Małe jest fajne!
Hits: 3262

Krzesełkiem nad wystrzępionymi Dolomitami.NARTY NA PAGANELLI I MONTE BONDONE (WŁOCHY)
Chcesz zobaczyć jak trenuje Bode Miller, gwiazda światowego narciarstwa? Nie musisz wcale jechać do USA, skąd słynny alpejczyk pochodzi. Wystarczy że przyjedziesz do włoskiej Paganelli. A stamtąd już przysłowiowy rzut kamieniem na stoki Monte Bondone





Nie wszyscy mają potrzebę, aby spędzać narciarski urlop w modnych, snobistycznych miejscowościach, w których wszystko z założenia jest droższe, a warunki na stokach wcale nie lepsze niż gdzie indziej. Nie wszyscy też muszą mieć do dyspozycji setki kilometrów tras, bo i tak zwykle jeżdżą na kilku ulubionych, a w nadmiernym labiryncie wyciągów i zjazdów po prostu się gubią.

Często, zwłaszcza w przypadku wyjazdów z dziećmi, lepszym rozwiązaniem jest wybranie mniejszego ośrodka, w którym jest kameralnie, swojsko, a przy tym dobrze. We Włoszech takimi miejscami są sąsiadujące ze sobą, położone w regionie Trentino, ośrodki Paganella i Monte Bondone.


Pod okiem olimpijczyka

wl-miller.jpgPaganella to nazwa góry, na której szczyt (2125 m n.p.m.) można dojechać wyciągami startującymi z miasteczek Andalo i Fai dell Paganella. Na narciarzy czeka 50 km nartostrad, z których 77 proc. stanowią trasy czerwone (średnio trudne), 14 proc. niebieskie (łatwe), 5 proc. zielone (bardzo łatwe), a tylko 4 proc. oznaczono na czarno (bardzo trudne).

To co jest zaletą ośrodka, to korzystny stosunek jakości do ceny – stosunkowo niedrogie skipassy stanowią przepustkę na doskonale przygotowane stoki oraz szybkie i wygodne wyciągi (jest ich w sumie 17, z czego prawie wszystkie to albo gondolki, albo nowoczesne krzesła z zasuwanymi pokrywami antywiatrowymi). O śnieg nie musimy się martwić – w razie czego wszystkie stoki mogą być sztucznie dośnieżane.

Dobre warunki na stokach, a także sympatyczną atmosferę ośrodka, doceniła reprezentacja narciarzy-alpejczyków z USA, którzy wybrali Paganellę jako oficjalne miejsce europejskich treningów. Spotkać tu można takie sławy jak Ted Ligety (mistrz olimpijski w Turynie w 2006 roku i brązowy medalista Mistrzostw Świata w gigancie w 2009 r.), czy Bode Miller. Co do osławionego wl-znak.jpgMillera, to co i rusz czuję na sobie jego wzrok. Przyznaję, nie spotykam go osobiście, muszę zadowolić się jedynie jego wizerunkiem na plakatach i billboardach. Ten trzykrotny medalista z ubiegłorocznych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver (do tego dochodzą dwa medale na Igrzyskach w Salt Lake City w 2002 roku), czterokrotny mistrz świata (kombinacja, zjazd, gigant i supergigant) oraz dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli (sezony 2003/2004 i 2007/2008), jest tu dość częstym gościem. Pytam miejscowych czy go znają. –Pewnie! Często zamiast w hotelu, śpi w swoim kamperze! - uprzejmie donoszą. –No i lubi się bawić! – dodają. Jest ponoć stałym bywalcem klubów i pubów, których w Andalo nie brakuje.

Zjeżdżam ulubioną trasą Bode Millera. To przyjemnie nachylona, czerwona „Olimpionica 3”. Sprawdzam też oznaczoną na czarno „Olimpionicę 2”. Stojący przed nią napis objaśnia po włosku „Pista per sciatori esperti”, czyli że to trasa dla narciarskich ekspertów, a wymowny wykrzyknik jeszcze to potwierdza, jednak rzeczywiście stromy jest tylko niedługi odcinek.

Ostrygi na śniegu

wl-stacja.jpgKażdy kto jeździ na Paganelli wcześniej czy później dotrze na zastawiony wielkimi antenami szczyt. Przy ładnej pogodzie widoki są fantastyczne – bądź co bądź skalne, poszarpane iglice Dolomitów (dokładniej – chodzi o Dolomity grupy Brenta), to góry zaliczane do najpiękniejszych w skali świata.

