Samba, banda i Cariocas
Hits: 6019

KARNAWAŁ W RIO

Do jakiej szkoły najchętniej chodzą mieszkańcy Rio de Janeiro? Oczywiście do szkoły samby.

Marzy ci się zwiedzenie Rio de Janeiro? W takim razie nie przyjeżdżaj tu w końcówce karnawału. Miasto jest wtedy sparaliżowane. Z jednej strony przeżywa najazd średnio stu tysięcy turystów (trudno o miejsca w hotelach, a ceny kilkakrotnie przewyższają te w innych terminach), z drugiej strony wiele atrakcji czy muzeów jest zamkniętych, bo nie ma komu ich obsługiwać. Większość carioca, jak mówią o sobie mieszkańcy Rio, ma wtedy wolne. To czas tańca, muzyki i zabawy.


Szkoła nie dla nauki

Karnawałowe szaleństwo trwa wprawdzie tylko pięć dni, ale przygotowania do niego - prawie cały rok. Biorące w nich udział „szkoły samby” nie mają nic wspólnego z nauką tańca, bo przecież każdy carioca tańczyć sambę umie już w kołysce. To rodzaj klubu, społeczności, nieformalnej organizacji skupiającej ludzi w różnym wieku i najróżniejszych zawodów, połączonych wspólną pasją. Tą pasją jest samba i wszystko, co z nią związane.

karnawal10.jpgSzkoły samby (Escolas de samba) nie mają wcale długiej historii. Zapoczątkowali ją czarnoskórzy imigranci z brazylijskiego stanu Bahia, którzy przeprowadzając się w końcu XIX wieku do Rio, przywieźli do tutejszych faveli, czyli najuboższych dzielnic, w których zamieszkiwali, swoje religijne obrzędy o afrykańskich korzeniach. Ponieważ w katolickiej Brazylii pogańskie praktyki były źle widziane, trochę potrwało zanim tańczony podczas ceremonii religijnych taniec zwany sambą dotarł do szerszej publiki.

Nie znaczy to, że wcześniej karnawału w Brazylii nie obchodzono. Odkąd z zagrożonej inwazją Napoleona ojczyzny portugalski władca wraz z rodziną i dworem przeniósł się za ocean (Brazylia była portugalską kolonią), często organizowano w Rio karnawałowe bale. Były to jednak tylko imprezy dla elity – plebs mógł co najwyżej popatrzeć na przejeżdżające powozy czy pochody roześmianej, ubranej w wymyślne stroje arystokracji. Sytuacja zmieniła się w 1888 roku, kiedy zniesiono w Brazylii niewolnictwo, dzięki czemu mogły się bawić także najniższe warstwy społeczeństwa. Wkrótce zaczęto organizować prowadzone przez orkiestrę ogólnodostępne pochody, no i z czasem na punkcie samby cariocas oszaleli. Pierwsza oficjalna grupa miłośników samby powstała w 1926 roku, a nazwała się szkołą, ponieważ podczas spotkań korzystano z sali należącej do miejscowej szkoły dla dzieci. -My też tutaj nauczamy. Uczymy jak oddychać i żyć sambą… – mówili ówcześni sambistas, czyli miłośnicy samby. karnawal12.jpg

Od tej pory już jak grzyby po deszczu  zaczęły powstawać kolejne, rywalizujące ze sobą „szkoły”. W karnawale w 1930 roku w paradzie wystąpiło ich 5, dwa lata później 19, dzisiaj jest ich około 70. Każda z nich ma swoje kolory, flagę i styl ubiorów. I ambicję, aby zostać tą najlepszą, która wygra karnawałową paradę.

