Przenośny dom
Hits: 6020

NAMIOTY

Spanie pod namiotem to nie tylko najtańsza forma noclegów, ale przede wszystkim niezależność, no bo namiot można rozbić prawie wszędzie. Pytanie tylko jaki namiot  wybrać, aby spełnił  nasze oczekiwania?



Kupno namiotu różni się od kupowania bułek w supermarkecie - jeśli ma być rzeczywiście niezawodny i służyć przez dłuższy czas, lepiej się z decyzją nie spieszyć. Na pewno warto porównać kilka modeli - przejrzeć zamieszczone w Internecie oferty producentów, zajrzeć do kilku sklepów, nie bać się poprosić sprzedawcę o możliwość prowizorycznego rozstawienia namiotu w domu lub przed sklepem, popytać o opinię znajomych podróżników lub wspinaczy albo skorzystać z rad internautów ze specjalistycznych forów. W Polsce do najbardziej znanych firm produkujących namioty należą:  HiMountain, Marabut czy Fjord Nansen, z zagranicznych dobrą renomę mają m.in. The North Face, Salewa, Marmot, Jack Wolfskin i inne.

Punktem wyjściowym przy decyzjach zakupowych jest odpowiedź na kilka pytań: w jakich warunkach chcemy namiot wykorzystywać, ile osób będzie w nim spało i czy będziemy go nosić na własnych plecach czy też wozić w bagażniku samochodu. Namiotów uniwersalnych oczywiście nie ma. W zależności od przeznaczenia producenci określają je jako wyprawowe (ekspedycyjne), trekingowe/turystyczne, lite (bardzo lekkie), stacjonarne - rodzinne, wojskowe itp. oraz specjalistyczne (np. modele, w których za maszt może służyć rower czy też namioty "segmentowe" pozwalające na ich łączenie). Różnice dotyczą nie tylko konstrukcji, wielkości, czy koloru, ale przede wszystkim wagi i jakości zastosowanych materiałów. Oczywiście jak ze wszystkim - jakość ma wpływ na cenę, tak więc nie łudźmy się, że tani, bezmarkowy namiot z hipermarketu będzie miał takie same parametry wytrzymałościowe jak podobnie wyglądający, ale droższy namiot renomowanej firmy od lat specjalizującej się w sprzęcie outdoorowym.


Igloo czy tunel?

namioty na wyprawie na acocague (3).jpgWielkimi namiotami stacjonarnymi, stanowiącymi odpowiednik domków campingowych, złożonych nawet i z dwóch sypialni oraz dużego przedsionka, zajmować się nie będziemy. Skupimy się na namiotach do turystyki aktywnej, związanej z częstymi zmianami miejsca.

Mające trójkątny przekrój, dwuspadowe namioty zwane "chatkami" (albo w opinii złośliwców "psią budą"), to już rzadkość. Spadzisty dach ogranicza w nich przestrzeń użytkową, są niestabilne w przypadku silnego wiatru, a poza tym trzeba je dokładnie ośledziować i oszpilkować. Rekordy popularności biją teraz półokrągłe namioty typu "igloo", albo jak kto woli "kopułki", rozkładane ponad prostokątną podłogą na zwykle dwóch krzyżujących się w centralnym miejscu pałąkach. Zalet igloo jest wiele - przede wszystkim są przestronne i bardzo proste w rozstawieniu - szybko poradzi sobie z tym choćby jedna osoba. Ponieważ są to konstrukcje samonośne, od razu dobrze napięte, mogą stać bez śledzi czy szpilek, dzięki czemu możemy je rozstawić nawet na betonie czy litej skale. Jeśli z jakiś przyczyn postanowimy nasze lokum przestawić (wypatrzymy lepsze miejsce, albo tylko zapragniemy odwrócić wejście w inną stronę), nie ma problemu - zrobimy to w ciągu kilku sekund bez zwijania naszego "apartamentu". Minusem tych namiotów jest jednak przedsionek - albo nie ma go wcale, albo jest niepraktycznie mały.

spanie-namioty.jpgBardziej zaawansowaną odmianą igloo są również samonośne namioty zwane czasem "geodezyjnymi" - z większą ilością pałąków tworzących rodzaj siatki. To patent przydatny przede wszystkim w górach - namioty tego typu są mocniejsze, bardziej odporne na silne wiatry, ale oczywiście każdy dodatkowy pałąk to również większy ciężar.

