Cariocas spod Corcovado
Hits: 5745

 

rio.jpgRIO DE JANEIRO (BRAZYLIA)

Nazwa wzięła się z omyłki nawigatora. Kiedy 1 stycznia 1502 roku dotarły tu portugalskie okręty, zatokę ze zdradliwym szybkim prądem wzięto za rzekę, którą ochrzczono "Styczniową Rzeką" , czyli - Rio de Janeiro. Dzisiaj jest to drugie co do wielkości (po Sao Paulo) miasto Brazylii.



rio-facet z nozem.jpg
Mieszkańcy Rio z dumą mówią o sobie: Cariocas. Carioca to lokalna rzeka, obecnie już kompletnie skanalizowana, ale niegdyś przez Indian Tamoio uważana za świętą. Wierzono, że jej woda dawała kobietom urodę, a śpiewakom - piękne głosy. Tak samo jak rzekę nazwano też i mieszkańców.

W prawie siedmiomilionowym mieście (z przedmieściami 11 mln) nie wszystkim żyje się dobrze, ale Cariocas i tak je kochają, a gdy trzeba - umieją walczyć o swój honor. Kiedy w 1817 roku po raz pierwszy zdobyta została wyrastająca z morza góra zwana Głową Cukru - symbol Rio, i Brytyjka, która tego dokonała zatknęła na szczycie swoją narodową flagę, we krwi Cariocas aż się zagotowało. Zaraz znalazł się śmiałek - miejscowy żołnierz, który szybko zrzucił mundur i wkrótce brytyjski Union Jack zastąpiony został barwami Brazylii.

Dziś na sięgający  396 metrów n.p.m., wydawałoby się niedostępny szczyt, wwiezie nas 75-osobowa kabinka. Zaliczenie panoramy zatoki z Głowy Cukru to niemal obowiązkowy punkt programu każdej wycieczki, podobnie jak i drugi punkt widokowy, wyższe o ponad 300 metrów Corcovado.

Uwaga! To napad!


rio-chrystus.jpgStojąc u stóp znanego choćby z pocztówek posągu Chrystusa, ustawionego na górze Corcovado, trudno się nie zgodzić, że wciśnięte między zbocza i ocean miasto zaliczane jest do najpiękniej położonych w skali świata. Ogromny posąg Odkupiciela widać z daleka, w dzień, i w nocy. Jego rozwarte szeroko ramiona to gest opieki - zarówno nad mieszkańcami, jak i przyjezdnymi. Tak przynajmniej głosi oficjalna wersja, bo nieoficjalna zarzuca: błogosławi bogatym, do biednych odwraca się tyłem (faktycznie - najbiedniejsze dzielnice ulokowane są za chrystusowymi plecami).

Pomysł postawienia pomnika narodził się w 1921 roku, w ramach uczczenia 100. rocznicy niepodległości Brazylii. Dzięki ofiarom zbieranym w kościołach całego kraju (Brazylia to kraj głównie katolicki) 10 lat później zamiar sfinalizowano. Autorami dzieła byli brazylijski inżynier Heitor da Silva Costa i francuski rzeźbiarz o jakże swojsko dla nas brzmiącym nazwisku - Pierre (Paweł) Landowski. Efekt jest imponujący - Chrystus ma 30 metrów wysokości, waży 1145 ton (sama głowa - 30 ton), a rozpiętość jego ramion (prowadzi między nimi korytarz) wynosi 28 metrów.

rio-plaza.jpg Na górę Corcovado można wejść choćby od poziomu morza, choć z własnego doświadczenia muszę przyznać, że w upale to propozycja raczej masochistyczna. Inna sprawa, że część drogi prowadzi przez teren Parque Nacional da Tijuca, szczycący się famą największego na świecie naturalnego parku miejskiego.  Do XIX wieku rozciągały się tu plantacje kawy, ale po zaatakowaniu krzewów przez wyniszczającą je chorobę, zdecydowano się zalesić erodującą glebę.