Skąd mają pieniądze na swoją działalność? W dużej mierze zarabiają je podczas organizacji tzw. Nocy Samby, na które przyjść może każdy, płacąc niewielką sumę za wstęp. Czasem dochodzą wpływy z udziału w programach telewizyjnych, w różnych imprezach, bywa też, że z nielegalnego hazardu. Zarabia się też na cudzoziemcach, którzy chcą wystąpić w paradzie. Jest taka możliwość, oczywiście jeśli chętny za odpowiednio dużą sumę (na ogół kilkaset dolarów) wykupi stosowny strój, no i opanuje proste taneczne kroki plus słowa piosenki. Są też wpłaty od członków danej szkoły i sponsorów. –Możemy narzekać, że nie mamy pieniędzy, ale na wspieranie klubów piłkarskich i szkół samby, zawsze jakieś fundusze się znajdą – mówią mieszkańcy Rio.


Emocje Sambodromu

karnawal2.jpgNajlepsze szkoły samby można zobaczyć na Sambodromie (w oryginale: Sambodromo), czyli dosłownie „stadionie samby”. Ciągnąca się przez 700 metrów betonowa konstrukcja, zaprojektowana przez słynnego brazylijskiego architekta Oscara Niemeyera, powstała w 1984 roku. Wcześniej parady odbywały się na jednej z centralnych ulic, przy których po prostu stawiano prowizoryczne trybuny. Wśród 60 tys. widzów jakie Sambodrom może pomieścić, dominują turyści, celebryci i zamożniejsi Brazylijczycy. Mimo że bilety nie są tanie (przeciętne miejsce na najmniej prestiżowej, sobotniej paradzie, kosztuje 100-150 dolarów) i tak na kilka tygodni przed imprezą są nie do kupienia.

karnawal11.jpgImprezę otwiera Król Karnawału, czyli wesoły Momo. W mitologii greckiej Momo (w polskich źródłach nazywany Momus) był bogiem kpin i żartów. Według lokalnej legendy po wyrzuceniu go z Olimpu, przybył do Brazylii i osiedlił się w Rio, stolicy zabawy. Podczas ceremonii otwarcia Karnawału, Momo dostaje klucze do miasta, a potem, przez kilka następnych dni i nocy pojawia się na wszystkich ważniejszych imprezach, w tym oczywiście na paradach. Towarzyszy mu Królowa (zwyciężczyni konkursu, w którym oprócz urody liczy się też umiejętność tańczenia samby, ekspresyjność i ogólny „karnawałowy duch”) oraz Księżniczki Karnawału (zdobywczynie drugiego i trzeciego miejsca we wspomnianym konkursie).

Ale oto głośna muzyka zwiastuje pojawienie się pierwszej Escola de samba. Zanim pochód dojdzie do mojego sektora, zdążę już sobie przyswoić żywy, wpadający w ucho rytm i melodię piosenki i wyłapać podstawowe słowa refrenu. Piosenka powiązana z wybranym przez Szkołę tematem wiodącym, jest co roku inna. W grudniu się ją nagrywa, tak aby podczas szału bożonarodzeniowych zakupów, można było rozpowszechnić jej wersję płytową. Wokalista stanowiący „główny głos” to często postać znana z kręgów show biznesu, ale do śpiewu na paradzie włącza się każdy ze szkoły, no i publika.

karnawal1.jpgCała pokazująca się na Sambodromie szkoła to zwykle 3-5 tysięcy osób i kilka wielkich wozów-platform, których scenografia wiąże się z wybranym tematem. Każdy z paradujących jest na swój sposób ważny – zarówno występujące na platformie, pokazywane przez światowe media roznegliżowane postacie, wśród których nie brak brazylijskich gwiazd (przy okazji: zupełna nagość jest zabroniona, ale przeciwko toplessowi nikt nic nie ma), jak i zwykli popychacze platform, bo napędów silnikowych stosować nie wolno.