Dobrym miejscem na odpoczynek jest znajdująca się tuż koło szczytu drewniana chata „Rifugio La Roda”. Rozsiadamy się w rozstawionych na stoku wygodnych kanapach, a tymczasem obsługa kusi świeżymi ostrygami (!) i promocyjnym winem. Przy sąsiednich stolikach słychać polską mowę – Paganella ma wśród naszych rodaków całkiem sporo fanów. Nic dziwnego, że przy innym schronisku spotykamy napis: „Tu mowi sie po polsku” (i jak się okazuje, także po czesku).

Szczyt góry to łysa polana, nieco niżej jeździ się już w otoczeniu lasów. Spotykamy sporo miłośników telemarku. Miejscowi instruktorzy mówią, że mają sporo chętnych do nauki tej techniki, organizowane są też specjalne wieczorne meetingi telemarkowców. My jednak, w ramach pomysłów na wieczór, wolimy wypad do znajdującego się w Andalo wielkiego kompleksu basenowo-wellnesowego "AquaIN". Na tutejszym basenie można wl-knajpa.jpgspotkać kolejnego, tym razem włoskiego już olimpijczyka, bo to miejsce treningów Alessandro Calvi (mistrz świata z 2006 roku i wicemistrz świata z 2007, a w 2004 roku reprezentant Włoch na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach). Po pływaniu warto zrobić sobie relaks w saunach (do wyboru fińska, ziołowa, biosauna, hamman solny i inne), albo posiedzieć w jacuzzi pod gołym niebem. Czego natomiast lepiej nie robić? Nie dać się skusić widocznym przy wejściu do basenów reklamom pobliskiego ośrodka hodowli brunatnych niedźwiedzi! Ja nieopatrznie dałam się podpuścić, nie doczytując, że to propozycja letnia. Nie dość, że zimą wcale nie łatwo do owych niedźwiedzi dojechać (wąska, mocno oblodzona droga), to jeszcze ich nie zobaczymy, bo Orso Bruno, jak Włosi mówią o miśkach, smacznie sobie śpią.


Bondone – dla małych Bondów i Tombów   

 

wl-trento.jpgDla rodzin z dziećmi, a także dla tych którzy szukają miejscówki nie obciążającej zbytnio budżetu, idealnym miejscem jest góra Monte Bondone. Ze względu na położenie - zaledwie 15 km od miasta Trydent (po włosku Trento), stolicy regionu zwanego Trentino - wiele osób decyduje się na noclegi w mieście i codzienne dojazdy na stoki. Pomysł to warty rozważenia zwłaszcza przez miłośników zwiedzania i kultury, jako że Trydent jest miastem pełnym zabytków (do obowiązkowego zobaczenia m.in. katedra San Vigilio, słynna z odbywającego się w latach 1545-63 soboru nazwanego “trydenckim”), w którym ciągle się coś dzieje (wystawy, koncerty, festiwale). Jeśli jednak stawiamy na typowo górską atmosferę, zakwaterujmy się bezpośrednio na stokach Monte Bondone.    

 

W sumie są trzy miejsca, do których możemy dotrzeć samochodem, a skąd startują wyciagi, przy czym najwyżej położone znajduje się w miejscowości Vason (1654 m n.p.m.), będącej skupiskiem kilkunastu hoteli i restauracji. Na górę wwiozą nas z tego miejsca czteroosobowe krzesełka będące jednym z siedmiu wyciągów obsługujących 20 km tutejszych tras. 
  
Najwyższy punkt osiągany wyciągiem to kulminacja masywu Monte Bondone, jaką jest osiągający 2090 m n.p.m. szczyt Palon. Kiedy my akurat się tam zjawiamy, widok mamy o tyle niezwykły, że jesteśmy ponad chmurami – wszystko w dole skryte jest pod pierzyną kłębiastych obłoków, z których niczym wyspy wynurzają się pojedyncze góry. Jedną z nich jest Paganella, na której jeździliśmy wcześniej – w linii prostej to bardzo blisko, z kilkanaście kilometrów, samochodem około 60 km.   

wl-mgla.jpgW kultowym na Monte Bondone “Bar al Sole” (Słonecznym Barze), do którego wpadamy na słynne włoskie bombardino (ajerkoniak na gorąco), obsługa opowiada co można zobaczyć, jak nie ma chmur. –Panorama jest na 360 stopni, dookoła. Widać miasto Trydent, jezioro Garda, charakterystyczne skały Dolomitów grupy Brenta (Monte Bondone to tak zwane Alpy Trydenckie) i dolinę Adygi... – wyliczają. Przy okazji rozmawiamy o gościach z Polski. –Mnie Polacy imponują tym, że jeżdżą niezależnie od pogody. Włosi w zadymce nie wychodzą z hotelu lub restauracji, a wy jesteśnie na stoku w każdych warunkach –  chwali nas włoski menadżer.    

