* Z widokiem na Czarodziejską Górę
Hits: 3135

davos- w miescie (34).jpgNARTY W DAVOS (SZWAJCARIA)


Aż trudno uwierzyć, że dawne uzdrowisko, w którym leczono gruźlików to teraz jeden z najsłynniejszych regionów narciarskich świata.



Każdego roku, w końcu stycznia, kiedy czołówki gazet donoszą o kolejnym odbywającym się w Davos Światowym Forum Ekonomicznym (organizuje się je od 1970 roku), współczuję wszystkim obecnym tam prezydentom i ekspertom. No bo jak tu obradować, jak wokoło takie góry i widoki?

Najwyższe na kontynencie


Mnie do Davos przyciągnął nie tyle szczyt (ekonomiczny), ile szczyty - pokryte siatką 307 km nartostrad i 56 wyciągów. Pełna nazwa tutejszego regionu narciarskiego to Davos-Klosters, bowiem wyciągi startują z obydwu tych miejscowości oddalonych od siebie o 12 km. W sumie jest tu 5 "podośrodków" rozlokowanych na różnych górach, między którymi nie da się przejechać bez odpinania nart, ale nie stanowi to problemu z uwagi na połączenia skibusami (kilkanaście linii), a także pociągiem, w którym są nawet specjalne stojaki do przewozu nart. Ze śniegiem nie powinno być problemów; 80 proc. tras znajduje się na wysokości powyżej 2 tys. m n.p.m., a poza tym Davos chlubi się mianem najwyżej położonego miasta Europy (1560 m n.p.m.).

davos-narciarze.jpgRozpoczynamy od testowania ośrodka Parsenn. Z Davos wjeżdżamy tam kolejką zębatą obchodzącą właśnie swoje 75-lecie. Z dawnych czasów pozostały tylko tory, wagoniki są współczesne. Jeszcze wyżej można wciągnąć się kolejką linową - górna jej stacja na szczycie Weissfluhgipfel (2844 m) to najwyższy w całym regionie punkt, z którego rozpoczyna się najdłuższy, 12-kilometrowy zjazd do wioski Küblis. Trasa jest ładna, ale niestety kończy się w miejscu, z którego trudno się wydostać - aby wrócić do wyciągów trzeba poczekać na pociąg kursujący na tym odcinku co godzinę.

Parsenn bardzo nam się podoba. Nartostrad jest tyle, że praktycznie za każdym razem jeździmy na innej. Przestrzenie jakie pokonujemy na nartach są ogromne, dość powiedzieć że jest gondolka mająca długość 5,4 km! Dla odpoczynku wpadamy do baru przy chacie "Gruobenalp" gdzie przy okazji popijania caffe fertig (z odrobiną alkoholu), na zawieszonych na słupie drogowskazach czytamy, że do Pragi jest 506 km, a do Auckland 18561 km. Polskich miast niestety nie ma. No cóż, wprawdzie Polacy przyjeżdżają do Davos, ale nikną w tłumie Brytyjczyków, Niemców czy Holendrów.

Dla każdego coś innego


Pozostałe cztery ośrodki regionu są dość kameralne. Każdy z nich ma inny charakter. Górująca ponad Klosters Madrisa zyskała renomę "rodzinnej" góry, z takim usytuowaniem wyciągów, że nie można się pogubić. Rinerhorn to świetne miejsce dla miłośników szybkiej jazdy carvingowej - tamtejsze stoki są nie tylko szerokie, ale i luźniejsze niż gdzie indziej, zapewne z racji położenia nieco na uboczu. Freerajdowcy lubią Pischę, gdzie są wprawdzie davos-frrerajd1.jpgtylko cztery wyciągi, za to można poszaleć pozatrasowo na nasłonecznionych stokach. Mnie natomiast bardzo przypadł do gustu wznoszący się na wysokość 2580 m Jakobshorn, gdzie jest cały przekrój tras, od łatwych po strome, czarne, a na snowboardzistów czeka funpark i dwa halfpipe`y. Nie bez powodu rozgrywa się tu zawody freestylowego Pucharu Świata!

Najwięcej wrażeń daje nam zjazd z Jakobshorn na sam dół. Owszem, można zjechać łatwymi, niebieskimi nartostradaami, jednak naszą uwagę przykuwają wyrysowane na mapkach przerywane linie, czyli trasy nieprzygotowane, choć wyznaczone (rzeczywiście, są po drodze tyczki). Wybieramy tę z numerem trzynaście i… dostajemy nieźle w kość. Mamy wszystko co wiąże się z freerajdem: głęboki śnieg, muldy, a także bardzo wąskie, na dodatek strome odcinki, w dolnej części przez las. Nagrodą są widoki oraz cisza, bowiem poza nami nie spotykamy nikogo!

