Wenecja Północy
Hits: 3596
SZTOKHOLM

Zdaniem niektórych nazwa szwedzkiej stolicy powstała poprzez zlepek wyrazów: “stock” czyli pal, pień” oraz “holme” – wysepka. Dzisiejszy Sztokholm zajmuje 14 wysp, połączonych 53 mostami.


Psztokholm1.jpgodobnie jak w Wenecji, czy Amsterdamie – na urok Sztokholmu wpływają w dużej mierze kanały. Tylko, że w przeciwieństwie do wymienionych miast, tutaj są one niesamowicie czyste. W granicach miasta są kąpieliska, a widok wędkarzy stojących na moście w samym centrum i wyciągających łososie, też nie jest niczym niezwykłym. Swoją drogą mięso łososia w Szwecji nie jest traktowane wcale jako coś synonim luksusu – należy do najtańszych artykułów spożywczych.

 

 



Małe jest ładne



sztokholm5.jpgNajważniejsza ze sztokholmskich wysp to ta, na której znajduje się Gamla Stan, czyli Starówka, kolebka miasta założonego jak się przyjmuje ok. 1250 roku. To właśnie tam, przed pałacem królewskim, odbywają się codzienne zmiany warty przyciągające tłumy turystów. Trzeba przyznać że musztrę wojsko ma opanowaną znakomicie (w maszerujących oddziałach są też kobiety), ale po zakończeniu uroczystości już nie widać wojskowego drylu, do którego my akurat jesteśmy przyzwyczajeni. Żołnierz rozmawiający na warcie przez telefon komórkowy z mamusią czy dziewczyną to zupełnie normalny obrazek.

sztokholm3.jpgWarto wiedzieć, że w liczącym ponad 600 komnat pałacu w centrum miasta król nie mieszka – za rezydencję służy mu dużo bardziej elegancki, wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa pałac Drottningholm pod Sztokholmem. Warto się tam wybrać - najprzyjemniejszym sposobem dotarcia jest godzinny rejs statkiem wycieczkowym.

Ale wróćmy do Starówki. Katedrę, będącą miejscem koronacji szwedzkich władców wielu turystów nieświadomie omija – z perspektywy labiryntu ulic nie rzuca się ona specjalnie  w oczy. Największy ruch jest zwykle na głównym deptaku otoczonym sklepikami w których można  kupić hełm Wikinga, łosie-maskotki czy pomalowane na jaskrawe kolory drewniane koniki i koguciki. Koniecznie trzeba wejść w najwęższą uliczkę – w wąskim korytarzu mającym zaledwie 90 cm szerokości, w dwie osoby trudno się minąć. Warto też zadać sobie trochę trudu i odnaleźć placyk z najmniejszym sztokholmskim pomnikiem – jest nim miniaturowy „Chłopiec z żelaza” w zamyśleniu wpatrujący się w niebo.



Śladami Noblistów


Wśród najważniejszych muzeów Sztokholmu zawsze wymienia się Nobelmuseet, znajdujące się na Starówce w eleganckim gmachu dawnej giełdy. Część ekspozycji poświęcona jest Alfredowi Noblowi, który zanim stał się cenionym wynalazcą nie miał w mieście lekkiego życia. Po tym jak wyleciało w powietrze jego laboratorium i zginęło przy tej okazji 8 osób (w tym brat Alfreda), naukowiec musiał przenieść się z doświadczeniami na zakotwiczoną na jeziorze Malaren barkę. Przeznaczenie bogactwa jakiego się potem dorobił na prestiżową nagrodę było pewnie poniekąd „odkupieniem” jego „przewinień”.

