można zjechać po drodze do pierwszego lepszego hotelu, ale zwłaszcza jeżeli jesteśmy z całą rodziną, żeby uniknąć niespodzianek (brak miejsc albo zbyt wysoka cena), lepiej wyszukać jakieś lokum wcześniej i zrobić w nim rezerwację. Nie zapomnijmy o zapisaniu numeru telefonu naszego hotelu – warto go mieć na wypadek gdyby coś się zdarzyło i trzeba byłoby poinformować o opóźnieniu lub odwołaniu przyjazdu.

podrozeautem2.jpgDobrym pomysłem podczas przygotowywania wyjazdu jest zajrzenie na strony serwisu PZM INFO  (www.pzmtravel.com.pl ), gdzie jest mnóstwo przydatnych i aktualnych kierowcom informacji. Dowiemy się tam szczegółów odnośnie przepisów drogowych w poszczególnych krajach, ile aktualnie kosztuje paliwo (może lepiej będzie zatankować w innym kraju?), jakie są awaryjne numery telefonów i na jaką pogodę możemy liczyć po drodze. Za pośrednictwem stron PZM Travel możemy też kupić winietki, czyli przyklejane na szybę naklejki upoważniające do jazdy po autostradach i drogach szybkiego ruchu w Czechach, na Słowacji, na Węgrzech, w Austrii, Szwajcarii, Rumunii czy w Słowenii… Wprawdzie winietki można kupić też w danych państwach, w punktach granicznych albo np. na stacjach benzynowych, jednak mając je już przed wyjazdem oszczędzamy czas, no i  mamy komfort psychiczny, że nie musimy już zaprzątać tym sobie głowy (tym bardziej że nie zawsze winietki są, albo tak jak w Czechach, bywa że dostępne są wyłącznie roczne).

I jeszcze temat bezpieczeństwa. Jeśli nie jesteśmy pewni jakiegoś regionu (rozruchy polityczne, przestępczość, klęski żywiołowa), w informacjach konsularnych na stronach Ministerstwa Spraw Zagranicznych (www.msz.gov.pl ) sprawdźmy, jak wygląda aktualna sytuacja. Jeśli rzeczywiście zrobi się kiepsko, będzie odpowiednie ostrzeżenie. Warto też przeczytać zamieszczony na wymienionym portalu poradnik „Polak za granicą”, a zwłaszcza jego część dotyczącą interesującego nas państwa.


Z małymi pasażerami

podrozeautem16.jpgPolskie przepisy mówią jasno: dzieci do 12 roku życia albo mające mniej niż 150 cm wzrostu, muszą podróżować w specjalnym foteliku, a większe – w zapiętych pasach bezpieczeństwa. W innych krajach reguły te mogą się trochę różnić – np. w Austrii granica wieku wynosi 14 lat i 150 cm. Fotelik powinien być nie tylko stabilny, ale także zamontowany w ten sposób, by mały pasażer mógł obserwować widoki. Ponieważ dzieciom trudno jest wysiedzieć przez długi czas w jednym miejscu, trzeba pomyśleć o zabawkach czy grach. Nigdy nie powinniśmy zostawiać w aucie dzieci samych – zawsze jest ryzyko, że coś nacisną (pal sześć jak zepsują, gorzej gdy zrobią sobie krzywdę), zwolnią ręczny hamulec albo zablokują zamki.

Dobrą metodą w podróżach z najmłodszymi jest wyjazd wcześnie rano (4-5 rano), co daje szansę że dziecko trochę pośpi, a poza tym w przypadku lata jest to pora, kiedy nie ma jeszcze upału. Później, w ciągu dnia, dobrze pomyśleć o zasłonięciu szyb, no i zadbać o zapas płynów. Uważajmy z klimatyzacją, która szczególnie u małoletnich podróżników może  spowodować przeziębienie. Na wszelki wypadek niezależnie od pory roku, dobrze jest ubierać dzieci w podróż „na cebulkę”, w razie potrzeby zdejmując/zakładając kolejne warstwy, no i pomyśleć o kocyku i małej poduszce. Na wszelki wypadek nie zaszkodzi przygotować również tabletki na chorobę lokomocyjną (np. aviomarin) i awaryjnie – jakąś torebkę.