Po co były płaskie dachy?


davos-widoczek1.jpgWielu znanych ludzi przyjeżdża do Davos. Trzeba jednak powiedzieć, że mimo włączenia go do grona "Best of Alps", czyli najbardziej prestiżowych alpejskich miejscowości, nie ma w nim tak snobistycznej atmosfery, jak choćby w niedalekim Sankt Moritz. Hotele na ogół gwarantują swoim gościom dyskrecję, co nie zmienia faktu, że do tej pory opowiada się o wizycie Brada Pitta i Angeliny Jolie, wiadomo też, że częstym gościem jest tu książę Karol, a z naszych rodaków jazdę na nartach w tym rejonie upodobał sobie prezydent Kwaśniewski.

Znani goście bywali tu "od zawsze", choć dawniej powody przyjazdów były zupełnie inne. Od połowy XIX wieku Davos rozwijało się jako uzdrowisko, w którym ze względu na klimat leczono choroby płuc, zwłaszcza gruźlicę. Właśnie w celach zdrowotnych przyjeżdżał Robert Louis Stevenson, szkocki powieściopisarz, autor takich utworów jak "Wyspa skarbów" czy "Porwany za młodu", zaś Sir Arthur Conan Doyle, twórca Sherlocka Holmesa, w 1893 roku osiedlił się nawet na dłużej, aby towarzyszyć swojej chorej żonie. Gruźlica żony w 1912 roku ściągnęła również niemieckiego pisarza Tomasza Manna, który spędził w Davos prawie 4 tygodnie (plus potem jeszcze kilka dni w 1921 roku), co wystarczyło, aby napisać słynną "Czarodziejską górę", powieść której akcja toczy się w miejscowym sanatorium.

davos-hotel schatzalp1.jpgDla przypomnienia sobie zapamiętanych z książki Manna "klimatów" wjeżdżam kolejką do położonego 300 metrów ponad miastem hotelu "Schatzalp". Wprawdzie to nie tam mieszkał Mann i jego Katia, ale oboje bywali tam częstymi gośćmi, przez co właśnie tam pisarz umieścił akcję swojej powieści. W każdy piątek o godzinie 14 organizuje się w hotelu wycieczki dla wszystkich chętnych (cena 5 CHF, ale wliczona jest również pyszna kawa!). W korytarzach wciąż wiszą pokaźne spluwaczki, teraz traktowane jako ozdoba, a w sali konferencyjnej przerobionej z dawnego pokoju badań rentgenowskich, pozostawiono ekrany do analizy zdjęć. W eleganckiej sali jadalnej przewodnik potwierdza to, co opisywał Mann: kuracjusze spożywali siedem (!) posiłków w ciągu dnia, tuż przed snem racząc się jeszcze kalorycznymi ciastkami! Dzień wypełniało im głównie "werandowanie"; do tej pory można zobaczyć tak wychwalane w książce wygodne leżaki z bambusa. Zalecane korzystanie ze słońca narzucało odpowiedni styl budowy dawnych sanatoriów - od słonecznej strony były ciągi balkonów. Pensjonariusze z części zacienionej uczestniczyli w leżakowaniu zbiorowym, często na dachach. To właśnie tłumaczy, dlaczego dawne budynki w Davos mają płaskie dachy.

Górskie inspiracje


W latach 50. XX wieku, wraz z rozpowszechnieniem się streptomycyny, sanatoria gruźlicze zaczęły tracić klientów, w związku z czym przerabiano je na hotele -Oczywiście wszystko wcześniej zdezynfekowaliśmy - śmieje się menadżer "Schatzalp". Ponieważ trzeba iść z duchem czasu, narodził się nowy projekt: wkrótce koło hotelu wyrośnie mająca 105 metrów wysokości wieża, z restauracją, kolejnymi pokojami hotelowymi oraz prywatnymi davos-zebatka do schatzalp-wjazd.jpgapartamentami. Pomysł wywołał mnóstwo kontrowersji. Ostatecznie w przeprowadzonym wśród mieszkańców referendum (w Szwajcarii uwielbia się wszelkie formy demokracji) pozwolono właścicielom terenu na budowę, jednak pod warunkiem wykonania różnych innych inwestycji korzystnych dla miasta (m.in. uruchomienie wyciągów ponad hotelem).