sztokholm 10.jpgKto wszedł do grona „noblistów”, dowiadujemy się w kolejnych salach muzeum. Uroczystość przyznania słynnej nagrody ma miejsce w grudniu w sztokholmskiej Filharmonii (za wyjątkiem nagrody Pokojowej, wręczanej w Oslo), natomiast bankiet odbywa się w przypominającej włoskie patio sali ratusza. –Do godziny 23 goście ubrani w eleganckie suknie i fraki goście przesiadują przy rozstawionych stołach. Potem przechodzą na piętro, gdzie rozpoczyna się bal. Kuchnia? Podawane potrawy nawiązują do narodowości laureatów. Kiedy nagrodzona została Wisława Szymborska pojawiła się np. perliczka, symbol kuchni staropolskiej… – zdradza Marcin Brożek, który jest jednym z kilku polskojęzycznych przewodników po Sztokholmie. sztokholm75.jpg

Mający niewiele ponad sto lat ratusz to jednak nie tylko miejsce uroczystości, ale też działający na co dzień urząd. Stajemy przy gabinecie sztokholmskiego burmistrza, wchodzimy do Sali Stu Sklepień. Marcin tłumaczy: –Nazwa symbolizuje stu radnych, choć teraz jest ich 101. To dlatego żeby nie powtórzyła się sytuacja związana z ważnym głosowaniem, kiedy 50 głosów było „za” i 50 „przeciw”. Postanowiono jedną osobę dodać...

Przy reprezentacyjnych schodach ratuszowych, przeznaczonych m.in. dla króla, wisi gobelin z… Syrenką. Sprezentował ją w latach 50. burmistrz Warszawy, siostrzanego miasta Sztokholmu. Drugim polskim miastem mającym „siostrzane” więzi jest Częstochowa.

Ratusz to także miejsce zawierania ślubów. –Do wyboru jest ceremonia krótsza i dłuższa. Dłuższa trwa całe 3 minuty – dowiadujemy się. Na koniec postanawiamy jeszcze wspiąć się na mającą 108 metrów wieżę ratuszową. –Wyższa od kopenhaskiej – mówią z dumą miejscowi, pokazując że rywalizacja między skandynawskimi stolicami jednak istnieje. Widok z góry jest fantastyczny. Jak na dłoni widać wyspiarskie położenie miasta. Innym punktem panoramicznym jest licząca 155 metrów wieża telewizyjna. Wybudowana w 1967 roku przez długi czas była najwyższą budowlą w całej Skandynawii. Od kilku lat jest na drugiej pozycji – przewyższył ją łączący Szwecję i Danię most przez Sund, w którym pylony mają 204 m.



Muzeów ci tutaj dostatek


sztokholm48.jpgCo powinniśmy zobaczyć w Sztokholmie nawet jeśli mamy mało czasu? Na pewno muzeum statku Vasa. Kiedy go wybudowano w 1628 roku był prawdopodobnie najpotężniejszym okrętem świata! Uzbrojony w 64 działa trzymasztowy żaglowiec nic jednak nie zwojował – zatonął w dziewiczej podróży (na Polskę!), po przepłynięciu zaledwie półtora kilometra! Wydobyto go po 300 latach i niczym puzzle złożono tak, że teraz 60 metrowy kadłub stoi niemal kompletny. Przyczyną wypadku było złe rozłożenie balastu. Teraz zwiedzający muzeum mogą przy użyciu komputerów zaprojektować odpowiednie wyposażenie okrętu. Efektem mojej próby był komentarz na ekranie: „Okręt by nie zatonął, ale byłby zbyt wolny. Król najprawdopodobniej wyrzuciłby cię z pracy!”

szokhom18.jpgPo sąsiedzku z historycznym statkiem mamy skansen. Założone w 1891 roku muzeum pokazujące stare budynki było pierwszym tego typu w świecie – to właśnie od niego nazwa „Skansen” przyjęła się także w innych zakątkach świata. W Sztokholmie to bardzo rozległy teren, no i ciągle się tu coś dzieje. Obok wiekowych chat i warsztatów ginących już zawodów, jest też mini-zoo, w którym można przyjrzeć się np. łosiom, fokom i niedźwiedziom.

