Ja i facebook
Hits: 5000

Wiele osób zgłasza że chce być moimi znajomymi na facebooku, wiele prosi o polubienie kogoś lub czegoś. Może jestem "niedzisiejsza", ale zanim ktoś obrazi się, że nie odpowiadam, muszę wyjaśnić moje nastawienie do portali społecznościowych.

 -Koniec świata! Witkowska pojawiła się na Facebooku! - napisała jedna z moich koleżanek, wiedząc dobrze, jakie mam zdanie na temat portali społecznościowych. No dobrze, jestem, bo przekonano mnie, że z różnych względów być powinnam, ale fanką "fejsa" bynajmniej nie zostałam. W każdym razie do innych podobnych tworów w stylu Twittera, LinkedIn, Instagram itp. też wcale mnie jakoś nie ciągnie.

Okej, mam swój profil na Facebooku, bo przekonano mnie, że powinnam i jest tam nawet całkiem spore grono „znajomych”. Drugie tyle, albo i więcej jest w niewidocznej liście tych, co się zgłosili do zaakceptowania i powiem szczerze, mam z nimi problem. No i właśnie – nie gniewajcie się, jeśli kogoś jako „znajomego” nie odklikuję! Znaczy to, że po prostu danej osoby nie kojarzę, albo przynajmniej tak mi się wydaje (bo może się gdzieś zetknęliśmy, ale przy tym moim nierozpoznawaniu twarzy, po prostu nie pamiętam?). Jeśli się znamy, to przepraszam - po prostu się przypomnijcie, napiszcie kilka słów gdzie, co i jak. Nie miejcie mi jednak za złe, że nie klikam wszystkich jak leci – rozgraniczam pojęcia: „znajomi”, „kumple”, „Przyjaciele”, a jeśli kogoś na oczy nie widziałam, do tego grona zaliczyć go nie mogę. Nie należę do "kolekcjonerów" facebookowych znajomych - nie mam potrzeby nabijania sobie statystyk i dzielenia się swoim życiem z całym światem, podobnie nie odczuwam potrzeby "śledzenia" każdej błahej sprawy w życiu innych. Zakładam że w sprawach ważnych i tak się skontaktujemy i nie potrzebujemy do tego Facebooka.

Z myślą o tych z Was, których osobiście nie znam (może poznam?), założyłam na facebooku ogólnodostępną stronkę, gdzie nie ma potrzeby akceptowania znajomych (oczywiście znajomych też tam zapraszam!). Chodzi o www.facebook.com/monikawitkowska.travel. To właśnie tam wrzucam informacje co się u mnie dzieje plus jakieś ciekawostki z wyjazdów (strona "ze znajomymi" z założenia aktywna nie jest). Krótko mówiąc jeśli interesuje Was kontakt ze mną, polubcie właśnie tę stronę.

Kolejna sprawa to prośby o tzw. „lajki”… Dostaję takich próśb po kilkanaście każdego dnia, ale będę szczera - to korespondencja wpadająca mi automatycznie do spamu, a więc rzadko kiedy ją wychwytuję. W każdym razie brak odkliknięcia nie oznacza , że Was czy danej akcji nie lubię i nie popieram - ja po prostu się w tej facebookowej korespondencji, jak to się teraz określa "nie ogarniam", bo jest jej po prostu za dużo. Dotyczy to  także zamieszczanych przez Was newsów czy rozsyłanych przez FB komunikatów. Głupio mi np. że nie złożyłam komuś życzeń urodzinowych, bo FBkową informację o tym w sumie ważnym wydarzeniu po prostu przegapiłam, ale tym bardziej głupio mi jak dostaję z tej okazji mnóstwo życzeń od Was i po prostu nie jestem w stanie na nie wszystkie odpisać. Swoją drogą jeśli macie mi coś do przekazania, piszcie na mój adres mailowy (This email address is being protected from spambots. You need JavaScript enabled to view it.), no a miło będzie jeśli czasem też bezinteresownie zadzwonicie. Kontakt przez pocztę facebook`ową nie jest w moim przypadku pewny – podobnie jak i przy okazji "lajków", wszystko co pochodzi z FB mam przekierowane do spamu (sorry!), tak więc często tego, co piszecie, wcale nie widzę. Poza tym ja FB ciągle jeszcze technicznie nie opanowałam. Po iluś gafach typu: piszę coś prywatnie do kogoś, po czym idzie to do wszystkich, a ja dostaję maile typu: "wiedziałem, że jesteś otwarta, ale nie wiedziałem, że aż tak" :), zdecydowanie wolę pisanie tradycyjnych maili.

I jeszcze sprawa zdjęć! Jeśli macie jakąś fotki z moją osobą, błagam, nie wrzucajcie ich na FB! Miło mi będzie jak mi je prześlecie na normalnego maila, ale powiem szczerze, nie każdą z tych fotek chciałabym pochwalić się całemu światu.

Każdy z nas ma prawo do swojego zdania... Ja akurat uważam FB (i inne pokrewne portale) za pochłaniacz czasu, na dodatek wyjątkowo skutecznie ograniczający prawdziwe, szczere relacje międzyludzkie, równocześnie zaś prowadzący do niezrozumiałego dla mnie „ekshibicjonizmu” swoich uczuć i poczynań. Cenię bardzo swój czas, a że ciągle mi go brakuje, nie chcę się uzależnić od internetu. Obiecałam sobie że moja dzienna aktywność na FB nie będzie przekraczała 10 minut dziennie, raz na kilka dni, i jak na razie tak właśnie jest.

Ale tak w ogóle to cieszę się, że mam tylu znajomych. Chociaż od statystyk na "fejsie", wolę to, co ma potwierdzenie "w realu" :).

 

Back to top