Kurs na Ischgl!
Hits: 3653

NARTY W ISCHGL (AUSTRIA)

Jeśli z myślą o zimowym urlopie szukacie miejsca, które zapewnia nie tylko doskonałe warunki do jazdy na nartach, ale także do szalonych imprez (wiek nie gra roli), wybierzcie położone w austriackim Tyrolu Ischgl!


ischgl-slonce.jpgIschgl jest modne. W Polsce dużo się o nim mówi, bo już od kilku sezonów robi w nim huczne imprezy Radio Zet. Nie jest to jednak typowo „polski” kurort, w którym na stoku króluje nasza mowa. Jak przystało na miejsce zajmujące topowe miejsca w przeróżnych światowych rankingach, towarzystwo jest międzynarodowe. Uwielbiają tu przyjeżdżać Niemcy, Brytyjczycy, Rosjanie, Skandynawowie...

W tłumie gości są też przeróżni celebryci, choć ci na ogół starają się zachować anonimowość. Chyba że tak jak Wielki Książę Luksemburga, na którego miałam okazję trafić, oficjalnie przyjeżdżają aby na przykład wystartować w zawodach narciarskich. Albo piosenkarze zapraszani na koncerty organizowane z pompą na początek i zakończenie sezonu. Koncerty niezwykłe, bo na scenie wybudowanej wysoko w górach, na wysokości 2320 m n.p.m. Biletów wstępu nie ma – trzeba mieć jedynie skipass (w końcu trzeba na górę jakoś wjechać). Wśród występujących były już takie gwiazdy jak Elton John, Tina Turner, Rod Stewart, Rihanna, Kylie Minogue, Alicia Keys, Mariah Carey, zespoły Roxette i The Killers. W grudniu 2012 roku sezon zimowy otwierał legendarny zespół Scorpions.




Międzygraniczny szmugiel


ischgl-granica.jpgGóry wznoszące się ponad Ischgl to masyw Silvretta, zaś ośrodek narciarski do którego wjeżdża się gondolami startującymi z centrum miasta (do wyboru trzy), to Silvretta Arena. Z 238 km tras obsługiwanych przez 44 wyciągi, większość (148 km) stanowią zjazdy czerwone, czyli średniotrudne. Jest wśród nich zaliczana do najdłuższych w całych Alpach „czerwona Jedenastka”, mająca właśnie 11 kilometrów. Jeśli lubimy ostrą jazdę na stromych zboczach, też się nie zawiedziemy – wśród 27 km czarnych nartostrad mamy taką („14a”), której nachylenie osiąga 70%.

-Może wyskoczymy do Szwajcarii? – proponują koledzy. Oczywiście mają na myśli wycieczkę bez zdejmowania nart, bo granica przebiega przez góry, przy czym z jednej strony na drugą można przedostać się metodą kombinacji tras i wyciągów. Skipass obejmuje jazdę w  obydwu krajach – Austriacy mają ponad ¾ terenów narciarskich Silvretty Areny, pozostała część należy do Szwajcarów. Kontroli paszportowej oczywiście nie ma, choć opustoszałe budki żołnierzy z tabliczkami że przekraczamy granicę, są! To pozostałość dawnych czasów, kiedy kwitł szmugiel z jednej strony na drugą, a Europa była restrykcyjnie podzielona. Co do szmuglu to w sumie nadal występuje, bo położone po szwajcarskiej stronie miasteczko Samnaun jest strefą wolnocłową, do której mieszkańcy Ischgl przyjeżdżają zaopatrywać się m.in. w tańsze niż w Austrii papierosy. W przypadku turystów większym powodzeniem cieszą się alkohole i szwajcarskie zegarki. My poprzestajemy na pysznej, gorącej czekoladzie, na którą zatrzymujemy się w sympatycznej knajpce nazwanej, a jakże, „Szmuglerska Chata”. Z kolei trasa którą zjeżdżamy, to część specjalnie wyznaczonej pętli zwanej „Die Schmuggler Runde”.
 
ischgl-kolejka.jpgNa stronę austriacką wracamy niezwykłą w kształcie, dwupiętrową (!) kolejką linową, mogącą zabrać jednorazowo 180 osób. Robi wrażenie! Podobnie zresztą jak widoczne na hali Alp Trida Eck skrzyżowania wyciągów, w których krzesełka i wagoniki suną w różne strony, pozornie przecinając się, a w rzeczywistości podczepione pod liny rozwieszone na różnych poziomach.

