Snowpark, czyli odlot z deską
Hits: 9477

SNOWBOARD, FREESTYLE
-Mamy tu piknik, box, raile, halfpipe i wallride… - wylicza pełen entuzjazmu chłopak. Kto zna angielski, może się zdziwić. –Piknik i pudełko? Poręcz, rynny i coś ze ścianą? W rzeczywistości nie chodzi ani o prowiant na wycieczkę, ani o budowę domu, lecz o elementy służącego snowboardzistom snowparku



Jestem stałym bywalcem snowparków. Ok, przyznaję - jedynie jako kibic. Jeżdżę i na nartach, i na snowboardzie, ale jedyne akrobacje jakie mam na koncie, to te wykonane w sposób zupełnie niekontrolowany, w formie spektakularnych wywrotek. Popatrzeć na zapierające dech ewolucje jednak lubię. Zresztą nie znam osoby, na której nie robią one wrażenia.

Kowboj w rurze


Są tacy, których jazda po zwykłym, równym stoku po prostu nudzi. W poszukiwaniu nowych wyzwań i adrenaliny, wyszukują różne naturalne hopki (górki) albo wręcz sami budują przeszkody dające możliwość zrobienia jakiegoś tricku. Rozumiejąc takie potrzeby, każdy szanujący się ośrodek narciarski proponuje coś takiego jak „snowpark” (czasem nazywany też „funparkiem”), czyli wydzieloną część stoku, gdzie można spotkać fanów tzw. freestyle`ui. Na ogół są to snowboardziści, choć narciarze też są mile widziani.

snowpark4.jpgSnowpark można rozpoznać nie tylko po różnego typu przeszkodach, ale często także po muzyce dopasowanej do gustów młodych zwykle (a jeśli nawet nie wiekiem to przynajmniej duchem) bywalców.

Przeszkody mogą być różne. Najczęściej są to różnego typu skocznie, poręcze (inaczej: rail`e, albo bardziej po naszemu: rurki), boxy (skrzynie), specjalnie profilowane pipe`y (halfpipe przypominający połówkę rury lub quaterpipe czyli coś jakby halfpipe, tyle że z jednym bokiem), do tego dochodzą niekiedy jeszcze przypominające stoły tzw. pikniki, służące do najeżdżania ścianki zwane wallride`ami, schodki i inne wymyślne konstrukcje. Czasem towarzyszy temu specjalna scenografia. Np. w austriackim Serfaus snowpark to zarazem mini-muzeum motoryzacji! Na przeszkody przystosowano różnego typu pojazdy - skacze się przez ciężarówkę, jeździ po dachu przyczepy campingowej. Nie mniej ciekawie jest w Absolut Parku we Flachauwinkl (również w Austrii), zaliczanym do najlepszych europejskich snowparków. Tam z kolei wszystko obraca się wokół Dzikiego Zachodu, a hasłem przewodnim jest „Cowboys ride is hard”. Na mającym prawie pół kilometra stoku zrobiono m.in. stumetrowy halp-pipe, 11 skoczni i mnóstwo innych przeszkód. Pomyślano nawet o specjalnym budynku do tzw. chilloutu, gdzie siedząc w wygodnym fotelu przez przeszkloną ścianę można obserwować wyczyny innych, albo dla odmiany zastąpić deskę snowboardową deskorolką i pojeździć na wybudowanej w budynku rampie.

