Od Beatlesów do Super Siódemki
Hits: 536

OBERTAUERN (AUSTRIA)

Kto oglądał słynny film "Help" (u nas: "Na pomoc") z Beatlesami w roli głównej, być może pamięta sceny z muzykami pędzącymi na nartach. Miejscem nakręconej w marcu 1965 roku akcji było austriackie Obertauern.

 

Beatlesi są dumą Obertauern. Poniekąd to sprawa honoru - bądź co bądź pierwszym pomysłem producenta było kręcenie filmu z udziałem muzyków w słynnym już wtedy Kitzbühel  w Tyrolu. Ostatecznie na wyborze zaważyły względy praktyczne: spokój miejsca, dobre warunki wypoczynku, przy równocześnie sensownych cenach. Krótko mówiąc Kitzbühel odpadł, a wybrano skromne Obertauern, dla którego nagrodzony Złotą Palmą w Cannes, film stał się doskonałą reklamą. Nie tylko 50 lat temu - magia filmu działa również teraz. W każdym razie przed  hotelem Edelweiss, gdzie zamieszkali muzycy plus część 66-osobowej ekipy filmowej, stoją naturalnej wielkości figury Beatlesów, a przy wejściu do obiektu można obejrzeć historyczne zdjęcia, z których wynika, że narciarskimi mistrzami Czwórka z Liverpoolu wprawdzie nie była, ale bawiła się na śniegu świetnie. Z kolei w samym centrum miasteczka, przy budynku informacji turystycznej, stoi pomnikowy fortepian z napisem Help (tytuł filmu). Oczywiście muzykę Beatlesów też można w okolicznej górskiej scenerii usłyszeć - w trakcie mojego pobytu w Obertauern miała miejsce cała seria koncertów organizowanych wprost na stokach.


Zielone czy czerwone?


O znajdującym się w Austrii, dokładniej w Ziemi Salzburskiej Obertauern zanim tam trafiłam, słyszałam dużo dobrego. Nie zawiodłam się -region dołączył do grona moich ulubionych. W skrócie można opisać go tak: turystyczne miasteczko na przełęczy, z górami po obu stronach drogi. Z jednej strony na drugą można dostać się zarówno wyciągami jak i przerzuconymi przez szosę mostami dla narciarzy (w sumie jest tych mostków sześć). W rezultacie można objechać góry dookoła praktycznie bez odpinania nart, a jedyny wyjątek stanowi gondolka, do której z deskami na nogach nijak się wejść nie da. Tak po prawdzie to wyciągi gondolowe są dwa, ale przy drugim wagoniki zawieszono na przemian z krzesłami, tak więc narty na nogach mieć można.

Jeśli chodzi o wyciągi to niewątpliwym plusem jest mała ilość orczyków (raptem 6 na 26 wyciągów), no i to, że większość z nich to urządzenia bardzo nowoczesne - szybkie, wygodne, w większości - 4 lub 6 osobowe kanapy z przeciwwiatrowymi osłonami z pleksi. Owe osłony, ze względu na ich różne barwy, stanowią także istotny element orientacyjny - teren do jazdy jest tak rozległy, że kojarzenie gdzie są krzesła niebieskie (owe osłony), czerwone, żółte i inne, bardzo ową orientację ułatwiają.