Warunki śniegowe są świetne, ale nawet gdyby był problem z naturalną pokrywą, stoi w gotowości 800 armatek zdolnych zasypać 70% nartostrad. Z kolei o to, by na trasach było gładko niczym stół (pomijam trasy ze specjalnie utrzymywanymi muldami, bo niektórzy takie lubią), dba 36 ratraków. -Dlaczego wy, Polacy, nazywacie je „ratrakami”, skoro wcale nie są one już teraz produkowane przez firmę Ratrac…? – dopytują się Austriacy. Mimo, że każda z gąsienicowych maszyn warta jest „drobne” 400 tys. euro, dużo większym zainteresowaniem cieszy się jednak inny pojazd: śliczny, czerwony Porsche, ustawiony na stoku w przeszklonej gablocie. –Kupisz mi taki? – zupełnie serio męczy swojego… ojca (?), dziadka (?), a może raczej „sponsora” młodziutka Rosjanka jadąca ze mną na wyciągu.

ischgl-opalanie.jpgPodobnym Porsche mogą przejechać się gratis członkowie tak zwanego Mountains VIP Club, do którego można przystąpić za pośrednictwem strony internetowej Ischgl, po zapłaceniu opłaty wstępnej w wysokości 1900 euro, po czym zostaje już „tylko” 1100 euro za rok. Klub jest elitarny, ograniczony do zaledwie 300 członków, a do profitów poza testowaniem sportowego autka należą eleganckie prezenty (zegarek Suunto, kurtka Chiemsee i wisiorek z wykaligrafowanym imieniem), darmowy parking przy wyciągach (inni muszą płacić), wejścia VIP-owską bramką na wyciągi (ważne w weekendy, gdy może być tłum), półdniowe szusowanie z prywatnym instruktorem-przewodnikiem, możliwości darmowego przechowywania sprzętu (nie trzeba go co dzień tachać do hotelu) czy wstęp do ekskluzywnego lounge`u na hali Idalp, stanowiącej główną bazę wyciągowo-restauracyjną. Ową „odrobinę luksusu” jaką jest lounge mam okazję przetestować: jest szatnia, zdejmuje się ciężkie narciarskie buty i zakłada przygotowane kapcie (po każdym użytkowniku odkażane), potem można zalec w wygodnym fotelu i w kameralnym otoczeniu pooglądać telewizję albo zjeść obiad i popijając dobre wino przez panoramiczne okna wpatrywać się w majestatyczne góry.



Wot, technika plus obiecujące kozaczki


Tereny narciarskie ponad Ischgl są tak duże, że zwłaszcza w mgle nietrudno się na nich zgubić. No ale skoro wybraliśmy topowy ośrodek, to i technika w nim też jest topowa. Wystarczy iPhone, Android czy Blackberry i mając odpowiednią aplikację (można ją ściągnąć gratisowo ze strony internetowej Ischgl) będziemy wiedzieli dokładnie gdzie jesteśmy, jakie są w pobliżu trasy i schroniska, jaka pogoda czeka nas w najbliższym czasie, nie mówiąc o tym, że system zarejestruje również ile kilometrów danego dnia zrobiliśmy, jaką największą szybkość osiągnęliśmy, a potem wszystko pokazuje na trójwymiarowej mapce.