Złapać nieświeżą rybę


snowpark2.jpgNie da się ukryć, że slang snowboardowy jest dość specyficzny. Zwłaszcza określenia freestylowe. Zresztą sama nazwa „free style”, czyli „styl wolny” narzuca pewien luz, swobodę stroju, zachowania, czy wypowiedzi. Sporo stosowanych określeń przejęto ze skateboardu, czyli jazdy na deskorolce, przy czym podstawą jest język angielski. Dosłowne tłumaczenia nie zawsze jednak mają sens. Owszem, jeśli wiemy że np. słowo „grip” znaczy „łapać”, to skojarzymy, że chodzi o łapanie krawędzi deski (trick stosowany w trakcie skoków). Nic nam jednak nie da kombinowanie, co to takiego stalefish. Znajomość angielskiego lub zajrzenie do słownika wytłumaczy, że chodzi o… nieświeżą rybę. Nic bardziej mylnego - to po prostu skok ze złapaniem się tylną ręką za tylną krawędź deski na odcinku między stopami. Z kolei nie oburzajmy się jeśli usłyszymy określenie fakie – nie ma ono nic wspólnego z niecenzuralnym wyrazem , bo u snowboardzistów to zwyczajnie… jazda tyłem.

Mnóstwo słów angielskich zostało spolszczonych. Stąd też ślizganie się np. po poręczy nazywa się slajdowaniem (od ang. „slide”), odpowiednie profilowanie przeszkód to szejpowanie (od „shape”), a snowboardzista to po prostu rider. Taki slang ma jeden spory plus – można być niezbyt biegłym w znajomości języków, ale znawcy tematu z różnych krajów i tak bez trudu się dogadają.

Odwaga w parze z rozsądkiem


snowpark9.jpg„Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz” – mówi stara zasada, która w przypadku snowparków może mieć dość nieprzyjemne skutki. Bez wywrotek pewnie się nie obędzie, ale lepiej, by było ich jak najmniej. Bądź co bądź logiczne, że w przypadku akrobacji ryzyko kontuzji jest znacznie większe niż przy relaksowym „wożeniu się” po prostym, gładkim stoku.

Nic dziwnego, że wiele snowparków wręcz nakazuje (wpisując to do swojego regulaminu) aby korzystać z dostępnych urządzeń w kasku oraz ochraniaczach. Stuprocentowego zabezpieczenia one też nam jednak nie dadzą – po prostu trzeba realnie oceniać swoje umiejętności. Zanim zdecydujemy się na jakiekolwiek ewolucje, najpierw przejedźmy sobie wzdłuż  snowparku, oglądając go nie tylko pod kątem przeszkód,  ale również pokrywy śniegowej, zlodzenia i wszelkich miejsc które mogą stanowić trudności, zwłaszcza na najazdach i zeskokach.

Korzystanie ze snowparku zawsze odbywa się na własną odpowiedzialność. Na początek poświęćmy kilka minut na rozgrzewkę, a potem zacznijmy od prostszych przeszkód. Być może trzeba poczekać na swoją kolejkę. Startujemy dopiero w momencie, kiedy jesteśmy pewni, że na przeszkodzie, ani zaraz za nią, nikogo nie ma  Jeśli zdarzy nam się upadek, jak najszybciej usuńmy się w bezpieczne miejsce, by nikt na nas nie najechał. Jeśli ktoś inny się przewróci i długo się nie podnosi, być może trzeba będzie wezwać pomoc. W polskich górach najlepiej od razu dzwonić po GOPR, którego numer to (0) 601 100 300 (warto wbić go sobie do listy kontaktów w telefonie komórkowym), albo po pogotowie, tel. 999.

Im trudniej, tym lepiej


Na wzrost popularności snowparków niewątpliwie wpłynęło wpisanie konkurencji snowboardowych na listę zawodów rozgrywanych w ramach zimowych Igrzysk Olimpijskich. Już wkrótce, w czasie Igrzysk w Kanadzie, w ramach snowboardowego freestyle`u będziemy mogli oglądać halfpipe kobiet i mężczyzn. Zasady są proste: zawodnicy mają do pokonania śnieżną rynnę, według regulaminu liczącą 100-120 metrów długości, 13-17 m szerokości i ze ścianami o wysokości 3-4,5 metra, co pozwala na ok. 8,5 metrowe skoki. O wyniku decydują noty sędziów oceniających styl przejazdu (czas się nie liczy).

snowpark7.jpgInną olimpijską konkurencją jest (Snow)boardercross, oficjalnie zaliczany do tzw. konkurencji alpejskich, choć mający sporo elementów freestyle`owych. Zawody to po prostu wyścig równocześnie czterech zawodników, którzy muszą jak najszybciej zjechać po trasie pełnej różnych przeszkód (skocznie, muldy, ostre zakręty, czasem nawet baseny z wodą!). Liczy się jedynie czas przejazdu, ale mimo że nie przyznaje się dodatkowych punktów za tricki, wielu zawodników i tak je wykonuje.

