Szopka z chleba
Hits: 4334

szopka ekwadorska.jpgEKWADORSKA SZOPKA Z CIASTA CHLEBOWEGO



Cała Święta Rodzina, włącznie ze śpiącym w żłóbku małym Jezusem, ma indiańskie rysy. Matka Boska siedzi w długiej sukni, ma długie warkocze, na głowie kapelusz, na szyi złote korale... Tak właśnie ubierają się kobiety z okolic Calderon, do którego przyjechałam w ramach podróży po Ekwadorze. Józef nosi białe spodnie, brązowe ponczo, no i również obowiązkowy kapelusz. Jest też Anioł, a raczej Anielica, a jakże, w indiańskim stroju, choć bez kapelusza (zapewne trudno go założyć, jak się ma wystające ponad głowę skrzydła). No i jeszcze zwierzaki – sympatyczna krowa i uśmiechnięty osioł...

Oryginalna ekwadorska kompozycja stanęła na moim telewizorze już na tydzień przed świętami. W końcu w Ameryce Południowej nawet w kościołach nie czeka się z ustawianiem szopek do Wigilii - można je oglądać przez cały grudzień.

Szopkę, o której mowa kupiłam we wspomnianym miasteczku Calderon, kilka kilometrów poniżej równika. Położone przy Panamericanie – słynnej szosie biegnącej przez obie Ameryki, nie ma ani zabytków, ani muzeów, a mimo to stanowi niemal „obowiązkowy” przystanek dla tych, którzy wybierają się na wycieczkę z Quito (stolicy Ekwadoru), na słynny sobotni indiański figurki z chleba.jpgbazar w Otavalo. Powód? Dumą Calderon stały się figurki z ciasta chlebowego. Od takich małych, wręcz mikroskopijnych, służących choćby jako broszki, po całkiem duże, nawet 30-centymetrowej wysokości ozdoby do zawieszenia na ścianie. Figurki lepią na ogół kobiety – zręczne palce w błyskawiczny sposób formują lamy, postacie ludzkie, kwiaty, typowe w tym regionie kaktusy i co tylko umysł albo koniunktura podsunie.

Ciasto jest od razu barwione – przy lepieniu każda z pań ma do dyspozycji całą gamę kolorów. Wypieczone i polakierowane wyroby nie przypominają wcale chleba, kojarzą się bardziej z ceramiką. –Przetrwają przez lata… – zapewniają pracownicy rodzinnych manufaktur.

Wbrew pozorom nie jest to wcale „cepelia” tylko dla zagranicznych turystów. Figury z ciasta uwielbiają sami Ekwadorczycy. Kiedy byłam w Calderon na początku grudnia, lepiono głównie ozdoby choinkowe, no i właśnie szopki. Grzechem było nie kupić jednej z nich. Dodatkowo, w prezencie, dostałam dwie figurki  - chlebowych indigenas jak mówią o sobie miejscowi, nie przepadający za stosowanym przez turystów określeniem  „Indianie”…

Back to top