Oczywiście znaki i mapki również na stokach są. No i drogowskazy wskazujące "Tauernrunde" czyli wytyczoną dookoła trasę, coś na wzór słynnej włoskiej Sella Rondy (tyle że tu zamiast grupy monumentalnych skał objeżdża się malowniczo położone miasteczko). Jeśli wybieramy opcję z ruchem wskazówek zegara, mamy znaki czerwone, jeśli w stronę przeciwną - zielone. Polecam tego typu wycieczkę, bo fajna, ładna widokowo, no i ciekawa, gdyż nie powtarza się zjazdów. Jeśli mamy smartfona, dobrym pomysłem jest wgranie sobie aplikacji iSki Tracker Obertauern, dzięki czemu można potem sprawdzić, ile kilometrów się pokonało, ile czas spędziliśmy na jeździe, jakie różnice poziomów wysokości zaliczyliśmy i jaki mieliśmy rekord prędkości. Niezależnie od tego dla miłośników szybkiej jazdy i rywalizacji wyznaczono specjalne stoki, na których fotokomórki mierzą czas przejazdu po rozstawionym slalomie albo osiągniętą prędkość zjazdu "na krechę". Oczywiście jest też miejsce dla miłośników skoków i różnych akrobacji - snowpark zwany "Spot". No i jeszcze miła wiadomość dla miłośników freerajdu i skitourów  - Obertauern to miejsce gdzie miłośnicy jazdy pozatrasowej są bardzo mile widziani. Z myślą o ich bezpieczeństwie zorganizowano punkty sprawdzania detektorów lawinowych, nie mówiąc o tym że przypomina się o sprzęcie jaki powinniśmy mieć poza trasami ze względu na ryzyko lawin.

I na koniec jeszcze pewna atrakcja dla dzieciaków! Specjalnie dla nich przy niebieskiej nartostradzie 2c zrobiono tak zwany "Bajkowy las" (org. Märchenwald). Chociaż... szczerze mówiąc miałam wrażenie, że ustawione tam czarownice czy minitunel w którym straszy, bardziej przyciąga dorosłych, niż młodocianych narciarzy  :).


Wielka Siódemka

Z 95 km tras większość stanowią trasy niebieskie i czerwone. Czarnych są jedynie 4 km, za to należy do nich jedna z najtrudniejszych w Austrii, dla wielu osób stanowiąca punkt honoru "26a" (uwaga! często zamknięta, tak więc jeśli się do niej przymierzamy, warto korzystać z okazji kiedy akurat można). Przy wyciągu który prowadzi na jej start umieszczono ostrzeżenie, że to zjazd tylko dla naprawdę zaawansowanych narciarzy. Patrząc z wyciągu  nie rozumiemy jeszcze, w czym tkwi trudność - trasa jak trasa. Dopiero przy górnej stacji, przy wyglądającym niczym piramida szczycie Gamsleitenspitz (2357 m, choć wyciąg kończy się trochę poniżej) mina nam trochę rzednie. Nachylenie owszem, jest, ale to akurat nam nie przeszkadza. Nie podobają nam się za to muldy - nie jesteśmy ich fanami, a te które widzimy są naprawdę spore, bo ratrak na tak stromy stok wjechać nie da rady. Możliwości ominięcia trudnego odcinka nie ma, tak więc nie brak osób, które swoją drogą rozsądnie odpuszczają i wracają w dół krzesełkami. Patrzymy po sobie - no cóż, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, trzeba zjechać (na nartach rzecz jasna). Nogi bolą, ale nawet nie za bardzo jest gdzie się zatrzymać - odpoczynek robimy dopiero w połowie stoku, gdzie zaczyna się już trochę wypłaszczać.

Swoją drogą znajdująca się na poziomie 2313 m górna stacja krzesełek na wspomnianym Gamsleitenspitz to najwyższy dostępny wyciągiem punkt regionu Obertauern, a zarazem jeden z tak zwanych "7S", czyli Super Siódemki. Siódemka oznacza siedem najwyższych w regionie szczytów, "S" to z kolei skrót od Spitze, czyli "top, szczyt". Celem ambitnych narciarzy jest zaliczenie wszystkich 7S, a najlepiej jeszcze zjechanie trasami oznaczonymi tym emblematem. W każdym razie jeśli z danej góry prowadzi kilka tras, możemy być pewni, że ta ze znakami 7S będzie wariantem najtrudniejszym (w praktyce: czarna lub stroma czerwona, często z muldami). Oczywiście my również nie możemy sobie odmówić przyjemności zaliczenia owych 7S. Czy warto? Pewnie, choćby dla satysfakcji!

