* Tam gdzie raj jest czarny
Hits: 3706

tonale-ogolnie.jpgNARTY NA PASSO TONALE (WŁOCHY)

Passo Tonale, znajdująca się na wysokości 1883 m n.p.m. przełęcz będąca zakończeniem słynnej doliny Val di Sole, to jeden z najbardziej znanych włoskich ośrodków narciarskich. Większość tutejszych stoków pokryta jest śniegiem do końca kwietnia, zaś na samej górze, na lodowcu Presena, białe szaleństwo można uprawiać także latem.



Droga pnie się coraz wyżej, pokonujemy zakręt za zakrętem. W końcu osiągamy nasz cel - wjeżdżamy do miasteczka Tonale, zostawiając samochód przy głównym placu ozdobionym śniegową rzeźbą. Przy wyczarowanej z białego tworzywa parze dzieciaków z sankami jest też napis nie pozostawiający wątpliwości gdzie jesteśmy: "Passo Tonale".

Dookoła nas roztacza się śnieżna pustynia - drzew jest mało, tylko w niższych partiach gór. Z jednej strony szosy  stoki są wyraźnie łagodniejsze - sporo na nich niebieskich tras dla początkujących i średniotrudnych, czerwonych, polecanych tym, którzy ćwiczą technikę. Kilkanaście wyciągów (orczyków i krzesełek), może wwieźć nas maksymalnie na wysokość 2525 m n.p.m. Po drugiej stronie góry są wyższe, bardziej postrzępione, zaś pod szczytem jednej z nich, Cima Presena (3069 m), wyraźnie widać rozległy lodowiec - raj dla narciarzy o wyższym stopniu zaawansowania.

Gondolką na narty i do szkoły


tonale-stok.jpgWyciągi na przełęczy Tonale to tylko część regionu narciarskiego zwanego "Adamello". Pięć kilometrów dalej znajduje się miejscowość Potendilegno, z trasami polecanymi raczej dobrze jeżdżącym narciarzom . Możliwośći dostania się z Pontedilegno do Tonale jest kilka: samochodem, skibusem zwanym nevebus`em, czyli "śnieżnym busem", albo oddaną do użytku całkiem niedawno kolejką linową, czyli telecabiną. Dokładniej jest to 8-osobowa gondola o długości ponad 5 km, w ciągu 14 minut pokonująca 660 m różnicy poziomów. Co ciekawe, służy ona nie tylko narciarzom i turystom, ale także mieszkańcom, w tym dzieciom dla których jest to środek transportu do szkoły.

Z punktu widzenia narciarzy gondola bardzo uatrakcyjniła region Adamello. Dzięki niej wszystkie 4 miejsca skąd startują wyciągi zostały połączone w jeden wielki ośrodek, w którym bez zdejmowania nart (jeśli nie liczyć momentu wsiadania do wagoników) można jeździć na około 120 km tras obsługiwanych przez 30 wyciągów, na terenie rozciągającym się od 1121 m n.p.m. (wioska Temu) do 3016 m (górna stacja wyciągu na lodowcu Presena). Oczywiście wszystko na jeden skipass.

Na carabinieri można liczyć


Ponieważ Passo Tonale to początek Doliny Słońca (Val di Sole), w związku z tym stoki na przełęczy włączono w skipass obejmujący całą Val di Sole (dzięki temu możemy jeździć również w rejonie Folgarida-Marilleva i Peio, a także w słynnej Madonnie di Campiglio), ew. też w innych miejscach  (zależy od opcji skipassu, na jaką się decydujemy).

