Ten typ tak ma, czyli o moich problemach z (nie)rozpoznawaniem twarzy
Hits: 3237


Wiecie co to jest prozopagnozja? Głupia sprawa, ale niestety ją mam… Do tej pory się z tym kryłam (choć raz na blogu o tej „upierdliwej” przypadłości już pisałam), ale ponieważ strzelam gafę za gafą, czas na oficjalne wytłumaczenie się.



Prozopagnozja to nierozpoznawalnie twarzy. To że znam kogoś, a potem spotykając go na ulicy mijam go bez żadnego gestu powitania, to wcale nie moja bufonowatość czy brak wychowania, tylko właśnie ta przypadłość. Bywa i odwrotnie – czasem (zwłaszcza na jakichś wyjazdach grupowych), profilaktycznie mówię "dzień dobry" na prawo i lewo, po czym słyszę: „no co ty, przed minutą już mi mówiłaś”.

Rodzinę i znajomych z którymi mam częste, systematyczne kontakty, poznaję, choć jeśli ktoś z Was zapyta np. o kolor oczu czy włosów mojego brata, już nie jestem w stanie na to pytanie odpowiedzieć. Jeśli kogoś widuję po raz pierwszy, kanał totalny – mogę rozmawiać z kimś przez kwadrans, pójść do toalety, a kiedy wrócę, a dana osoba stoi w tłumie, już mam problem, do kogo miałam wrócić aby skończyć przerwaną rozmowę. To że nie rozpoznaję rzekomo znanych twarzy (mowa o politykach, aktorach czy celebrytach) to jeszcze pal sześć, ale nigdy nie zapomnę jak w jednej z redakcji byłam umówiona z koleżanką, z którą od czasu do czasu się widywałam, nie mówiąc o tym że mamy stały kontakt telefoniczny. I co? Kiedy się zjawiłam, w pokoju redakcyjnym siedziały trzy dziewczyny, a ja nie miałam pojęcia z którą byłam umówiona.

Lista życiowych utrudnień związanych z tym "schorzeniem" (u mnie i tak w wersji na szczęście lekkiej) jest dużo dłuższa. W centrach handlowych nie pamiętam gdzie zostawiam samochód, nie mogę się połapać kiedy mój mąż skacze pilotem po telewizyjnych kanałach, bo mylą mi się bohaterowie programów czy filmów, nie wiem kto w rodzinie ma jaki samochód, bo tego też nie zapamiętuję (swoim jeżdżę często, więc poznaję  :) ).
 
Prozopagnozji się nie leczy, a w ogóle to wciąż nie za dużo wiadomo na jej temat. Nie do końca jest uzasadniane choćby skąd się bierze. Naukowcy mówią zwykle coś o uszkodzeniu prawej półkuli mózgowej, co w moim przypadku jak najbardziej jest uzasadnione, bo w końcu nie raz tą swoją głową o coś tam walnęłam. Jedno jest pewne - nie jest to niebezpieczne, ani zaraźliwe, a jedynie kłopotliwe.

W każdym razie kiedy następnym razem kogoś z Was nie rozpoznam, mam nadzieję że mi wybaczycie. A najlepiej jak sami od razu przypomnicie skąd się znamy, traktując mnie na zasadzie „ten typ tak ma” czy „nieszkodliwe wariactwo”.


Jeśli chcecie poczytać więcej o tej przypadłości kliknijcie np. tutaj albo tutaj .

Back to top