Do miasta wracam na piechotę odśnieżoną drogą nazwaną "Szlakiem Manna". Co jakiś czas mijam tabliczki z cytatami z "Czarodziejskiej Góry", choć szkoda, że tylko w wersji niemieckojęzycznej. W miejscach gdzie las się przerzedza, mam ładny widok na Davos - miejscowość ciągnie się wzdłuż doliny na przestrzeni kilku kilometrów. Nie ma w nim wyraźnego centrum  - najbardziej charakterystyczne punkty to przystanki kolejowe Davos Dorf (czyli "Wieś") oraz Davos Platz. Stałych mieszkańców jest około 13 tysięcy, gości w sezonie może nocować dwa razy tyle!

Architektura Davos to zupełna mieszanka - od stylowych pensjonatów, przez typowe apartamentowce i obiekty o bardzo nowoczesnej formie. W jednym z takich bardzo nowoczesnych budynków urządzono muzeum twórczości Ernsta Ludwiga Kirchner`a. Ten wybitny niemiecki malarz-ekspresjonista (swoją drogą również mający problemy z płucami), przyjechał do Davos w 1917 roku i mieszkał tu aż do swojej samobójczej śmierci w 1938 roku.

O lawinach - naukowo


davos-lezaki1.jpgWywiad w informacji turystycznej podsuwa mi kolejne pomysły, co można w Davos robić po nartach, ewentualnie zamiast nich. Zwolennicy wędrówek mają 157 km przygotowanych pieszych tras (112 km w Davos i 45 km w Klosters), poza tym w okolicy jest 8 torów saneczkowych o łącznej długości 25 km. Dawkę adrenaliny dają loty na paralotni, zaś ci którzy wolą sporty naziemne, mogą wybrać się na któreś z lodowisk. Do wyboru jest albo pod gołym niebem jazda na największym w Europie naturalnym lodowisku (18 tys. m kw.), albo sztuczna tafla w kompleksie Lodowego Stadionu. Alternatywą jest otwarte w 2006 roku centrum basenowo-wellnesowe "Eau-la-la".

Jako fanka gór wybieram jednak zupełnie coś innego - najpierw Muzeum Sportów Zimowych, w którym dowiaduję się m.in. że to właśnie w Davos uruchomiono pierwszy w Europie orczyk (1934 rok), a na koniec odwiedzam ośrodek badań nad lawinami (tzw. SLF, skrót od "Institut für Schnee- und Lavinenforschung"). Jeden z naukowców z zapałem objaśnia mi rodzaje śniegu, wykorzystując specjalny model pokazuje jak powstaje lawina, tłumaczy działanie systemu Recco (popularne w ubraniach narciarskich płytki, które mogą pomóc w odnalezieniu zasypanych), demonstruje system ostrzeżeń lawinowych. Kiedy na koniec mówię, że o ośrodku badawczym w Davos wspomina się nawet na szkoleniach górskich w Polsce, mój rozmówca jest mile zaskoczony. Dostaję od niego w prezencie wielką księgę o lawinach. Obiecuję, że ku chwale Davos przekażę ją organizatorom kursów lawinowych w naszych Tatrach.


Informacje praktyczne:


Jak tu dotrzeć:
z Warszawy do Davos, drogą przez Wrocław i dalej przez Niemcy jest 1330 km. Najszybszy transport to samolot linii SWISS do Zurychu i stamtąd pociągiem (2,5 godz. jazdy; dystans 160 km). Bilet kolejowy na transfer z lotniska do Davos (lub dowolnej innej stacji) można kupić za 127 CHF w obie strony za pośrednictwem strony internetowej http://www.swisstravelsystem.pl

davos-knajpa1.jpgWaluta: franki szwajcarskie (1 CHF = 2,88 zł). W wielu miejscach, zwłaszcza restauracjach i sklepach, nie ma problemów z płaceniem euro.

Ceny skipassów:
1-dniowy na wszystkie wyciągi - 67 CHF, 6-dniowy 295 CHF. Za darmo jeżdżą dzieci do 6 roku życia. Uwaga! Skipass ma formę karty magnetycznej, za którą trzeba zapłacić 5 CHF, których NIE dostajemy z powrotem (karta zostaje na pamiątkę).

Informacje o Szwajcarii
(m.in. o Davos): Schweiz Tourismus przy Ambasadzie Szwajcarii w Warszawie, tel. 0-22 628 04 81, http://www.mojaszwajcaria.pl

Internet: .http://www.davos.ch , http://www.davosklosters.ch

Back to top