Jednak nie tylko to co związane z platformą ma znaczenie. Honorowa para to krocząca na przedzie dziewczyna z flagą szkoły i mężczyzna, który ma ją symbolicznie chronić (dawniej miał w tym celu nawet nóż), aby nikt z innych szkół nie przechwycił ich flagi. Szczególnie traktowane są tzw. baianas – zwykle starsze już kobiety ubrane w tradycyjne, szerokie suknie ze stanu Bahia. Za brak dostatecznej liczby baianas (w głównych paradach musi być ich w każdej Szkole nie mniej niż 80), szkoła może dostać punkty karne. Z naborem do baianas problemu nie ma – to bardzo prestiżowa rola, zazwyczaj przypadająca emerytowanym tancerkom, a o jej ważności świadczy to, że ich suknie finansowane są z budżetu szkoły. To ważne, bo ubrania i rekwizyty bywają bardzo kosztowne. Projektowanie strojów na karnawał to w Rio specjalny zawód (tzw. carnavalesco), a nazwiska najlepszych projektantów cieszą się podobną sławą, jak nazwiska najwybitniejszych reżyserów filmowych.

karnawal9.jpgKostiumy od szkoły dostają również passistas, czyli tancerze samby (nie więcej niż 15-20 najlepszych w danej szkole) oraz grający w orkiestrze, nazywanej bateria. Wśród kilkuset muzyków dominują bębniarze, do grona których bardzo trudno się dostać, a przesłuchania i próby trwają prawie cały rok. „Bijące serce szkoły”, jak się ich nazywa, poprzedza „Królowa Bębniarzy” – piękna i powabna tancerka, która swoją obecnością ma dodawać mężczyznom pozytywnej energii.

Przemarsz koordynują porządkowi, których szczególnym zadaniem jest pilnowanie płynności pokazu. Każda szkoła ma na przejście Sambodromu określony czas (zwykle około 70 minut) i nie może tego zrobić zbyt szybko, ani zbyt wolno. Punkty karne można dostać także za zbyt duże przerwy między poszczególnymi „skrzydłami” szkoły. 


Walka o punkty

karnawal5.jpgLiczba szkół samby zakwalifikowanych do parady jest mocno ograniczona. To rodzaj ligi, z ostrą rywalizacją, bo stawka jest wysoka (honor i prestiż), a zaangażowani w nią Brazylijczycy – żywiołowi. Najpierw, w karnawałową sobotę o przyznawane przez sędziów punkty walczy na Sambodromie 10-11 Szkół z tzw. Grupy Wstępnej, zwaną też Grupą A (Access Group). W głównych paradach, tzw. Grupy Specjalnej idzie 12 szkół – po sześć w niedzielę i w poniedziałek. Najsłabsza szkoła z Grupy Specjalnej w kolejnym roku spada do grupy A, natomiast najlepsza szkoła z grupy A zajmuje zwolnione miejsce w Grupie Specjalnej. Która szkoła wygrywa Karnawałową Paradę, ogłasza się w Środę Popielcową, a następnie, już w Wielkim Poście (!) organizuje dodatkową paradę zwycięzców (za bilety na ten pokaz trzeba zapłacić 500-700 dolarów).

Jaki jest system oceniania? Punkty dostaje się w dziesięciu kategoriach – za temat przewodni, piosenkę (oddzielnie słowa i muzyka), kostiumy, orkiestrę, ruchome platformy, występ niosących flagę szkoły, zespół tancerzy wprowadzający szkołę, skoordynowanie występu, płynność przesuwania się i zaangażowanie uczestników oraz ogólne wrażenie. Sędziów jest w sumie 40 – po czterech w każdej kategorii, przy czym nie mają jednej, stałej loży, rozmieszczeni są w różnych punktach trybun (łatwo ich jednak rozpoznać, mają bowiem transparent „Julgadores”).


Głośno i wesoło

karnwal3.jpgNoc na Sambodromie mija nam bardzo szybko. Ani się człowiek obejrzy, a zaczyna świtać, choć parady wciąż trwają. Imponuje zaangażowanie emocjonalne Brazylijczyków, zarówno tych, którzy występują, jak i tych, którzy siedzą, a właściwie nie siedzą tylko szaleją na trybunach. Wszyscy ze wszystkimi się bratają, krzyczą, śpiewają…

-Pamiętaj jednak, że Sambodrom to karnawał dla elity, a prawdziwy to ten na ulicy, dostępny za darmo, dla każdego – mówi mi recepcjonista w hotelu, wskazując na mapie, gdzie warto się wybrać, aby dołączyć do spontanicznych parad organizowanych przez różne blocos i bandas. Różnica między nimi polega głównie na repertuarze – blocos na okrągło grają piosenkę roku danej grupy, bandas mają bogatszy repertuar, złożony z hitów z innych karnawałów.

