Cała prawda o w/vibramie
Hits: 6730

NAJSŁYNNIEJSZA Z PODESZW

Wprawdzie w potocznym języku o każdej „traktorowatej” podeszwie zwykło się mówić „wibramowa”, jednak oryginalny „Vibram” (pisany przez „V”) to specjalny, opatentowany rodzaj gumy opatrzony logiem z charakterystycznym żółtym ośmiobokiem.


Nazwa „Vibram” stanowi akronim pierwszych liter imienia i nazwiska Vitale Bramani`ego, włoskiego biznesmena o górskich zamiłowaniach. W 1935 roku Bramani był uczestnikiem tragicznego wypadu wspinaczkowego we włoskie Alpy – zginęło wówczas sześciu jego kompanów. Ponieważ przyczyną było pośrednio śliskie obuwie, Bramani wpadł na pomysł, aby w podeszwach butów górskich zastosować gumę, taką samą jak w oponach samochodowych. Z pomocą Leopolda Pirelli (tego od opon) opracowano podeszwę, która miała zapewnić jak najbardziej doskonałą przyczepność na jak największej powierzchni, a równocześnie miała bardzo wysoki stopień odporności na ścieranie.

Projekt zrealizowano z powodzeniem przekraczającym najśmielsze oczekiwania. Dzisiaj mająca siedzibą w mieście Albizzate koło Mediolanu fabryka Vibram (http://www.vibram.com ) produkuje około 50 różnych rodzajów podeszw. Vibramowe spody znajdziemy w obuwiu znanych producentów ekwipunku turystycznego (Ecco, Mamut, Asolo, Keen, Hi-Tec, Meindl, Skarpa i inni), ale także u projektantów mody nie kojarzącej się wcale z turystyką (Hugo Boss, Prada, Giorgio Armani, Dolce & Gabbana).

Pytanie – czy warto upierać się w obuwiu turystycznym przy podeszwach zrobionych z oryginalnego vibramu? Wiele osób ma wątpliwości, uważając, że podeszwy vibramowe też się ślizgają, a zwykła guma czy patenty innych producentów, wcale nie są gorsze, za to na pewno tańsze. Wybór należy do nas, pamiętajmy jednak że firma Vibram sama uprzedza, że wcale nie oferuje uniwersalnych podeszw – każdy rodzaj vibramu przeznaczony jest na inne warunki. Jedno jest pewne - na pewno vibram stosowany w butach górskich nie powinien być stosowany na ulicach miast, jako że betonowe chodniki czy asfalt niszczą właściwości podeszwy, ale z drugiej strony - w tenisówkach na zwykłej gumowiej podeszwie też się nie wybierajmy.

Back to top