Nocna Sellaronda
Hits: 2954

 

skimaraton-start.jpg ZAWODY SKITOUROWE


Maratonów na nartach skitourowych odbywa się wiele. Jednak rozgrywany we włoskich Dolomitach Serraronda Skimarathon pod wieloma względami jest wyjątkowy.



Sellaronda to jedna z najsłynniejszych narciarskich tras, nie tylko włoskich Dolomitów, ale w ogóle świata. Dokładniej – chodzi o pętlę (Ronda) jaką narciarze, wykorzystując kombinacje nartostrad i wyciągów, robią wokół malowniczej grupy skał zwanej Sella. Przy ładnym, słonecznym dniu bardzo fajna to wycieczka, zajmująca zwykle cały dzień. Raz w roku, w lutym, kultowa trasa przyciąga tych, którzy chcą ją zrobić inaczej - ekstremalnie.
 

Cztery przełęcze w trzy godziny z hakiem

 

Sellaronda Skimarathon to jedne z najtrudniejszych tego typu zawodów. To już nie wycieczka widokowa lecz prawdziwy wyścig. Z wyciągów się nie korzysta, na dodatek na trasę rusza się w nocy, niezależnie od pogody.

Udział w imprezie biorą dwuosobowe zespoły, w większości męskie, choć kobiet z każdym rokiem jest coraz więcej. Większość zawodników stanowią Włosi, stałymi bywalcami są też Austriacy, Szwajcarzy, a w 13. edycji, którą miałam okazję skimaraton- zakladanie fok.jpgobserwować (23 lutego 2007 r.) byli też Niemcy, Słoweńcy i Francuz. W sumie w 2007 roku wystartowało 359 zespołów walczących o nagrodę pieniężną (1400 euro) i (a może przede wszystkim!) o satysfakcję.

Trasa maratonu wymaga zarówno żelaznej kondycji, jak i naprawdę dobrej umiejętności jazdy na nartach. Łatwo mówić: 42 km, 4 przełęcze… W rzeczywistości oznacza to ogromny wysiłek. Tutaj wszystko stawia się na jedną kartę. Jeśli trasa prowadzi w dół, wówczas niczym w biegu zjazdowym pędzi się na krechę (ja nawet w dzień robiłam na tych odcinkach po kilka wyhamowujących prędkość skrętów). Tam gdzie ja wjeżdżałam sobie wygodnym krzesełkiem, zawodnicy biegną, podejrzewam że wcale nie z mniejszą prędkością, niż wyciąg. Dość powiedzieć, że pokonanie całej trasy zajmuje najlepszym mniej niż trzy i pół godziny (ustanowiony w tym roku rekord to 3 godziny 19 minut). Zespół musi być cały czas razem – nie można się rozdzielać (wg regulaminu odległość między partnerami nie może być większa niż 20 metrów). Jeśli zespół nie mieści się w limicie czasowym 6 godzin 15 minut, jest automatycznie dyskwalifikowany. Limity są wyznaczone także na dotarcie do punktów kontrolnych. Ci, którzy się spóźnili, zabierani są już bezpośrednio na metę.

Foki, peepsy i czołówki


Co roku start i meta maratonu odbywa się w innym miejscu. W 2007 r. przywilej ten otrzymała miejscowość Selva należąca do rejonu Val Gardena.

Przyjeżdżamy do Selvy na dwie godziny przed startem. Zawodników spacerujących ulicami miasteczka łatwo jest rozpoznać – nie tylko po numerach startowych, ale po charakterystycznych, przylegających do ciała ubiorach i wysportowanej sylwetce. Parking samochodowy koło stoku z wyciągiem to jedna wielka garderoba. Jedni się przebierają, inni smarują narty, dopasowują kaski, sprawdzają baterie w czołówkach.

skimaraton - przed startem.jpgIm bliżej rozpoczęcia tym napięcie rośnie. Na linii startu jest coraz tłoczniej - żeby się na nią dostać zawodnicy muszą zaliczyć kontrolę sprzętu. Każdy musi mieć nie tylko narty (skitourowe; biegowe nie są dopuszczalne), foki (chodzi o specjalne taśmy pozwalające na podchodzenie po całkiem stromym zboczu bez osuwania się), kask i lampę czołówkową, ale także tzw. peeps – urządzenie w razie czego umożliwiające odnalezienie osoby zasypanej przez lawinę.