Dla wygody i przyjemności

podrozeautem11.jpgJeżdżąc samochodem stajemy się coraz bardziej wygodni. Nic dziwnego, że lista naszego niezbędnego ekwipunku rośnie, a przy wyjazdach z całą rodziną, nawet największy samochód może okazać się za mało pojemny. Rozwiązanie problemu może przynieść montowany na dachu dodatkowy bagażnik, zwany boxem. Pamiętajmy jednak o jego odpowiednim zapakowaniu (najcięższe rzeczy – na środku, z zabezpieczeniem taśmami mocującymi żeby się nie przesuwały) i tym, aby go nie przeładować - każdy bagażnik ma określoną pojemność ! Prowadząc samochód z boxem musimy uwzględniać, że pojazd trochę inaczej się zachowuje i jest bardziej wrażliwy na podmuchy bocznego wiatru, a przez to wymaga ograniczenia prędkości. Oczywiście pamiętajmy o naszym wystającym bagażniku przy wjeździe na zadaszone parkingi czy do myjni (pozostaje tylko ręczna ).

Z różnych samochodowych gadżetów, do najbardziej praktycznych należy nawigacja satelitarna, czyli tak zwany GPS (z ang. Global Positioning System). Dzięki temu niewielkiemu urządzeniu nie ma już problemu z trafieniem do celu. Tylko że GPSom nie można wierzyć bezgranicznie. Na pewno warto zainwestować we wgrywanie legalnych map i ich aktualizacji, choć i tak może się zdarzyć, że nasz elektroniczny pilot skieruje nas w ślepy zaułek, w ulicę jednokierunkową czy w leśną przecinkę, która może da się przejechać miłośnikom zawodów off-roadowych, ale nie autom stworzonym na ubite drogi. A skoro o GPSach mowa, warto wiedzieć o przepisie jaki istnieje w słowackim kodeksie drogowym, a który mówi, że uchwyt GPSa nie może być umieszczony na środku przedniej szyby samochodu, bowiem ogranicza widoczność.

podrozeautem3.jpgA co jeśli GPS nie mamy? Wtedy zostają tradycyjne mapy. Nawet jeśli wydaje nam się, że znamy drogę na pamięć, bo przecież jechaliśmy nią sto razy, kiedyś się zdarzy sto pierwszy raz, kiedy trasa będzie zablokowana i trzeba będzie szukać objazdu.
Co jeszcze? Patrząc na wyposażenie samochodów, trudno sobie wyobrazić brak radia albo odtwarzacza. Ale nie tylko muzyki czy audycji radiowych możemy słuchać. Doskonałym patentem są audiobooki (warto zajrzeć na www.audiobook.pl ), dzięki którym możemy pouczyć się obcojęzycznych słówek, albo przesłuchać książki, na których przeczytanie normalnie nie mamy czasu. Ponieważ książki czytają znani aktorzy, a towarzyszy im podkład dźwiękowy, nie ma co obawiać się monotonii. Sama często łapię się na tym, że żałuję że już dojechałam do celu, skoro nie skończyłam danego rozdziału.

Skupiając się na prowadzeniu samochodu, zwłaszcza jeśli nie można liczyć na współpasażerów, bo albo ich nie ma, albo śpią, wszystko co jest nam w czasie jazdy potrzebne, powinniśmy mieć pod ręką. Dotyczy to zarówno pudełka z płytami CD, jak i ściereczki do szyby, chusteczek higienicznych, kanapek czy butelki z napojem. Przygotujmy też odpowiednio wcześniej zestaw głośnomówiący do telefonu komórkowego – to jedyna forma prowadzenia rozmów, którą przepisy dopuszczają. Z tym „wszystkim pod ręką” jednak uważajmy – zawsze uwzględniajmy możliwość raptownego zahamowania. Z tego względu lepiej uważać, co kładziemy na półeczce przy tylnej szybie. Przy wciśnięciu hamulca przy dużej szybkości, część przedmiotów z impetem wyląduje z przodu, co rzecz jasna bezpieczne nie jest.

podrozeautem17.jpgA co do towarzystwa w podróży…  Każdy kierowca, który prowadził samochód na długich dystansach wie, jak może się dłużyć droga, zwłaszcza nocą. Dobrze jeśli możemy liczyć na zmiennika za kółkiem, a przynajmniej kogoś, kto z nami porozmawia kiedy zaczną nam się kleić oczy. Oczywiście zawsze możemy zabrać jakichś autostopowiczów, jednak coraz więcej zwolenników ma internetowy autostop, czyli dogadywanie się kierowców i pasażerów za pomocą specjalnych portali, co zwiększa bezpieczeństwo i upraszcza logistykę. Plusy? Szansa na podział kosztów podróży, sympatyczne towarzystwo, a nie wykluczone że właśnie ów ktoś w pewnym momencie nas za kółkiem zmieni. Portale które takie kontakty między kierowcami i pasażerami ułatwiają to np. www.autostop.com.pl , www.nastopa.pl albo www.carpooling.pl