I jeszcze jeden istotny rodzaj: "tunele", zbliżone do przeciętego walca, tyle że na ogół wzbogaconego o całkiem spore przedsionki, co oczywiście jest dużym atutem (optymalne są dwa przedsionki, z obu końców; wtedy w jednym trzymamy sprzęt czy plecaki, drugi jest gospodarczo-kuchenny). "Tunele" mają dobrą wentylację i najlepiej wykorzystują zajmowaną przestrzeń (fachowo określa się to jako "stosunek powierzchni użytkowej do całkowitej"; może być on nawet o 1/4 większy niż w przypadku zajmującego taką samą powierzchnię igloo). Drobnym minusem jest to, że rozstawia się je trochę trudniej niż igloo, wymagają bowiem odciągów i szpilek, poza tym nie można ich też, ot tak sobie, złapać i przestawić w inne miejsce (wymagają złożenia).


Tropik w tropikach

namiot -.jpgDo wyboru mamy namioty dwupowłokowe (z sypialnią i zewnętrzną płachtą zwaną "tropikiem") oraz jednopowłokowe. Które lepsze? To zależy! W  namiotach jednopowłokowych "nieodddychająca" tkanina sprawia, że nawet jeśli będziemy wietrzyć namiot, i tak będzie się w nim skraplała para wodna. Wilgoci nie unikniemy - to efekt oddychania, zawilgoconych ubrań, gotowania w namiocie. Jeśli nie chcemy mieć kapiących na nos czy na śpiwór kropel wody, albo nawet szronu, lepiej zainwestujmy w namiot dwupowłokowy, przy czym tym lepsza wentylacja, im większa odległość sypialni od tropiku. Wentylację wspomagają też specjalne otwory, które w razie potrzeby można zamknąć.

W przypadku namiotów z tropikiem dobrze jest pamiętać o ich praktycznej zalecie związanej ze sposobem rozstawiania. I tak jeśli najpierw do pałąków nośnych podczepiamy sypialnię, jadąc w ciepłe kraje gdzie nie ma deszczu, możemy poprzestać tylko na rozstawieniu tej części, już bez tropiku. W gorących krajach docenimy zwłaszcza sypialnię z wstawkami z drobnej siateczki uniemożliwiającej wstęp owadom, a wspomagającej wentylację.

Co innego jeśli zamierzamy wspinać się w wysokich górach, albo obawiamy się deszczu. Wtedy lepiej mieć namiot którego rozbijanie rozpoczyna się od wsunięcia pałąków w tropik. To dobre rozwiązanie zwłaszcza w czasie burzy, kiedy chcemy się jak najszybciej schronić. Jeśli przyszłoby nam najpierw rozkładać sypialnię, narazilibyśmy ją na przemoczenie. Poza tym do sypialni w zabłoconych butach lub rakach lepiej nie wchodzić, a pod tropikiem, ze względu na brak podłogi, nie ma to znaczenia. Sypialnię możemy podpiąć w takich namiotach w dowolnej chwili (służą ku temu klamry i zatrzaski). Równie dobrze możemy w ogóle z niej zrezygnować, śpiąc tylko pod tropikiem - zawsze to jedna płachta mniej do noszenia.
Oczywiście możemy też trafić na namioty z od razu połączoną sypialnią i tropikiem. Ich zaletą jest ułatwione rozstawianie, wadą - że stosownie do sytuacji nie możemy zrezygnować, z którejś z tych części.


Z własnego doświadczenia

Uwaga! Tekst był pisany jakiś czas temu - teraz poleciłabym już inne, lepsze modele!
namiot - my.jpgJa namiotów mam kilka. Jadąc na kilkudniowy wypad windsurfingowy, kiedy rozbijam się na którymś z campingów Półwyspu Helskiego, zabieram ze sobą całkiem ciężkie, ale przestronne gabarytowe igloo. W tym wypadku nie przeszkadza mi jego ciężar, bo nie muszę go specjalnie nosić (tyle co od stacji kolejowej). Jakby nie było to "trójka", czyli lokum dla trzech osób, dzięki czemu mam sporo miejsca, a to oznacza wygodę. Ten sam namiot zabieram na trampingowe wyjazdy ze znajomymi - wtedy przy noszeniu się dzielimy - jedna osoba bierze zwiniętą sypialnię, druga tropik, trzecia pałąki, śledzie i szpilki. Na wyprawy w tzw. góry wysokie, kiedy liczy się każdy gram, wolę jednak inne namioty, z założenia lżejsze, mocniejsze i dostosowane do specyfiki gór (mające np. przypodłogowy fartuch chroniący od nasypywania się śniegu itp.)

Mam jeszcze innego ulubieńca, którego z kolei zabieram w egzotyczne podróże w pojedynkę. Chodzi o wyprodukowany przez firmę The North Face malutki namiocik ważący zaledwie 1 kg. Okej, może przestronny nie jest, no ale zwłaszcza przy podróżach autostopem stawiam na jak najmniejszy i najlżejszy bagaż.