My tymczasem, na koniec narciarskiego dnia, podziwiamy szaleńców ze snowparku „PlayStation Vita”. Mówi się o nim „XXL”, bo to jeden z największych i najlepszych w Alpach terenów freestylowych - dość powiedzieć że jest w nim aż 66 skoczni! Najbardziej karkołomne ewolucje wykonują skoczkowie wybijający się z wielkiej platformy i lądujący na ogromnej, nadmuchanej poduszce. Zapiera dech, tak więc ostatecznie zjeżdżamy do Ischgl już po zamknięciu wyciągów. Kiedy w końcu jesteśmy na dole stwierdzamy, że mimo że jeszcze pięć minut wcześniej marzyliśmy o tym, by jak najszybciej zdjąć sztywne buty i znaleźć się w hotelu, warto zmienić plany. Powód? Wciąga nas atmosfera znajdujących się w centrum miasteczka knajpek, czyli apres ski. Gra muzyka, ludzie tańczą (rzecz jasna łatwiej mają ci w butach snowboardowych niż narciarskich), grzane wino tudzież sznapsy leją się strumieniami (najtaniej wychodzi jeśli zamówimy nie pojedyncze „shoty”, ale… pół metra, czyli kieliszki ustawione na barze w taką właśnie miarkę). Skoro tak, to bawimy się i my!

ischgl-miasto.jpgPo kolacji w hotelu znowu wracamy do miasta. Mimo że Ichgl w sumie nie jest duże (zaledwie 1600 stałych mieszkańców, za to miejsc noclegowych ponad 10 tysięcy), jakimś cudem nie trafiamy tam gdzie chcemy. Wszystko przez wykuty pod wzgórzem tunel dla pieszych stanowiący skrót pomiędzy jedną częścią Ischgl a drugą. Problem tylko, że trzeba wiedzieć, jak na owy „Dorftunnel” trafić. W razie czego punktem charakterystycznym jest XVIII-wieczny kościół ze strzelistą wieżą i relikwiarzem z kością ramienia św. Stefana – jeden z nielicznych zabytków regionu. Mimo że tereny te były zamieszkiwane już dobre tysiąc lat temu, a pierwsze dokumenty wspominają o tutejszej osadzie (zwanej wówczas Yscla) już w 1370 roku, w Ischgl nie ma spektakularnych pamiątek historii. Za to nie brakuje sklepów, knajpek i dyskotek, które sprawiają że miasteczko żyje 24 godziny na dobę.

Przy okazji stwierdzamy jednogłośnie, że jeśli chodzi o nacje, to najbardziej rzucają się w oczy Rosjanie, czy raczej - Rosjanki. Jeszcze w trakcie dobierania nart w wypożyczalni wzrok moich kolegów skupia się na dwóch, mocno wymalowanych dziewczynach, ubranych w białe, obszyte futerkiem kombinezony i w długich kozakach zwracających uwagę na trzeba przyznać zgrabne nogi. „Obiecujące!” – chłopcy kwitują stroje dziewczyn, jak się okazuje rodem z Moskwy. Wieczorem w dyskotece mamy rewii mody ciąg dalszy…



Namiastka Afryki

 

ischgl-galtur.jpgJazda na stokach ponad osławionym Ischgl to tylko jedna z możliwości regionu jakim jest Dolina Paznaun. Tymczasem mając karnet Silvretta Skipass możemy korzystać jeszcze z trzech innych miejsc z wyciągami, co w sumie oznacza ponad 350 km tras obsługiwanych przez 71 wyciągi. Fakt, pozostałe ośrodki są sporo mniejsze od Ischgl, za to łatwiejsze w orientacji i dające poczucie kameralności. Każdy z nich ma inny charakter. Galtür to 40 km przygotowanych tras, do czego dochodzą jeszcze tereny dla miłośników zjazdów off-piste. Tym którzy się na to decydują, zaleca się posiadanie specjalnych detektorów lawinowych, w razie czego ułatwiających lokalizację pechowców. Wyczulenie na sprawy bezpieczeństwa jest uzasadnione - w 1999 roku to położone u stóp gór miasteczko zostało zasypane przez lawinę, w której zginęło 31 osób. Nie ma się jednak co martwić – teraz już zadbano o dostatecznie solidną ochronę antylawinową, a sytuacja śniegowa jest systematycznie kontrolowana.