Zaliczenie całej Super Siódemki wypada jakoś uczcić. Miejsc, gdzie można coś zjeść na stokach nie brakuje - do naszych ulubionych należy znajdująca się przy zbiegu trzech wyciągów stylowa chata jeszcze z 1816 roku - Dikt`n Alm. Potem natomiast nie ma jak impreza przy knajpce Hochalm, gdzie kilkukrotnie trafiamy na pełne pozytywnej energii koncerty, przy których publika szaleje - śpiewa, tańczy, a narciarskie buty oczywiście nikomu w tym nie przeszkadzają (choć fakt, w takich sytuacjach wolę mieć na nogach snowboardowe :) ).


Krasnal co siedzi na dachu

Na pewno ogromnym plusem Obertauern są warunki śniegowe - sezon trwa zwykle od listopada do - uwaga! - początku maja. I to mimo braku lodowców! Ten początek maja zaskakuje tym bardziej, że większość austriackich regionów zamyka wyciągi tydzień, maksimum dwa  tygodnie po świętach, twierdząc że nawet jeśli Wielkanoc wypada stosunkowo wcześnie, ze względu na spadek klienteli nie opłaca im się dłużej inwestować w funkcjonowanie wyciągów. Jak widać w przypadku Obertauern polityka jest na szczęście inna.

Kolejny plus Obertauern ma u mnie za to, że można zapomnieć o używaniu samochodu. Skibus też w sumie nie jest potrzebny, choć główną drogą przecinającą miasteczko takowy jeździ. Hotele są tak rozlokowane, że z każdego z nich do wyciągu mamy nie więcej niż 5 minut spacerem. Powrót może zająć dłużej, ale to ze względu na bary Après-ski. Oczywiście wieczorem też jest gdzie się zabawić. No chyba że jesteśmy tak napaleni na zjazdy, że od dyskoteki wolimy oświetlony stok (jazda wieczorna jest możliwa w poniedziałki i czwartki od godziny 19 do 22).

Miasteczko żyje tak naprawdę tylko zimą - latem się wyludnia, bo ruch turystyczny jest wtedy znikomy. Co ciekawe - stałych mieszkańców jest tu tylko ok. 250, natomiast miejsc noclegowych - ponad 9 tysięcy! Praktycznie wszystkie budynki to hotele, apartamentowce albo restauracje. Niektóre mocno oryginalne w zewnętrznym wystroju - na jednym z nich siedzi sympatyczny krasnal, na  innym czerwona krowa...

Zabytkowe budynki też są - z kronik wiadomo że już w 1517 były tu dwa zajazdy i obydwa stoją do obecnych czasów. Oczywiście cztery wieki temu nikt jeszcze nie myślał o narciarzach - przez przełęcz na której rozlokował się obecnie kurort narciarski od czasów starożytnych przechodził ważny szlak handlowy. Wykorzystywali go już Celtowie (IV-I wiek p.n.e.), potem Rzymianie, po których pozostały odnajdywane przy szlaku fragmenty powozów, a w XIII wieku na przełęczy istniał już mały kościółek. Narciarze pojawili sie w tym rejonie ok. 110 lat temu. Swoją drogą warto zajrzeć do budynku informacji turystycznej i obejrzeć bezpłatną wystawę "100 lat narciarstwa w Obertauern". Nas szczególnie urzekło czarno-białe, przedwojenne zdjęcie pokazujące fana nart w drodze na stok - na niepozornym motorku, z mega długimi, jak to wtedy, deskami  położonymi na czas jazdy na kierownicy.


Skarb zasypany w śniegu

Rozłożone po bokach przełęczy stoki Obertauern są fajne, ale któregoś dnia postanawiamy zrobić wyskok do położonego 15 km dalej mniej znanego, bo też o połowę mniejszego ośrodka Grosseck-Speiereck. Grzechem byłoby nie skorzystać - kupując minimum półtoradniowy skipass na Obertauern, jazdę w wymienionym miejscu mamy gratis, podobnie jak bezpłatny dojazd skibussem.