Są jeszcze inne, już pozaolimpijskie formy zawodów związanych ze snowboardowym freestylem. Np. slopestyle, w którym również zjeżdża się po pełnej przeszkód trasie, ale w przeciwieństwie do boardercrossu – pojedynczo, no i nie liczy się prędkość, lecz styl wykonywanych tricków oraz płynność przejazdu. Trasa rozpoczyna się od najprostszych przeszkód i stopniowo staje się coraz trudniejsza, osiągając kulminację na dwóch ostatnich skoczniach.
 
snowpark8.jpgNastawioną wyłącznie na skoki konkurencją jest tzw. big air na specjalnej, dużej  skoczni. Ocenie podlega przede wszystkim wysokość skoku oraz styl wykonanych ewolucji (to, że powinno się jeszcze prawidłowo wylądować, to zrozumiałe). Z kolei jibbing (czyt. dżibing) to zjazd w czasie którego zawodnicy skupiają się na ślizganiu po poręczach i tzw. boxach, wjeżdżają na ścianki i inne przeszkody kojarzące się z deskorolkowcami szalejącymi po miejskich ulicach.

- Czy boicie się skoków? – pytam oblegających skocznię snowboardzistów. –Pewnie! Nigdy nie wiadomo czy skok się uda! – przyznaje się jeden z nich. –Ale to w sumie o to chodzi – dodaje. –O adrenalinę i możliwość uczenia się. Każdy kolejny skok jest zwykle lepszy od poprzedniego. Ciągle chce się skakać wyżej, dalej, zrobić trudniejszy trick. Jak się uda, to naprawdę jest to frajda!

W OPINII EKSPERTA


PIOTR NOWAK
- na snowboardzie jeździ od 16 sezonów;
dawniej uczestnik zawodów snowboardowym freestylu, medalista w Pucharze Polski, obecnie właściciel firmy Techramps zajmującej się budową snowparków


Ze snowparków może korzystać każdy snowboardzista, choć dla tych, którzy nie mają we freestyle`u  doświadczenia, ważne jest aby zaczynać od najmniejszych przeszkód i skoczni. Dopiero potem, w efekcie systematycznych treningów, można próbować coraz większych skoków i trudniejszych tricków.
Stuprocentowego bezpieczeństwa w snowparku nikt nie zagwarantuje, ale ważne jest, aby tego typu obiekt miał swojego shapera, czyli nadzorcę pilnującego, aby teren był wyrównywany przez ratrak, skocznie czy halfpipe – odpowiednio wyprofilowane, no i aby w razie potrzeby ktoś z łopatą podsypywał śnieg. Najważniejsza sprawa to jednak odpowiednie ustawienie przeszkód, a w przypadku skoczni właściwy kąt lądowania po skoku. Ja niestety nie mogę skakać z powodu kontuzji jakiej dawno temu nabawiłem się na samodzielnie wybudowanej skoczni. Wraz z kolegami nie mieliśmy wówczas pojęcia o takich konstrukcjach, popełnialiśmy mnóstwo błędów, a snowparków wtedy jeszcze w Polsce nie było. Teraz powstaje ich w Polsce już całkiem sporo, przy czym większość z nich została wybudowana właśnie przez naszą firmę, w której opieramy się m.in. na swoich doświadczeniach. W najbliższym czasie powstanie snowpark w Świeradowie Zdroju, w planach są kolejne, m.in. w Suwałkach. Co ważne, snowparki są coraz bardziej urozmaicone, jest w nich coraz więcej różnych przeszkód, dzięki czemu może w nich fajnie spędzić czas zarówno początkujący, jak i snowboardzista mocno już zaawansowany.