Naszej ekipie Galtür bardzo się podoba. Długie, szerokie trasy dają szansę się wyszaleć, przy czym naszą ulubioną staje się trasa sprawiająca wrażenie jakby „wpadała” do urzekającego granatem jeziora. Kilkoro „leniuchów” wybiera w tym czasie opcję „leżaki”, co poniekąd można zrozumieć, bo słońce grzeje niczym w Afryce. W Afryce? Nagle niczym fatamorgana pojawia się kanciasty budynek nazywany „pudełkiem na buty”, a na nim napis… Addis Abeba! Co ma stolica Etiopii do Alp? Dziwna tutaj nazwa to wspomnienie afrykańskiej eskapady jej właścicieli, chociaż okazuje się, że przeoczyliśmy jeszcze jedną, ważną literę, bo powinno być: Addis Abeba(r). No tak, skoro „bar” to zrozumiałe! Popołudniami, dzięki DJ-om jest przy nim szczególnie gorąco, nawet kiedy nie ma słońca.




Impreza prawie jak na Ibizie


ischgl-autostrada.jpgKolejny dzień spędzamy w Kappl, które podobnie jak Galtür, również oferuje 40 km nartostrad. W najwyższym punkcie do którego da się dojechać wyciągami (2690 m), na dojściu do nartostrady stoi znak… autostrady! Chwalimy lokalne poczucie humoru i oczywiście uwieczniamy tablicę na zdjęciach. Widoki również, bo widnokrąg zamyka ciąg pokrytych śniegiem szczytów, z których większość to trzytysięczniki. Kappl (a także niedalekie See, gdzie jest 8 wyciągów) to idealne miejsce dla rodzin z dziećmi. Maluchy można zostawić w narciarskim przedszkolu, a poza tym to bardzo nasłoneczniona góra, co zwłaszcza dla najmłodszych narciarzy jest bardzo ważne.

Poza tym jest tu sielsko i spokojnie. Z wyciągu patrzę na samotną drewnianą chatę – to tradycyjna szopa na siano. Stoki po których zimą szusują narciarze latem zamieniają się w pokryte bujną trawą pastwiska. Tutejsze tereny od wieków słynęły jako miejsca wypasów. „Chłopsko-pasterskie” tradycje witać do tej pory choćby w lokalnych specjałach kulinarnych. Aby je wypróbować, zamawiam zapiekankę z ziemniaków, mięsa i jajka, koledzy wybierają kluski ze smażoną cebulą. Może potrawy to niezbyt wyszukane, ale w swej prostocie dobre i syte.

Wieczorem znowu lądujemy w jednym z barów w Ischgl. W końcu mówi się o tym mieście, że to „alpejska Ibiza” i poniekąd po to większość osób tu przyjeżdża, by łączyć narty z zabawą. My i tak do drugiego elementu podchodzimy z umiarem. Kiedy z nartami na ramieniu idziemy rano do gondolek, spotykamy tych, którzy… wracają. Nie, nie od gondolek, czy ze stoku. Z dystkoteki!





Informacje praktyczne:

Dojazd: Z Warszawy do Ischgl jest 1260 km, co zmotoryzowanym zajmuje przeciętnie ok. 15 godzin jazdy (przy dobrych warunkach). Wygodniejsza opcja to dolot z Warszawy do Salzburga (połączenia Eurolotu), skąd pozostaje transfer na odcinku 280 km, albo przelot do Monachium (LOT, Lufthansa), skąd jest jeszcze bliżej, bo 230 km.

Wypożyczenie sprzętu narciarskiego w Ischgl: 1 dzien 42-48 euro, 6-7 dni – 186-217 euro (w tej cenie: buty, narty kijki).

Skipassy: 1-dniowy, tyko na Ischgl/Samnaun: w zależności od sezonu 42,50-47 euro, 6-dniowa opcja na cały region (350 km tras, 4 ośrodki) -214,50-249,50 euro. Zniżki przysługują seniorom powyżej 60 roku życia i dzieciom do lat 17 (do 8-mego roku maluchy życia jeżdżą za darmo).

Internet: www.silvretta.at , www.ischgl.com , www.kappl-see.com , www.galtuer.com

Back to top