Wyspa Djurgarden nie bez powodu nazywana jest Wyspą Muzeów. Oprócz Skansenu i statku Vasa jest tu też Akwarium, Muzeum Nordyckie i coś wyjątkowego dla najmłodszych turystów - Junibacken. Tak nazywa się muzeum bajek, w którym honorową postacią jest znana także w Polsce Pippi Pończoszanka, bohaterka jednej z najsłynniejszych w świecie powieści dziecięcych. Głos Astrid Lindgren, autorki książek o piegowatej i rudej psotnicy,  towarzyszyć nam będzie podczas przejazdu „bajkową kolejką”. Nawet jeśli nasze maluchy niewiele z treści zrozumieją, i tak im się spodoba. Starsze dzieci warto zabrać do Muzeum Techniki – hitem jest tam kino 4D, w którym oglądaniu trójwymiarowego filmu towarzyszą dodatkowe efekty: wiatr, ruszanie się krzeseł, wrażenie deszczu.




Kolorowo i wesoło



Sztokholm „normalny” też oczywiście warto zobaczyć. Najlepiej jest przysiąść na placu Sergels Torg niedaleko kolejowego Dworca Centralnego. Wielki szklany słup to popularne miejsce spotkań, sztokholm77.jpgzwłaszcza młodzieży, która w Szwecji bywa, delikatnie mówiąc, dość oryginalna. Ekstrawaganckie fryzury, kontrowersyjne ubrania mogą niektórych nieco szokować, ale z drugiej strony sprawiają, że jest tu bardzo barwnie i ciekawie. To co się rzuca w oczy to również wielonarodowość. Coraz trudniej jest spotkać typowych Szwedów, za to na każdym kroku widać przybyszy z Afryki czy z Azji. Ma to poniekąd przełożenie na kuchnię – chcemy zjeść kebaby lub falafele? A może coś po chińsku  lub hindusku? Nie ma z tym najmniejszego problemu…

Kiedy wybierałam się do Sztokholmu założyłam: -Dwa dni w zupełności mi wystarczy, by poznać miasto. Zostałam na pięć, a i tak nie wystarczyło. Na szczęście jest to miasto, do którego można w każdej chwili wrócić, choćby na weekend.




Informacje praktyczne:


Dolot: Do Sztokholmu można dolecieć z Warszawy i Gdańska samolotami linii Wizzair. Bilety można kupić w promocji już za ok. 50 zł wraz ze wszystkimi opłatami. Rezerwacje: www.wizzair.com

Waluta: korony szwedzkie (SEK). 100 SEK = 36,5 zł

Noclegi:
Najtańszą możliwością są hotele, w których można przenocować za 160 SEK. Polecam położony koło ratusza hostel „Lodge 32” (www.lodge32.se ) z miłą atmosferą i co ważne – dostępem do kuchni. Uwaga! W szwedzkich hotelach obowiązkowa jest pościel (nawet jeśli mamy śpiwór). Albo musimy przywieźć ją z sobą, albo możemy pożyczyć ją na miejscu, płacąc za to ok. 50 SEK.

sztokholm 7.jpgZwiedzanie: * Dobrym pomysłem jest zainwestowanie w Kartę Sztokholmską dającą możliwość darmowego korzystania z transportu (także podmiejskiego), wstępy do 75 muzeów i atrakcji, a także darmowe rejsy statkami po sztokholmskim archipelagu. Karta 24-godzinna kosztuje 330 SEK, 48-godzinna 460 SEK, 72-godzinna 580 SEK. * Jeśli chcemy wynająć polskiego przewodnika (dla grupy czy indywidualnie), albo potrzebujemy noclegu, warto skontaktować się z prowadzonym przez Polaków Skandynawskim Biurem Podróży mającym siedzibę na sztokholmskiej starówce przy ul. Köpmangatan 10, tel.: +46 (0)8 411 46 30.

Internet:
Warto zajrzeć na  www.stockholmtown.com , http://sztokholm.com/

Back to top