Czerwona strzała
Hits: 502

Polubiłam ją jeszcze zanim do niej wsiadłam. Za czerwony kolor J. Wiem, to tak po kobiecemu, ale mówię szczerze. Potem się okazało, że wygląd wyglądem, ale swoim wnętrzem i możliwościami, również mnie nie zawiodła.

Testowany produkt: Samochód
Marka: Škoda
Model: Karoq
Miejsce i czas testu: wyjazd do Austrii via Niemcy - czerwiec 2020 roku
Cena: w zależności od mocy silnika od ok. 81 tys. zł



Uczciwie przyznaję - motoryzacyjnym specem nie jestem, a z racji tego że na co dzień jeżdżę 20-letnią Corsą, łatwo wpadam w zachwyt wszystkim co jest od tego mojego Opla większe i nowocześniejsze.
Skodę Karoq polubiłam jeszcze zanim do niej wsiadłam. Za kolor (okej, panów uspokajam - inne kolory niż czerwień też w ofercie są J ), za to że ładna (rzecz gustu, ale mnie się podoba), no i za nazwę. Już tłumaczę… Otóż "karoq" to połączenie słów z języka mieszkańców wyspy Kodiak (południowe wybrzeża Alaski): „samochód” – „KAa’raq” oraz „strzała” – „RUQ”. No a akurat południową Alaskę znam dobrze (kończyłam tam jeden ze swoich fajniejszych, arktycznych rejsów), przez co sentyment do Karoqa na czterech kołach jest u mnie tym większy.


Full elektroniki

Uwaga! Piesi na drodze :)No dobrze, a teraz konkrety… Przede wszystkim autko zaplusowało u mnie wygodą podróży - przestronnym wnętrzem, wygodnymi, profilowanymi fotelami i różnymi użytecznymi patentami (choćby regulowany, wysuwany podłokietnik połączony ze zmyślną skrytką), co przy długiej trasie (jechaliśmy z Warszawy do Innsbrucka) docenia się szczególnie. Nie bez znaczenia był też i duży bagażnik (521 litrów), co też było istotne, bo betów mieliśmy jakbyśmy jechali na 2 miesiące :).

Że fajnie się ten samochód prowadzi, też muszę przyznać. Nie będę już więcej przytakiwać niektórym znajomym, że automatyczna skrzynia biegów to bezsens - w tym przypadku szybko się do niej przyzwyczaiłam, chwaląc jeszcze, że przy parkowaniu nie trzeba myśleć o zaciąganiu ręcznego hamulca. Super opcją jest tempomat, nie tylko utrzymujący zadaną prędkość, ale też inteligentnie reagujący na samochody przed nami - jeśli ten z przodu zwalnia, my również zwalniamy utrzymując dystans 30-50 metrów. Bezpieczeństwo podnoszą też żółte lampki na lusterkach - jeśli mamy z boku jakiś inny pojazd migają, dzięki czemu nie  mamy obaw, że nie zobaczymy kogoś w tak zwanym kącie martwym. O czujniku parkowania i kamerce pokazującej czy czegoś/kogoś nie zahaczymy, chyba nie ma co pisać, bo to oczywista oczywistość, za to o małym promieniu skrętu czyli zwrotności auta wspomnieć muszę.

Wygodne wyświetlacze.Super jest duża, przejrzysta deska rozdzielcza z dwoma wyświetlaczami, przy czym jeden jest naprawdę duży bo 9,2 calowy. Co ważne - ich ustawienie jest łatwe, intuicyjne, a robi się to łatwo choćby w trakcie jazdy, zza kierownicy, przy czym każdy z nich można ustawić inaczej, na inne parametry. Inna sprawa, że akurat mapy do nawigacji elektronicznej mogłyby być ciut lepiej zaktualizowane, no ale to jedyny minus jaki w Skodzie Karoq zauważyłam.

Bardzo wygodne, mające przełożenie na bezpieczeństwo i niepłacenie mandatów :) jest to, że  wyświetlacz naprzeciwko kierowcy pokazuje aktualne ograniczenia w prędkościach. Jeśli jakiś znak przeoczymy, będziemy o nim informowani (przydatne np. przy licznych robotach drogowych). Dodatkowe plusy daję też za wskaźnik wysokości (ach te moje górskie zboczenie :) ) oraz za pomysłowy "driver alert" czyli ikonkę z filiżanką kawy, wskazującą że po sposobie jazdy komputer stwierdza, że kierowca jest zmęczony i powinien zrobić sobie przerwę.



Diabeł tkwi w szczegółach

Bez przeszklonego, a jak się chce to i otwieranego dachu żyć, a raczej jeździć można, ale skoro w Karoqu taki jest, to nie ukrywam, spodobał mi się Jakby nie byo, fajnie jechać jako pasażer i gapić się przez dach na niebo albo na przykład na góry (przy przejeździe koło lotniska w Monachium obserwowałam samoloty). Żeby nic nam nie wpadało  przez ten dach do środka, dach ma specjalne siateczki zatrzymujące owady, nie mówiąc o rolecie, którą w razie potrzeby można zasunąć, gdy np. przeszkadza nam słońce. Co jeszcze z fajnych, bądź użytecznych gadżetów Karoq posiada? Na przykład bajer, że jak otworzy się drzwi to na ziemi/chodniku wyświetla się napis "Skoda" (fajne), że pod klapką wlewu paliwa jest ukryta skrobaczka do szyb (użyteczne), że bagażnik możemy otworzyć machając pod nim nogą (super gdy mamy zajęte ręce), zaś w środku bagażnika zamontowane są uchwyty do zawieszenia toreb (większa szansa że wiezione zakupy nie rozsypią się po drodze). A to i tak tylko przykładowe udogodnienia, bo na rozpracowanie wszystkich trzeba byłoby wyjechać tym samochodem na kolejną wyprawę :).


I jeszcze kilka liczb

No i na koniec trochę danych technicznych.  Paliwem jest benzyna, przy czym biorąc pod uwagę że testowaliśmy model o pojemności silnika 2.0 TSI spalanie w trasie wyniosło nam 8,5 litra. Deklarowana przez producenta prędkość maksymalna to 204 km/h choć przyznaję, do takiej nawet nie próbowaliśmy dochodzić ze względów zdroworozsądkowych (na niemieckich autostradach osiągaliśmy max 160 km/h). Podobnie z danymi że przyśpieszenie do setki wynosi 8,4 sekundy - w to też wypada mi tylko uwierzyć z opisów modelu, ale zapewne tak jest. Na napęd 4x4 nie przechodziliśmy, bo nie było takiej potrzeby, niemniej dobrze wiedzieć, że jest taka możliwość.

No dobra, czy jeśli kiedyś wygrałabym w totolotka, czy bym kupiła taki samochód? Myślę że byłaby to bardzo poważna kandydatura! :)

 

Back to top