SPANIE NA WISZĄCO
Odsłony: 624

Hamakowego bakcyla złapałam podróżując po Ameryce Południowej. Teraz, gdy mam już swój własny, wyprawowy hamak, coraz częściej wisząca płachta zastępuje mi namiot


Marka:
ENO (Eagles Nest Outfitters)
Model: SingleNest (hamak pojedynczy)
Cena: 199,90 zł
Polski przedstawiciel marki: firma Raven Outdoor z Krakowa

 

Jest super! I za dnia, i w nocy.Spałam w hamaku m.in. u Indian w Panamie, przy wodospadzie Angel w Wenezueli, na statku przy przepływaniu jeziora Bajkał i w czasie zimowego wypadu na Turbacz (to i tak tylko kilka z wielu moich noclegów w hamaku). Innych sytuacji, gdy się w nim jedynie wylegiwałam, opalałam, na coś czekałam - nie zliczę, choćby ostatnio nad oceanem na Vanuatu.

Lubię hamak, bo fajnie się w nim śpi, no i odpada mi zabieranie namiotu oraz związanego z nim materaca czy karimatki. Poza tym w stosunku do namiotu po spakowaniu hamak jest mniejszy i lżejszy (ten mój waży 453 g). Oczywiście trzeba się w nim do spania umieć ułożyć, ale gwarantuję, że jest to do szybkiego opanowania, a widoki na rozgwieżdżone niebo, jeśli się w nocy przebudzimy, są naprawdę bezcenne.

Producentem mojego wiszącego legowiska jest amerykańska firma ENO (Eagle Nest Outfitters), zgodnie z angielską nazwą mającą w logo orła. Hamakowy potentat na rynku za Oceanem w Polsce jest obecny od roku 2018 (za pośrednictwem firmy Raven Outdoor) i od razu zyskał sobie wielu fanów. Hamaki tego producenta wykonane są z lekkiego, ale bardzo wytrzymałego nylonu, który w razie przemoczenia (choćby przez deszcz), błyskawicznie schnie. O tym że są mocne dowodzi to, że na przykład model, który mam (hamak jednoosobowy, wymiary ok. 1,4 na 2,8 m) wytrzyma ciężar osoby mającej nawet i 180 kg (o szwy się nie martwmy, są specjalnie wzmacniane).

Po złożeniu hamak mieści się w taki oto woreczek.Ważne, że hamak rozwiesić można niemalże wszędzie. Miedzy drzewami, palmami - to wiadomo, ale jak nie ma drzew, wystarczą choćby barierki płotu, trzepak, cokolwiek (tak na marginesie to np. w Gujanie Francuskiej spotykałam się z "hamakowniami" - zadaszonymi miejscami, gdzie za niewielką opłatą można było sobie swój, albo pożyczony hamak rozwiesić) . Zawieszanie jest bardzo proste - hamak ma stosowne zapięcie z karabinkami, choć warto dokupić jeszcze dedykowaną do niego stosowną taśmę (dla wygody rozpinania, ale i po to, żeby nie niszczyć drzew) plus w zależności od charakteru wyjazdu, także moskitierę czy tarp (daszek). Transportowanie hamaku jest bezproblemowe - wkłada się go w specjalny pokrowiec-woreczek, który sprawia że pakunek zajmuje bardzo niewiele miejsca, mieszcząc się nawet w małym, dziennym plecaczku (mój na upartego mieści się też do większej kieszeni w kurtce). Plusem tego zintegrowanego z hamakiem woreczka jest też i to, że nie da rady go zgubić, natomiast po rozłożeniu hamaka, pełni funkcję kieszonko-schowka.

No i jeszcze kolory - jest ich cała gama (pojedyncze hamaki mają 26 wersji kolorystycznych, podwójne, dwuosobowe - aż 52). Istotne też, że producent daje gwarancję na wypadek, gdyby coś nam się z tym wiszącym lokum stało - działa przez 2 lata, ale raczej mało prawdopodobne że będziemy z niej skorzystać.

Minusy hamaka? Chyba głównie zainteresowanie ciekawskich, którzy często sami chcą sprawdzić, jak to jest położyć się w hamaku :). No ale zawsze można rozwiesić się tam, gdzie po prostu nikogo nie ma!

Back to top