Na ogół na wzgórze się po prostu  wjeżdża - samochodem, taksówką lub kolejką. Na pewno najbardziej atrakcyjna jest ostatnia z wymienionych możliwości. Dreszczyku emocji przy podróżowaniu w jej wagonie dostarcza wspomnienie napadu, jaki miał miejsce w 1986 roku. Początkowo widok sześciu uzbrojonych w karabiny maszynowe bandytów wcale pasażerów nie przeraził - wzięli to za rodzaj zorganizowanej dla nich atrakcji.  Okazało się jednak, że żartów nie ma - 124 turystów jadących pociągiem straciło dokumenty, pieniądze, biżuterię. W ramach zadośćuczynienia burmistrz Rio zaprosił poszkodowanych  na elegancki obiad, a ponoć zaproponował też jakieś rekompensaty finansowe.

 

Świątynia futbolu


rio-dziewcze z flaga.jpgZe szczytu Corcovado widać m.in. Maracanę. Ten ogromny stadion, wybudowany na Mistrzostwa Świata w 1950 roku, nazywany bywa "brazylijską światynią piłki nożnej". Wszyscy Cariocas kochają futbol. Kiedy we wspomnianych Mistrzostwach w finałowym meczu Brazylia grała z Urugwajem, na trybunach Maracany było 200 tys. ludzi! Kiedy Brazylia przegrała - cały kraj pogrążył się w żałobie.

W przystadionowym muzeum można zobaczyć piłkarskie fetysze - puchary, plakaty, stroje piłkarzy, w tym słynną koszulkę z numerem 10, jaką nosił Pele. Teraz idolem jest Ronaldo - ten 25-letni obecnie piłkarz urodził się w biednej dzielnicy na obrzeżach Rio. Wielu próbuje go naśladować - grających w piłkę Cariocas można spotkać wszędzie (zwłaszcza na plaży), a koszulka z jego imieniem to jeden z częstszych upominków z Rio.

A wracając do Maracany... To nie tylko historia futbolu; odbywają się tu też m.in. koncerty. Występowali tu np. Madonna, Frank Sinatra i Paul Mc`Cartney, którego koncert wpisano do Księgi Guinessa jako rekordowy pod względem liczby fanów ściągniętych przez jednego piosenkarza.

 

Nie prowokuj!


rio - fawela.jpgWiększość Cariocas to potomkowie Indian, Europejczyków i Afrykańczyków. W zależności od koloru skóry dzielą się na moreno, caboclo, murano, cabo-verde... Jedna piąta z nich to mieszkańcy faveli. Określenie "dzielnice nędzy" nie do końca jest prawdziwe, choć niewątpliwie poziom życia jest tu zupełnie inny niż w tzw. zona sul, strefie wypełnionej willami bogaczy.

Favele zajmują wzgórza wokół miasta. Są przeludnione - brakuje w nich szkół, lekarzy, mieszkańcy nie mają zatrudnienia, problemem są narkotyki, alkohol, ale równocześnie - skorumpowana i brutalna policja. Po faveli najlepiej chodzić z zaprzyjaźnionym Cariocą, mieszkańcem danej dzielnicy. Moim przewodnikiem jest jednak nie Carioca, a... Polak, misjonarz mający w faveli swoją parafię. Może dlatego tak wszyscy się nam kłaniają, uśmiechają, pozwalają zajrzeć do domów. rio - dzieci z faveli.jpg

- Tudo bem? (-Wszystko w porządku?) pyta mnie slangiem uśmiechnięty młodzieniec.  - Tudo bom! - czyli: OK - odpowiadam, zaskoczona, że tu tak sympatycznie Wbrew temu czego się spodziewałam nie ma tu wcale umierających z głodu dzieci, nie jest nawet zbytnio brudno. W wielu innych krajach widziałam dużo gorsze dzielnice biedoty. Tutaj życie toczy się w sumie normalnie. - Wojny gangów?  Ksiądz jest trochę zaskoczony pytaniem. Twierdzi, że to rzadkość, choć jak się zaczną, to strzelaninie nie ma końca.

W favelach byłam jeszcze kilkakrotnie - ani razu nie spotkało mnie nic złego. Nie są to jednak dzielnice, polecane turystom. Zresztą całe Rio nie ma dobrej opinii. Napady, także w biały dzień, w centrum i na plaży, wcale nie należą do rzadkości. Sama oniemiałam kiedy koledze znienacka zerwano z szyi złoty łańcuszek. Jeśli nie chcemy narobić sobie kłopotów po prostu nie prowokujmy. Zrezygnujmy z noszenia biżuterii, zawartość portfela zredukujmy do sumy niezbędnej w danej chwili, unikajmy chodzenia tam gdzie jest odludnie. Jeśli będziemy ostrożni i czujni, nie powinniśmy mieć żadnych przykrych doświadczeń.