karnawal6.jpgNie czekamy do wieczora – wczesnym popołudniem naszą małą grupą jedziemy do downtown, dzielnicy pozamykanych na ten czas biur i banków. Atmosfera zabawy jest nawet w metrze – rozweselone towarzystwo śpiewa i wykrzykuje wierszyki, sprawiające, że wszyscy pasażerowie zaśmiewają się do rozpuku. Placu, na którym zbiera się banda nawet nie musimy specjalnie szukać – muzykę słychać z daleka.

Prawie wszyscy są poprzebierani – więc i my szybko kupujemy kolorowe peruki, śmieszne maski, brokat na twarz. Zabawa się rozkręca – najpierw w jednym miejscu, po jakimś czasie pochód rusza. Ale… Ktoś się bawi, ktoś „pracuje”. Karnawał to ulubiona impreza złodziei, którzy w Brazylii słyną z wyjątkowego tupetu. Jeden z moich kolegów w środku dnia, w tłumie ludzi nagle czuje przytknięty do pleców przedmiot i zostaje poproszony o oddanie plecaka. W plecaku jest drogi aparat, ale wiedząc że bandyci z Rio dyskusji nie lubią, chłopak grzecznie robi, co mu każą. Akcja jest tak błyskawiczna, że reszta grupy niczego nie zauważa, a stojący w pobliżu policjant chyba zauważyć nie chce.
karnawal7.jpg
Przez kilka karnawałowych dni Rio żyje paradami. W przeciwieństwie do Sambodromu gdzie wszystko jest organizacyjnie dograne, na imprezach blocos i bandas prym wiedzie spontaniczność. Momentami przypomina to trochę słynne i kontrowersyjne „parady miłości”, ale trudno się dziwić – Brazylijczycy to naród gorącokrwisty, emanujący seksem. Z drugiej strony przychodzą na te imprezy całe rodziny, włącznie z dziećmi i reprezentantami najstarszego pokolenia. W końcu karnawał jest tylko raz w roku!

 



Informacje praktyczne, czyli karnawałowy przewodnik:

Ceny : bilety wstępu na Samborom najlepiej kupować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem przez Internet, a konkretnie za pośrednictwem oficjalnej strony karnawału, czyli http://www.rio-carnival.net . Ich ceny zależą od dnia i sektoru (od od 30 do ponad tysiąca dolarów), ale te najlepsze są zwykle szybko wyprzedane. Wiele z nich jest wykupywanych hurtowo przez hotele i biura podróży i potem, już w czasie karnawału, sprzedaje się po zawyżonej cenie. Jest jednak całkiem spora szansa na kupno biletu także przed wejściem na Sambodrom – po rozpoczęciu występów ich cena spada.

Wejście na Sambodrom: Impreza zaczyna się o godzinie 20, ale miejsca można zajmować już od 17. Nie ma jednak takiej potrzeby – sami Brazylijczycy zjawiają się często dopiero między 22-23, zwłaszcza jeśli chcą zobaczyć tylko najważniejsze pokazy. Parady trwają do rana (mniej więcej do godziny 6-tej), tak więc cały maraton mało kto wytrzymuje. Przy wejściu jest kontrola – nie można wnosić petard, sztucznych ogni, wyrobów ze styropianu i przedmiotów ze szkła (ale napoje w butelkach plastikowych są akceptowane).

Ubiór: zupełnie dowolny, a jeśli nie mamy biletów do sektora VIP – raczej luźny niż elegancki. Warto się przebrać, pomalować, zabrać różne rekwizyty. Ponieważ jest to czas brazylijskiego lata, noce są gorące.

Dojazd na Sambodrom: taksówką, albo metrem, które w karnawałowe dni jeździ przez całą noc. Ceny taksówek na Samodrom i z powrotem są wyższe niż na normalnej trasie.

Back to top