Uwaga na przepisy

Za kontaktami z zagranicznymi policjantami nikt z polskich kierowców nie tęskni, tym bardziej jeśli jest to wynikiem złamania przepisów, co może oznaczać duży uszczerbek w naszym budżecie. Tak czy owak lokalne przepisy na pewno warto znać. Podstawa to nie przekraczanie dozwolonej prędkości, uważanie gdzie parkujemy, w krajach gdzie jest to wymagane – jazda całodobowo na światłach mijania czy zapinanie pasów bezpieczeństwa (dotyczy także pasażerów na tylnych siedzeniach, o ile oczywiście pasy tam są). Jeśli chodzi o prędkość to uważajmy z antyradarami – w wielu krajach są one zakazane (we Francji kara za tego typu sprzęt wynosi 1500 euro!).

podroze autem8.jpgW razie czego z „władzą” lepiej nie dyskutować, a po prostu przygotować się na różne scenariusze kontroli. Choćby na to, że policjantom nie wystarczy, że mamy kamizelki asekuracyjne – musimy je wozić w środku auta, nie w bagażniku (uczulona jest na to zwłaszcza policja słowacka). To zresztą logiczne – tym bardziej że chodzi o bezpieczeństwo, nasze i pasażerów.

Jeśli zostaniemy ukarani mandatem, sposób w jaki trzeba będzie opłatę uiścić, zależy od kraju. Czasem dostaje się kwit do zapłacenia w ciągu kilku dni, ale coraz częściej trzeba mieć od razu pełną gotówkę, ewentualnie zapłacić kartą kredytową (stosowane w Czechach). Żeby nie stwarzać sobie dodatkowych problemów, musimy być na to przygotowani, bo tłumaczenie że „nie mamy pieniędzy” policjantów pewnie nie wzruszy (w Hiszpanii unieruchamia się pojazd do momentu zapłacenia mandatu).

No cóż, pozostaje życzyć, abyśmy do celu dojeżdżali szybko, bezpiecznie i bez mandatów.




Przykładowe mandaty
(ceny w przeliczeniu na złotówki plus także punkty karne które możemy dostać)

 

KRAJ

Nieprawidłowe parkowanie lub zatrzymanie w niedozwolonym miejscu

Wymuszenie pierwszeństwa przejazdu , wyprzedzanie na zakazie, przejechanie na czerwonym świetle

Nie zapięte pasy

Rozmawianie w czasie jazdy przez telefon komórkowy bez zestawu głośnomówiącego

Przekroczenie dozwolonej prędkości o 30 km/godzinę

Austria

80-2900 zł

140 – 8600 zł + ew. zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące

140-280 zł

200-300 zł

200 - 2900 zł

Włochy

150-1200 zł

310-2500 zł + 6-8 punktów

310-1200 zł + 5 punktów

610-2500 zł + 6 punktów

610-2500 zł + 5 punktów

Norwegia

380 zł

2600 zł + 2 punkty

380 zł

Brak danych

3200 zł + 2 punkty

Hiszpania

Brak danych

800 zł +4 punkty

800 zł +3 punkty

800 zł +3 punkty

400-2000 zł + 2-6 punktów

Szwajcaria

120-360 zł

750 zł za przejazd na czerwonym świetle

180 zł

300 zł

do 1300 zł

Wielka Brytania

100+370 zł koszty zdjęcia blokady lub odholowana (700 zł)

470 zł + 3 punkty

2500 zł

280 zł +3 punkty

do 2400 zł +3-6 punktów

Słowacja

Brak danych

580 zł za przejazd na czerwonym świetle

80-230 zł

80-230 zł

470 zł

Niemcy

40-160 zł + 1 punkt karny

280 – 1400 zł + 4 punkty

120 zł

Brak danych

300-400 zł +3 punkty

Francja

140 -530 zł _+ ew. 3 punkty

Za nierespektowanie znaku „stop”: - 530 zł + 4 punkty

530 zł + 3 punkty

140 zł + 2 punkty karne

530 – 6000 zł + 2 - 4 punkty karne 

 

 