Sama przełęcz to granica między prowincjami Trentino a Lombardią. Z tego powodu oprócz flag włoskiej czy Unii Europejskiej, widać też symbolizujące Trentino niebieskie flagi z motylkiem (taki kształt ma na mapie prowincja) oraz lombardzkie - zielone, z charakterystyczną "koniczynką" (-To róża alpejska - wyjaśnia znajomy Włoch).

tonale - pomnik.jpgOkoliczne grzbiety gór w czasie I wojny światowej też były granicą, tyle że wtedy międzypaństwową. Dzieliły Austrię i Włochy, o czym przypominają spotykane tu i ówdzie fragmenty fortyfikacji. Z tragiczną historią tych okolic związany jest  stojący na przełęczy pomnik, a raczej rotunda z posągiem zwycięskiej Nike i grobami żołnierzy wewnątrz. Walczących po obu stronach upamiętnia również wybudowany nieopodal górnej stacji gondolek na lodowcu Presena monument z kolczastymi drutami pamiętającymi rok 1915, działami, flagami obu krajów i dwoma popiersiami - żołnierza austriackiego i włoskiego alpino (członka formacji specjalizującej się w walce w górach). Swoją drogą w czasie I wojny w górach więcej ludzi zginęło wcale nie od kul, tylko od mrozu i lawin.

Dzisiaj oddziały alpino również istnieją (łatwo ich rozpoznać po charakterystycznych kapeluszach), a służba w ich szeregach to powód szczególnej dumy. Tyle że obecnie przeważają zadania pokojowe, bo alpino wyznaczają górskie szlaki, dbają o schroniska... W ramach szkolenia uczą się jeździć na nartach - na Passo Tonale obserwujemy ich umundurowaną "szkółkę". Rośli wojacy (i wojaczki) z zazdrością patrzą na odważnie śmigające po stoku maluchy w odblaskowych fartuszkach na kurtkach i obowiązkowych kaskach (we Włoszech w kaskach muszą jeździć wszystkie dzieci do 14 roku życia). Żołnierzom jak na razie najlepiej wychodzi przewracanie się. Z czasem zapewne nauczą się jeździć, a może nawet dorównają patrolom kolegów z patroli carabinieri (rodzaj włoskiej policji). Napisy przy wyciągach przypominają, że to właśnie oni (carbinieri) odpowiedzialni są za bezpieczeństwo i ewentualnie niesienie pomocy na stokach.

A co do szkółek - instruktorzy z Passo Tonale oferują lekcje także całkiem dobrym narciarzom, którzy np. chcą nauczyć się jazdy w puchu. W ramach przerywnika od nart można też zrobić sobie wycieczkę na skuterach śnieżnych (58 euro za 45 minutową przejażdżkę dwuosobowym skuterem) albo zaliczyć kurs jazdy psim zaprzęgiem - za godzinnę kierowania sankami ciągniętymi przez ujadające husky zapłacimy 60 euro.

Na lodowcu cały rok


tonale-czarna.jpgZ perspektywy krzesełek wwożących nas do góry Tonale wygląda dość abstrakcyjnie, wręcz sztucznie. Wszystko przez zupełnie nie pasujące do dziewiczej przyrody, wyrosłe między stokami... wieżowce. Na szczęście jest ich niewiele - to apartamentowce wybudowane w latach 70-tych jako lokum dla miłośników nart. Ale jeśli pominąć owe bloki, miejsce jest bardzo urokliwe.

Po kilku godzinach szusowania, nie ma to jak usiąść w przytulnym schronisku. Posilamy się tutejszym daniem regionalnym - polentą (żółty, kukurydziany grysik) z dodatkiem mięsa (dopiero na koniec dowiadujemy się że to dziczyzna, a dokładniej jeden z licznych w tych okolicach jeleni). W ramach deseru - kawa, tym razem w wersji sambuca, czyli z dodatkiem alkoholu o lekko anyżowym posmaku.

Potem znowu na deski. Najbardziej podoba nam się najdłuższa z tutejszych tras, 4,5 km czerwona "20-tka" oraz biegnąca po przeciwnej stronie drogi oznaczona numerem 37 czarna "Paradiso", zaliczana do najlepszych alpejskich tras czarnych. Nazwa (w tłumaczeniu "raj") rzeczywiście adekwatna jest do tego co oferuje - 3 km świetnie przygotowanego zjazdu, ze względu na stopień nachylenia raczej tylko dla dobrze jeżdżących. Wyszaleć można się też na samym lodowcu, na który od szosy prowadzi najpierw przypominająca czerwone jaja gondola, potem krzesełka, wreszcie orczyki dochodzące na wysokość 3016 metrów. Szeroki stok, na którym można jeździć nawet latem (jak to na lodowcu - śniegu nie zabraknie) jest znakomity, o ile jednak dopisze pogoda. Przy silnym wietrze trudno jest na tym "wygwizdowie" wytrzymać - lepiej zjechać wówczas w niższe partie góry.