Mogę się cieszyć, że nie ma zadymki - jazda na Monte Bondone daje mi dużo frajdy, a moją ulubioną trasą staje sie czerwona “E” (na mapkach operuje sie tu oznaczeniami literowymi), na odcinku 4 km pokonującą 906 m różnicy poziomów. W ogłaszanym przez włoskie media plebiscycie na najlepsze nartostrady Dolomitów, trasa ta zwyciężała już kilkakrotnie. Jeszcze dłuższy zjazd to kombinacja tras A, H i Q, co daje 4,5 km szusowania. Większość tutejszych nartostrad – 69 proc., oznaczono na czerwono, 29 proc. na niebiesko, czarnych zaś prawie nie ma (2 proc., jedynie jeden krótki odcinek).   

Swoją drogą często goszczą na Monte Bondone polskie obozy młodzieżowe i kluby narciarskie. Nic dziwnego – łatwo tu dotrzeć, a ceny są tu niższe niż gdzie indziej (atrakcyjne są zwłaszcza specjalne tygodnie promocyjne, kiedy tygodniowe zakwaterowanie i skipass można mieć już za 195 euro). Poza tym nie sposób się tu zgubić, no i można zorganizować sobie na wyłączność ustawienie tyczek slalomowych (ważne przy treningach). Równocześnie stoki są dobrze utrzymane (w razie czego stoją gotowe do użytku armatki), trasy niezbyt trudne (sporo miejsca do nauki), zaś na wl-snowboardz.jpgnajmłodszych czekają narciarskie przedszkola i mini-cluby przyjmujące dzieci już od drugiego roku życia. Szczególnie lubią Monte Bondone snowboardziści – w tutejszym snowparku znajduje się jedyny w całym Trentino halfpipe (120 m długości i 5,5 m wysokości).    

Warto też wiedzieć, że to właśnie na Monte Bondone zapoczątkowano w 1966 słynne dziecięce zawody narciarskie zwane "Trofeo Topolino SCI", uznawane po dziś dzień za nieoficjalne mistrzostwa świata młodzików (teraz ich lokalizacja jest jednak zmienna). Uczestnicy zawodów, którym patronuje Myszka Miki, wielokrotnie stawali sie później olimpijczykami albo mistrzami świata – przykładem Alberto Tomba czy Janica Kostelić. Polskim dzieciom też zdarzało się stawać na podium Trofeo Topolino – ostatni raz w 1997 roku, kiedy slalom gigant wygrała Maryna Gąsienica-Daniel. Może treningi na Monte Bondone pomogą naszym zawodnikom sięgnąć w przyszłości po najwyższe laury?

Informacje praktyczne (2011 r.):


PAGANELLA
Jak dotrzeć:
Andalo znajduje się 22 km na zachód od zjazdu z autostrady A22 łączącej Innsbruck z Weroną. Najbliższe lotnisko znajduje się w Weronie (125 km).
Skipassy: w zależności od sezonu 1-dniowy 30-35 euro, 6-dniowy 107-178 euro, dzieci do lat 8 – gratis, starsze i seniorzy mają zniżki.
AquaIn: wstęp na basen 8 euro od osoby dorosłej (uwaga, trzeba mieć czepek!), na basen i do sauny – 14,50 euro.
Internet: http://www.andalovacanze.com , http://www.paganella.net


MONTE BONDONE
Jak dotrzeć: od centrum Trento do Vason jest 20 km. Uwaga, mogą być przydatne łańcuchy. Można też skorzystać ze skibusów – przejazd z Trento kosztuje zaledwie 1 euro. Najbliższe lotniska to Werona (100 km), Wenecja (180 km) i Bergamo (195 km).
Skipassy: 1 dniowy od 24,50 do 29,50 euro, 6-dniowy 114,50-145 euro;  dla dzieci do lat 8 – gratis (przy skipassach od 3 do 14 dni), starsze dzieci mają do 50 proc. zniżki, seniorzy – 15 proc. zniżki.
Internet: http://www.ski.montebondone.it , http://www.snowpark.ski.it , http://www.ski.it

Back to top