Narciarski trening
Hits: 2865

fitness-rozgrzewka narciarska.jpgKONDYCJA PRZED SEZONEM NARCIARSKIM
Sprzęt do zjazdów to jedno, a co z nami? Jazda na nartach lub snowboardzie ma być przyjemnością, a nie „katowaniem się” i narzekaniem na bolące mięśnie. Jak w rezultacie będzie, zależy tylko od nas samych




Możemy mieć nawet najlepsze w świecie deski, a jak przyjdzie co do czego, nie będziemy mieli na nich siły jeździć. To nic, że do góry wwozi nas wyciąg - muldy, głęboki śnieg, albo nawet super wyratrakowany, za to długi i stromy stok, mogą dać nam nieźle w kość (albo bardziej - w mięśnie). Nieprzygotowanie do sezonu może się zemścić, jeśli nie kontuzjami, to zakwasami i szukaniem pretekstu, żeby tylko nie zakładać nart. –Sytuacje takie, że już w czasie pierwszego zjazdu ulega się wypadku, wcale nie należą do rzadkości – mówi mi rozgrzewka.jpgznajomy GOPRowiec. Cóż, siedzący tryb życia i pracy, zamiast ruchu - Internet, no i sport oglądany jedynie w telewizji, jak najbardziej temu sprzyjają.

Żeby nasz organizm do aktywności na stoku przygotować, trzeba trochę poćwiczyć. Ale nie w ostatniej chwili, na kilka dni przed wyjazdem w góry – wiele tygodni wcześniej, w już ideał stanowi utrzymywanie formy przez cały rok. Wojciech Gajewski, trener z warszawskiego Fitnessparku zaleca ćwiczenia 3-4 razy w tygodniu. Zwraca przy tym uwagę na takie ich dobieranie, aby obejmowały różne formy treningu i wszystkie partie ciała. 

Podstawą jest trening siłowy, czyli powtarzane w seriach ćwiczenia wpływające na siłę mięśni. Ze względu na konieczność pracy nad mięśniami głównie nóg (ale nie tylko ud, bo np. unieruchomione w bucie łydki też pracują) polecane są m.in. przysiady czy wykroki, a jeśli mamy dostęp do sprzętu na siłowni, warto skorzystać np. z suwnicy, maszyn do wyprostu i ugięć kolan czy wspięć na palcach. – Jednak uprawianie sportów zimowych to nie tylko nogi, trzeba rozwijać także inne partie ciała, mięśnie grzbietu i brzucha, mięśnie głębokie, o których zwykle się zapomina, ręce, barki…- przypomina Wojciech Gajewski.

Po ćwiczeniach siłowych czas na ćwiczenia rozciągające (tzw. stretching), dzięki którym stajemy się bardziej elastyczni, mamy w stawach większą ruchliwość, a przez to zmniejszamy ryzyko kontuzji. Dopiero po tym powinniśmy zabrać się za pracę nad kondycją, czyli trening fachowo zwany cardio albo aerobowym. W klubach fitnessowych służą do tego ruchome bieżnie, orbi-treki, rowery, ergometry wioślarskie, chociaż równie dobrze możemy wyjść w teren i pobiegać, pojeździć na rowerze lub na rolkach. Tylko nie za krótko - powinniśmy na to poświęcić 30-40 minut!

Kto ma czas może jeszcze zapisać się na specjalistyczne zajęcia narciarskie polecane w niektórych klubach (w Fitnessparku nazywają się one „Ski-class”). W grupach, pod okiem instruktora, ćwiczy się na specjalnych platformach imitujących wychylenia przy zjeździe i skrętach. Pomaga to zwiększyć ogólną sprawność, no i dobrze wpływa na koordynację ruchową.

Największy problem to dla większości z nas znaleźć na te ćwiczenia czas. Za to jeśli już się uda, będziemy z siebie dumni, bo efekty szybko staną się widoczne, zarówno w naszej kondycji, jak i samopoczuciu, czy wyglądzie (duża szansa, że zgubimy zbędne kilogramy). No i co najważniejsze – dobrze wykorzystamy nasz narciarski urlop, bez dnia przerwy, bo „nogi nie wytrzymują”.

Jest jednak jedno „ale”… Nawet najbardziej intensywne ćwiczenia przed sezonem i tak nie zastąpią rozgrzewki po wyjściu na stok. Nawet mistrzowie świata przed założeniem desek ją wykonują, bierzmy więc z nich przykład.

Back to top