SNOWPARKI W SIECI

* http://www.e-snowboard.info/snowparki - artykuły dotyczące snowboardu, różnego typu newsy, przegląd snowparków w Polsce i za granicą

* http://www.snowboard.pl – newsy, poradniki, konkursy, forum, sklep internetowy

* http://www.freestyle.pl – strony poświęcone szeroko pojętemu freestylowi, wcale nie tylko temu na śniegu

* http://www.techramps.com – strona firmy wykonującej snowparki wraz z ich listą i zdjęciami

* http://www.snowparki.info – newsy ze snowparków

* http://www.snowpark.pl - strona snowparku Juliany w Szczyrku

* http://www.gubalowka.4bramps.com – strona snowparku na Gubałówce w Zakopanem

* http://www.jaworzyna.4bramps.com/ - strona snowparku na Jaworzynie Krynickiej

* http://www.ihd.waw.pl – strona snowparku na warszawskim Ursynowie

* http://www.superpark.pl – strona snowparku na Stożku w Wiśle

* http://www.absolutpark.com – strona Absolut Parku we Flachauwinkl w Austrii

* http://www.snowparkguide.com – anglojęzyczna strona prezentująca różne alpejskie snowparki

POLSKIE SNOWPARKI (stan z grudnia 2009 r.)

Na brak miejsc do freestylowych szaleństw polscy deskarze narzekać nie mogą. Na liście jest aktualnie 20 miejsc, ale wkrótce będzie ich więcej:
1) Fiat Freestyle Team Snowpark
2) Snowpark Wierchomla
3) 36i6 Head Snowpark Witów
4) Burton Park Białka Tatrzańska
5) White Cross Superpark Bytom-Sosnowiec
6) Snowpark Ciche
7) Rome Park Czarna Góra
8) Snowpark Pilsko
9) 4b Ramps Snowpark Jaworzyna Krynicka
10) Snowpark w Lublinie
11) Snowpark Małe Ciche
12) MaltaSki Snowpark Poznań
13) QBL Arcis Snowpark Czantoria
14) IHD Snowpark Warszawa
15) Easy Riders Snowpark Wisła Rówienki
16) 36i6 Superpark Wisła Stożek
17) 36i6 Gubałówka Downtown Park
18) Head Snowpark Zawoja
19) Village Park Zieleniec
20) Billabong Snowpark Juliany (Szczyrk)

EKWIPUNEK FREESTYLOWCA


Sprzęt
Wprawdzie nikt nie sprawdza, jaki rodzaj deski posiadamy, ale typowo freestylowe to takie z jednakowo zakończonym przodem i tyłem (dzięki temu możemy jeździć w obu kierunkach), krótkie i miękkie. Buty powinny usztywniać kostkę (najlepiej jeśli mają służącą temu wkładkę)

Ubranie
To, że trzeba mieć spodnie, kurtkę, rękawice itp., to jasne. Na pewno musi być to ubiór wygodny, nie krępujący ruchów. Wprawdzie wygląd nie jest najważniejszy, ale faktem jest, że korzystający ze snowparków mają swój specyficzny styl, charakteryzujący się luzem oraz oryginalnością barw i wzorów.

Kask
Podstawa! Jego brak przy jeździe freestylowej to znak, że z naszą głową chyba coś nie w porządku. Swoją drogą już nie długo ma wejść w życie ustawa, na mocy której na polskich stokach dzieci do lat 15 będą miały obowiązek jeżdżenia w kaskach

Ochraniacze
Podstawą jest tzw. żółw ochraniający kręgosłup, ale powinno się mieć też ochraniacze nadgarstków, łokci, kolan i goleni

Gogle
Nie jest za dobrze, jeśli nie widzimy przeszkód, bo sypie nam śniegiem w oczy, albo wręcz przeciwnie – oślepia nas słońce. Pamiętajmy, aby mieć szkła z odpowiednimi filtrami.

Back to top