Nie żałujemy, bo zawsze to jakieś urozmaicenie. Wyciągi wybudowano w szczytowej, bezleśnej już praktycznie partii dwóch sąsiadujących ze sobą gór - Grosseck (dojeżdża się na wysokość 2066 m) oraz wyższego Speiereck (2411 m), przy czym łącznikowe krzesełko pozwala na przeskakiwanie z jednych stoków na drugie. Do głównych terenów zjazdowych dostać się można gondolkami startującymi z dwóch miejscowości: Mauterndorf (właśnie tam dojeżdżają skibusy z Obertauern) oraz  St Michael. Z samej góry do obu wiosek można zjechać można przyjemnymi, ciągnącymi się przez kilka kilometrów nartostradami  (kiedy my byliśmy tam w końcu marca - śnieg ciągle na nich był, choć nie da się ukryć że na samym dole od połowy dnia juz dość rozmiękły, "cukrowaty").

Z ciekawostek to na zjeździe do St Michael spotykamy krowy. Ale nie jakieś tam zwykłe krasule, niczym z reklam Milki lecz typowo szkockie, z charakterystyczną, dającą im wiele uroku grzywką. Z kolei będąc u góry warto zwrócić uwagę na widoczne na naprzeciwległym grzbiecie, niemal po sąsiedzku (choć mimo wszystko pewien dystans jest) nartostrady regionu Katschberg-Aineck.

Czas wracać do Obertauern... W powrotnym skibusie wpada mi w ręce ulotka reklamująca BMW  Gamsleiten Criterion. O co chodzi? To odbywające sie co roku w kwietniu (taka nowa lokalna świecka tradycja) poszukiwanie skarbu. Chętni wpłacają wpisowe, po czym przy dopingu publiczności przekopują stok na którym ukryte są skrzynie. Skrzyń jest ileś (w ubiegłym roku 30), zawierają różne nagrody, ale tylko jedna  ma w sobie klucze pasujące do ślicznego BMW, które jest głównym trofeum w zawodach. Trochę żałuję że nie będzie nas w tym czasie w Obertauern, więc nie mam szansy sprawdzić się w kopaniu. Fajnie byłoby w ramach pamiątki z zimowych wakacji wrócić z nowiutkim autkiem. Ale co tam, z otrzymanego w prezencie, stanowiącego maskotkę Obertauern zajączka Bobby, a jakże, z nartami, też się cieszę! No i ze zdjęcia z Johnem, Paulem, Goergem i Ringo - beatlesowskimi  idolami moich młodzieńczych lat, których w centrum miasteczka można przytulić, poklepać i powiedzieć im, że dobrze zrobili, że do Obertauern w 1965 roku przyjechali.




Obertauern i narciarskie statystyki:

Wysokość: 1740-2350 m
Trasy: 100 km (61 km niebieskie, 35 km czerwone, 4 km czarne)
Wyciąi: 26: 1 kombinacja (1 gondolki na przemian z krzesłami), 1 gondolki, 18 krzesełka, 6 orczyków
Grosseck/Speireck
Wysokość: 1000 m-2400 m)
Trasy: 50 km (26 km niebieskie, 17 km czerwone, 7 km czarne)
Wyciągi: 10 - 2 gondolki, 4 krzesła, 4 orczyki
 
Informacje praktyczne:

Dojazd: Z Warszawy do Obertauern samochodem jest ok. 950--1000 km (zależy jaką trasę wybierzemy). Najbliższe lotnisko do którego mamy z Polski bezpośrednie loty to Monachium (220 km). Port lotniczy w Wiedniu jest 100 km dalej.

Ceny skipassów:  W Obertauern skipass 6-dniowy dla osoby dorosłej to w zależności od okresu wydatek 185-217,50 euro, 1-dniowy 43 euro. Uwaga! Karnet na minimum półtora dna daje nam możliwość bezpłatnej jazdy wieczornej (w poniedziałki i czwartki), a do tego obejmuje obydwa ośrodki:  Obertauern oraz Grosseck-Speiereck.

Internet: strona ośrodka to www.obertauern.com i www.ski-obertauern.at. Przydatne są także aplikacje: wspomniana już iSki Tracker Obertauern, pozwalająca na śledzenie naszych narciarskich wyczynów, oraz iObertauern z informacjami o regionie  (bary, hotele, warunki śniegowe itp.)

Back to top