Stanik na barze


Kiedy zbliża się pora zamykania wyciągów, żal nam odpinać narty. Dobrego nastroju jednak nie tracimy, no bo przecież to czas na tzw. apres ski. Z przeszklonego budynku z widocznym z daleka żółtym, przypominającym parasol dachem, już z daleka dobiega głośna muzyka. Tłum gęstnieje, w miarę wypitych kufli piwa czy kubków grzanego wina robi się coraz weselej. Punkt wpół do piątej właściciel o budowie potężnego, acz sympatycznego misia obwieszcza tonale-bar.jpg"happy hour" - płacimy za jeden drink, otrzymujemy dwa. Obwieszony stanikami bar (zastanawiam się, czy to element wystroju, czy forma zapłaty klientek?) przeżywa prawdziwe oblężenie, zaczynają się zbiorowe śpiewy i tańce, co odważniejsi wskakują nawet na stoły. Oprócz zwykłych narciarzy-turystów do baru schodzą się też instruktorzy ze szkółek, obsługa wyciągów, nawet wolni już od służby carabinieri. Zabawę można kontynuować w którymś z pubów lub klubów w miasteczku, bo Tonale słynie z tego typu rozrywek. Okoliczna młodzież nie kryje, że często przyjeżdża na przełęcz wcale nie na narty, lecz właśnie pobawić się.

Narciarze lubią też skorzystać z basenu - najbliższy jest w Pontedilegno (jednorazowy wstęp 5 euro, ale jeśli mamy skipass 6-dniowy, za wejście zapłacimy tylko 2 euro), choć można zjechać też do położonego niżej Pejo. A może chcemy zrobić jakieś zakupy? W Tonale jest trochę sklepów, głównie sportowych i z pamiątkami. Jeśli potrzebujemy regionalne suweniry, wstąpmy do znajdującego się przy głównym placu sklepu El Gerlo, z półkami wypełnionymi różnymi drobiazgami i artykułami spożywczymi typu butelki z grappą, sery, słoiczki z domowym dżemem czy gotowe już, słynne włoskie bombardino (słodki drink na bazie ajerkoniaku).

A zanim pójdziemy do hotelu - jeszcze ostatni rzut oka na stoki. Mimo zmroku nie jest wcale na nich pusto. Poruszające się na nich światełka ratraków świadczą o tym, że trwa intensywna praca nad przygotowywaniem tras do kolejnego dnia. Rano trasy znów będą gładkie jak stół, pokryte tak lubianym przez narciarzy równym "sztruksikiem".



Informacje praktyczne (2006 r.):

Dojazd: Tonale leży przy drodze nr 42, prowadzącej w kierunku zachodnim do Bergamo (z Polski można dolecieć tam samolotem), a z drugiej strony (od wschodu) do autostrady A 22, tej którą polscy kierowcy jadący w Dolomity zwykle wjeżdżają do Włoch. Jadąc tą trasą najlepiej zjechać z autostrady w miejscowości A. Michele All`Adige.
Skipassy: dzienny dla dorosłych - 30 euro, dzieci (do 150 cm wzrostu) - 18 euro, seniorzy - 24 euro. Karnet 6-dniowy na Passo Tonale, Pontedilegno i lodowiec Presena - w zależności od sezonu dorośli 124-145 euro, dzieci oraz seniorzy - 99-114 euro, dzieci w wieku do 8 lat - darmo. Skipass Superskirama Adamello-Brenta (również na Madonnę di Campiglio, Paganellę i inne miejsca) - 6 dniowy dla dorosłych 167-188 euro, dzieci i seniorzy 135-151 euro.
Miejscowa informacja: Via Circonvallazione 1, tel. 0039-0364-92066, This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.; niektóre z darmowych broszur informacyjnych wydano po polsku.
Internet: http://www.adamelloski.com , http://www.valdisole.net , http://www.skirama.it

Back to top