PORADY EKSPERTÓW


Cezary Kasprowicz
Prezes PZM Travel


podrozeautem-czarek.jpgZagraniczne przepisy drogowe nie powinny być dla polskich kierowców zaskoczeniem, ponieważ nie różnią się specjalnie od tych, które mamy w kraju. Najwięcej problemów przysparza nam w innych krajach dostosowanie się do ograniczeń prędkości. Szczególnie dużo mandatów płacimy u naszych południowych sąsiadów – na Słowacji i w Czechach, gdzie zazwyczaj przejeżdżamy tranzytem, często nocą, w związku z tym chcemy jak najszybciej przejechać ten odcinek. Inaczej jest w Austrii - tam jeździmy zgodnie z przepisami, natomiast w Niemczech nie ma problemu, bo na tamtejszych autostradach na ogół nie ma ograniczeń prędkości. Uczulam na Skandynawię – jeśli widzimy znak z ograniczeniem prędkości do 50 km/h, to rzeczywiście trzeba się tego trzymać, bo już za 55 km/h możemy dostać wysoki mandat.

To czego się polscy kierowcy za granicą często obawiają, to wielkie, na pozór skomplikowane rozjazdy, zwłaszcza na autostradach niemieckich. Oczywiście wymagają one koncentracji, ale na szczęście są doskonale oznakowane. Najgorzej z oznakowaniem rozjazdów jest w Polsce – przykładem zjazd w okolicach Pyrzowic na trasie „katowickiej”. Nawet w sąsiedniej Słowacji, jest pod tym względem dużo lepiej.
Jeśli chodzi o niespodzianki, to chciałbym uczulić na podróże po Europie właścicieli samochodów na gaz. Przed wyruszeniem w drogę radzę im sprawdzić na stronach PZM Travel z informacjach o LPG, czy tam gdzie jadą gaz jest dostępny, bo np. w Skandynawii, Hiszpanii czy Portugalii jest z tym problem. Jeśli jedziemy do hotelu oferującego podziemny parking, mając pojazd na gaz musimy się liczyć z tym, że nie będziemy z takiego parkingu mogli skorzystać.

Co polecam zabrać w podróż? Aktualną mapę drogową oraz polisę Assistance. W obecnych czasach nie naprawimy już auta śrubokrętem i młotkiem, niezbędna jest fachowa pomoc.
A czy odradzam jakieś regiony? Problematyczne jest Kosowo i Republika Naddnieprzańska, gdzie jest po prostu bezprawie. Oczywiście dalej problemem jest wjechać do Rosji ( nie tylko sprawa wizy ) ale do tego już się przyzwyczailiśmy. Reszta Europy jest na ogół bezpieczna. Także Albania, którą jeszcze niedawno woleliśmy omijać, teraz przyciąga coraz więcej indywidualnych zmotoryzowanych turystów.



Mariusz Kaleński
właściciel warszawskiej stacji „ARMAR Auto-Serwis”


To co jest typowe dla Polskich kierowców, to czekanie ze wszystkim do ostatniej chwili. Mam bardzo wielu klientów, którzy dzwonią w sobotnie popołudnie, prosząc o pilną pomoc, gdyż następnego dnia bladym świtem wyjeżdżają na drugi koniec Europy.

Zazwyczaj każdy wie, że przed daleką, zagraniczną podróżą, trzeba mieć aktualne badania techniczne samochodu, zachęcam jednak do dodatkowych przeglądów sezonowych (na zimę i lato), kiedy wymieniamy olej i filtry, sprawdzamy system hamulcowy, ciśnienie i stan opon, wyposażenie w środki bezpieczeństwa, uzupełniamy żarówki… Przed latem ważne jest również sprawdzenie klimatyzacji (o ile samochód ją ma) – co trzy lata trzeba zrobić jej odgrzybianie. Wybierając się w tereny górskie powinniśmy skontrolować układ hamulcowy i ewentualnie wymienić stosowany w nim płyn hamulcowy (normalnie dokonuje się tego co 3-4 lata). Będąc w górach oszczędzajmy hamulce – powinniśmy częściowo hamować silnikiem.

Pamiętajmy, że to, że mamy w miarę nowy samochód, nie zwalnia nas od jego systematycznej kontroli. Współczesne samochody nie są już takie jak dawniej, kiedy można było przez 10 lat cieszyć się jego bezawaryjnością. Teraz ich konstrukcja sprawia, że psują się szybciej, więc już nawet 3-letnie auta wymagają stałych przeglądów.

Back to top