 

Szał samby


rio - samba.jpg Cariocas lubią się bawić. Szczytem szaleństwa jest oczywiście karnawał. Przyjeżdżają wówczas turyści z całego świata, ceny hoteli, taksówek, wszystkiego - skaczą raptownie w górę, złodzieje się cieszą, bo mają szczególnie obfite żniwo...

Ale Cariocas bawią się wcale nie dla turystów. To ich święto, do którego przygotowują się przez cały rok. Zaszczytu pokazania się na  sambodromo, ulicy parad, dostępuje zaledwie 16 najlepszych szkół samby. W ocenie, która z nich jest najlepsza bierze się pod uwagę wszystko: rytmy nadawane przez  tzw. bandas, śpiew, taniec, choreografię, kostiumy, dekoracje. Kto zwycięży - czeka go gloria chwały nie tylko w Rio, ale w całej Brazylii.rio-rewia.jpg

Samba to najbardziej typowy i popularny brazylijski rytm, powiązany z afrykańską muzyką dawnych niewolników. Pierwszy raz sambę przedstawiono podczas karnawału w 1917 roku. Dzisiaj, jak stwierdza jedna z książek "samba może egzystować bez karnawału, ale karnawał bez samby - nie".

?Jeśli nie mamy możliwości przyjechać do Rio w czasie karnawału, jego namiastkę możemy zobaczyć przez okrągły rok podczas specjalnych pokazów dla turystów, np. w klubie "Plataformo". Skąpo odziane, ale trzeba przyznać - zgrabne, ciemnoskóre tancerki, z piórami strusimi na głowie, robią wrażenie. Rytmy samby wciągają, przy czym tym lepiej będzie nam szło ruszanie biodrami, im więcej caipirinii wypijemy.
Caipirnia to narodowy drink brazylijski, ale dobrze ją przyrządzić to cała sztuka. Składniki stanowią cahaça (czyt. kaszasa - alkoholowy napój ze sfermentowanego soku trzcinowego), limonki, cukier i skruszony lód, ale można robić też różne mutacje. Na przykład  jeśli cahaçę zastąpimy wódką - powstanie caipirosca, a jeśli rumem bacardi - otrzymamy caipirissimę.

 

Tramwaj na akwedukcie


rio-katedra.jpg Swego czasu, w efekcie europejskich podbojów Napoleona, Rio stało się stolicą królestwa Portugalii, bo schronił się tutaj portugalski dwór. Po uzyskaniu niepodległości Brazylii, aż do roku 1960 tutaj nadal pełniło funkcję stolicy państwa. Mimo, że teraz oficjalnie jest nią położona w głębi kraju Brasilia, tak naprawdę w dziedzinie kultury czy turystyki Rio nadal wiedzie prym.

Centrum Rio tętni życiem tylko w normalne dni robocze. W nocy nie ma tu czego szukać (chyba, że guza), w weekendy - są tu tylko turyści. Ale oprócz typowych wieżowców-biurowców, jest też kilka miejsc wartych zobaczenia. Neoklasycystyczny budynek Biblioteki Narodowej mieści ponad 8 mln woluminów - to największa biblioteka w Ameryce Łacińskiej. Otwarty w 1909 roku Teatr Miejski stanowi kopię... Opery Paryskiej.  W Centro Cultural do Banco do Brasil zawsze trafimy na jakieś ciekawe wystawy, choć możemy wybrać też któreś z licznych muzeów, np.  Historii Narodowej (w kolonialnym arsenale), Sztuk Pięknych, Sztuki Nowoczesnej, Floty i Oceanografi czy II wojny światowej.

rio - dziewczynka.jpg Jednym z najlepszych przykładów architektury kolonialnej na terenie całej Brazylii jest pochodzący z XVII wieku klasztor Mosteiro de Sao Bento. Warto przyjść do niego w niedzielę, kiedy podczas mszy św. o godz. 10 chór Benedyktynów wykonuje śpiewy gregoriańskie. Do klasztoru wpuszczani są tylko panowie, za to paniom, zwłaszcza szukającym męża, poleca się  klasztor św. Antoniego, jeden z najstarszych kościołów miasta, słynący z posągu świętego, który pomaga odnaleźć właściwego kandydata na towarzysza życia.