A jak z kolorem? To akurat nie powinno być priorytetem, ale czasem jest przecież wybór. Co do mnie, to w przypadku namiotów używanych w górach wolę takie o jaskrawych barwach, a przez to lepiej widoczne, co jest ważne ze względów bezpieczeństwa. Preferuję wtedy kolor żółty, który zarazem daje więcej światła w środku. Z kolei w czasie lądowych podróży wolę barwy stonowane, najchętniej jasne (swoją drogą ponoć mniej interesują się nimi owady) lub khaki, tak by nie zdradzać się za bardzo, gdzie biwakuję (ważne przy nocowaniu "na dziko").


namioty-elbrus.jpgDiabeł tkwi w szczegółach

Nawet najlepszy konstrukcyjnie namiot nie będzie dobry, jeśli nie zostanie wykonany z dobrych materiałów. Tkanina, z której jest uszyty, musi być wytrzymała, wodoodporna i wiatroszczelna. Łatwo namakająca, a przez to ciężka i na dodatek brudząca się bawełna, to przeżytek. Obecnie sięga się po zdecydowanie bardziej praktyczne i lżejsze odmiany poliamidów i poliestry, wśród których szczególnie popularny jest tzw. Rip-stop dzięki specjalnej kratce bardzo odporny na rozdarcie. Oczywiście w użyciu są też materiały "oddychające" jak goretex (niestety jego zastosowanie znacznie podnosi cenę), czy jego tańsze pochodne (np. thermoactive). Jeśli chodzi o tkaniny, bardzo istotne są podawane w opisach namiotów parametry ich wodoszczelności - powinno być to minimum 2000 mm (chodzi o wysokość słupa wody oddziaływującego na dany materiał). W dobrych namiotach przeznaczonych m.in. do spania na śniegu,  współczynnik ten wynosi 3000-5000 mm i więcej w przypadku tropiku oraz 10 000 mm w przypadku podłogi (wykonuje się ją z grubszych materiałów niż tropik).

Duże znaczenie mają także stelaże (pałąki). Muszą być one mocne, sprężyste, a jeśli mamy namiot nosić, jak najlżejsze. Najmniej ważą te wykonane z aluminium lub jeszcze lepiej - z duraluminium, natomiast z włókna szklanego (węglowego) są cięższe i słabsze, ale tańsze. Na szczęście coraz częściej odpłatnie można wymienić stelaż na lżejszą wersję. Szpilki zresztą także - dość powiedzieć, że jedna szpilka stalowa waży 5 razy więcej od tytanowej i 6 razy więcej od karbonowej!

W namiotach wyprawowych przeznaczonych w wysokie góry dochodzi jeszcze jeden element, którym dobrze się zainteresować - chodzi o fartuchy śnieżne, które powinny być na tyle szerokie, aby można je było obłożyć kamieniami lub obsypać śniegiem (w ten sposób przeciwdziałamy porwaniu namiotu i wspomagamy maszty, które mogą się połamać). W razie silnej ulewy fartuchy ułatwiają odprowadzenie ściekającej wody.

nepal - na lobuche.jpgCo jeszcze? Warto zwrócić uwagę również na drobiazgi. Co z tego że będziemy mieli wspaniale wyglądający namiot, jeśli nie będziemy mogli go zapiąć, bo rozjedzie nam się suwak? Dlatego też dokładnie przejrzyjmy wszelkie klamry, uchwyty, no i zamki (jeśli mają one napis YKK czy Salmi, możemy być spokojni). Praktyczne są elementy odblaskowe - ułatwiają odszukanie namiotu w nocy i dają szansę, że nikt w ciemnościach na nasz "dom" nie wejdzie. Sprawdźmy jakość wykonania szwów - ze względu na deszcz powinny być podklejane, inaczej w miejscach przekłucia igły będą puszczać wodę. Z kolei odciągi, ze względu na siły jakie wywołują, nie powinny być wszyte wprost do tropiku, lecz w domocowany do tropiku kawałek materiału.

Funkcjonalność wnętrza namiotu podnoszą wszelkiego rodzaju kieszonki czy półeczki (szczególnie praktyczna jest taka podwieszana pod sufitem), dzięki czemu łatwiej jest utrzymać porządek, no i nawet w zupełnej ciemności będziemy wiedzieli gdzie leży latarka czy zegarek. Czy dobre są okna z przeźroczystej folii jest sprawą dyskusyjną. W górach większość osób woli z nich zrezygnować (niskie temperatury powodują sztywnienie folii, którą łatwo uszkodzić, a poza tym jest ona ciężka), z kolei dla kogoś kto jedzie na wczasy na camping to duża wygoda i więcej światła w namiocie. I jeszcze jeden ważny "drobiazg" - gwarancja! Im dłuższa tym lepsza (dobre firmy dają ją na 2-3 lata), choć trzeba mieć nadzieję, że nie będziemy z niej korzystać.

Back to top