 

Równo o 18, już po zmroku, pada sygnał startowy. Jako forpoczta jedzie policjant na skuterze śnieżnym, za nim rusza tłum narciarzy (jakby nie było, to ponad 700 osób), a nad tą całą ludzką masą lata helikopter.

Skoro wystartowali, postanawiamy ich przegonić. Po dość stresujących serpentynach wjeżdżamy samochodem na Passo Gardena – przełęcz na wysokości 2137 m, prawie 600 m wyżej niż linia startu. Ku naszemu zdumieniu okazuje się, że narciarze są tam zaraz po nas! Przemykają w takim tempie, że nawet nie ma jak im zrobić zdjęć. Swoją drogą mają szczęście. Noc jest pogodna, w miarę ciepła, nie pada śnieg. Towarzyszący nam Flavio, przez długie lata pracujący jako instruktor narciarski, opowiada, że nie zawsze tak było. On także startował kiedyś w maratonie Sellarondy. Trafił na minus 20 stopni, bardzo ciężkie warunki. Poddał się już na pierwszej przełęczy. W tej sytuacji wycofać się musiał także jego towarzysz.


Byle dobiec…

 

skimarathon sella ronda - punkt kontrolny.jpg Szybki rzut oka na mapę i gnamy do Canazei. Miasteczko będące jednym z najbardziej znanych ośrodków narciarskich rejonu Val di Fassa i całych Dolomitów jest jednym z punktów kontrolnych narciarskiego maratonu. W centrum uroczej poniekąd miejscowości kłębi się już mnóstwo kibiców. To miejsce gdzie zawodnicy muszą zdjąć narty i założyć na ich spody foki. Przy okazji mogą się też posilić – czeka na nich stół z orzechami, czekoladą, różnymi energetyzującymi przekąskami i napojami. Są tacy, po których widać jeszcze zapas sił, i tacy, którzy ledwo trzymają się na nogach. U wszystkich natomiast widać ducha walki i… dobre humory. Głos komentatora miesza się z gorączkowymi dialogami zawodników i dopingiem kibiców. Atmosfera godna igrzysk olimpijskich.

 

Z Canazei położonego na poziomie 1460 m zawodnicy biegną do kolejnej przełęczy - Passo Sella (2244 m). Kolejne prawie 800 m w pionie.

Wreszcie końcówka, już głównie zjazd. Pierwszy zespół wpada o 21.19. To Włosi – 27 letni Giacomelli Guido i 43-letni Lunger Hansjoerg. Następna para jest dopiero 9 minut po nich. Pierwsza ekipa kobieca czyli mające po 36 lat Włoszki Roberta Pedranzini i Francesco Martinelli zjawiają się 40 minut po zwycięzcach. Na uroczystość wręczenia nagród trzeba jednak do 23.30. Wtedy jest już większość skimarathon sella ronda biegnie.jpgzawodników, chociaż są tacy, którzy wciąż jeszcze walczą na trasie. A swoją drogą ciekawe jest zróżnicowanie nagród. Najlepsza ekipa męska dostaje do podziału 1400 euro, ale najlepsze panie już tylko 700 euro. Wśród panów nagrody są do miejsca 20. (chociaż poniżej 11. już tylko po 100 euro, czyli jakby zwrot wpisowego wynoszącego 90 euro), w zespołach kobiecych nagradzana jest tylko pierwsza piątka. Inna sprawa, że jest to jednak uzasadnione – na 359 zespołów startujących w tym roku, kobiecych było tylko 14 (jeśli zespół jest męsko-damski klasyfikuje się go do kategorii mężczyzn).

Nagrody nagrodami, ale tak naprawdę każdy kto ukończy Sellaronda Skimarathon ma prawo być dumny i czuć się w pewnym stopniu zwycięzcą. Swoją drogą ciekawe kiedy na starcie pojawią się Polacy…

 


Informacje o zawodach:

http://www.sellaronda.it

Back to top