Nie wypada też ominąć katedry, typowego przykładu sztuki nowoczesnej. Budowę świątyni rozpoczęto w roku 1964, w 1976 ją otwarto, ale tak naprawdę jest ona do dzisiaj nie skończona. Wewnątrz ogromnego stożka mieści się 20 tys. ludzi. Przed wejściem stoi pomnik "naszego" Papieża. Najbardziej jednak zaskakującą budowlą jest... akwedukt. Wybudowano go ponad 250 lat temu, w celu doprowadzenia wody. Teraz to atrakcja turystyczna - jeżdżące po nim wagoniki, tzw. bondinhos, transportują pasażerów z nowoczesnego Rio do XVIII wiecznej dzielnicy na wzgórzu Santa Teresa.

 

Plażowe życie


rio-chodnik w fale.jpg Mimo wszystko Rio nie kojarzy się wcale z zabytkami, lecz - z plażami. Czteroipół kilometrowa Copacabana to niewątpliwie jedna z najsłynniejszych plaż świata. Czy jedna z najładniejszych - rzecz gustu. To przy niej znajdują się najdroższe hotele i liczne restauracje, to wzdłuż niej biegnie Avenida Atlantica, na której spotkać można największych snobów, a wieczorem opierające się o lśniące samochody prostytutki.

W plażowym barze sączę przez słomkę sok z kokosa i obserwuję ludzi. Zapada wieczór - bezdomni rozkładają swoje kartonowe namioty, grupka młodzieży piknikuje zapraszając na piwo, jakiś podejrzany typ oferuje mi kokainę, a gdy go przeganiam - zaraz zjawia się natręt usiłujący namówić mnie na zakup tablicy rejestracyjnej z moim imieniem i napisem "Copacabama".

Opinię ładniejszej, bezpieczniejszej i dużo bardziej eleganckiej ma obecnie plaża Ipanema - nieco dalej od centrum.  W indiańskim dialekcie "ipanema" oznacza "zła, niebezpieczna woda". To prawda - tutejsze fale i prądy (na Copabamie także) są bardzo zdradzieckie, lepiej więc nie ryzykować kąpieli w miejscach, w których nikt tego nie robi.

rio-para na plazy.jpg Plaże Rio to miejsce nieoficjalnego castingu potencjalnych modelek. Toples i składające się głównie ze sznureczków majteczki to norma. Moją uwagę zwracają jednak przede wszystkim panowie - wysportowani, dobrze zbudowani, bo o co jak o co, ale o wygląd to Cariocas dbają. Sport to ich ulubione zacięcie - albo biegają, albo kopią w piłkę, albo też grają w tzw. futvolei, czyli siatkówkę bez użycia rąk.

Sława Ipanemy to jednak  nie tylko plaża, ale także reklamowane w Rio na każdym kroku muzeum Amsterdam Sauer - największa w świecie prywatna kolekcja kamieni szlachetnych. Zobaczymy tu piękne diamenty, ametysty, szmaragdy, topazy - z wydobycia tych minerałów Brazylia przecież słynie. Przy okazji zademonstrują nam jak się je tnie i szlifuje. Jeśli mamy z sobą pieniądze, duża szansa, że je tu wydamy...

Informacje praktyczne:

Czas: w stosunku do Polski - 4 h
Waluta: cruzeiro
Język: portugalski
Wiza: niepotrzebna
Klimat: tropikalny, jako że Rio leży bardzo blisko Zwrotnika Koziorożca. Latem (od grudnia do marca) jest bardzo gorąco (25-40 stopni), a do tego wilgotno, często padają krótkie, ale ulewne deszcze. Zimą (czyli naszym latem) temperatury wahają się w granicach 20-30 stopni.
Noclegi: Najtansze możliwości to schroniska młodzieżowe zwane albergues da juventude, w których za nocleg ze śniadaniem zapłacimy równowartośc ok. 15 dolarów. Hotele to wydatek od ok. 30 dol. Ceny zależą poniekąd od lokalizacji - najwięcej niskobudżetowych miejsc znajdziemy w dzielnicach Gloria, Catete i Flamengo.

Back to top