Sztokholm w 48 godzin
Hits: 9726
SZTOKHOLM PRAKTYCZNIE

 


Poradnik z namiarami odpowiednich stron internetowych


sztokholm67.jpg1. Powody, dla których warto tu przyjechać…

Sztokholm to super miejscówka na krótki wypad. Zwłaszcza jeśli uda nam się „upolować”  tanie bilety samolotowe. Wiem, bo sprawdziłam - w promocji Wizzair`a (strona przewoźnika: tutaj) za bilet z Warszawy do Sztokholmu i z powrotem, ze wszystkim opłatami zapłaciłam jedynie 108 zł!

Powodów dla odwiedzenia szwedzkiej stolicy może być sporo. Przede wszystkim - jest tu co zwiedzać i to niezależnie od pogody, bowiem do wyboru mamy około stu najróżniejszych muzeów. Od „poważnych” muzeów sztuki po Muzeum Alkoholi (informacje tutaj ) czy nawet Policji i Szpiegostwa (tutaj ), choć w tym ostatnim bez znajomości szwedzkiego niewiele zrozumiemy. Poza tym w Sztokholmie ciągle się coś dzieje. impreza goni imprezę, Festiwal Krajów Bałtyckich konkuruje z Maratonem Sztokholmskim czy meetingiem homoseksualistów. Co się wydarzy w interesującym nas czasie, możemy sprawdzić klikając tutaj .
 
Oczywiście jest również gdzie się zabawić (oj, jest!) i gdzie wydać pieniądze (ceny coraz bardziej konkurujące z polskimi, czyli nie tak drogo jak często myślimy).

A poza tym wszystkim można w tym mieście najzwyczajniej odpocząć, choćby siedząc w kafejce i gapiąc się na niezwykle różnorodny tłum czy pływając statkiem między wysepkami sztokholmskiego archipelagu.



2. Od zmierzchu do świtu czyli gdzie przenocować?

szokholm72.jpgNiby hoteli w Sztokholmie jest mnóstwo, ale latem wcale nie tak łatwo znaleźć wolne miejsca. Najtańsze są oczywiście hostele, w których można wynająć niskobudżetowy pokój albo zapłacić za łóżko godząc się na salę kilkuosobową. Z sympatycznej atmosfery słynie położony koło ratusza hostel „Lodge 32” (namiary tutaj ), ale można też przenocować np. w hostelach na zacumowanych w centrum miasta statkach, a nawet na najprawdziwszym żaglowcu, którym jest wybudowany w 1888 roku w Anglii trójmasztowiec „A.F.Chapman” (zajrzyj tu ).

Przeciwległy biegun w standardzie spania stanowi mający już 130 lat, pięciogwiazdkowy „Grand Hôtel” (więcej tutaj ). Kwateruje się w nim przybywających na grudniowe uroczystości laureatów nagród Nobla, ale na liście gości są również takie nazwiska jak Albert Einstein, Marlene Dietrich, Nikita Chruszczow, Jurij Gagarin, czy zespół Rolling Stones.

No dobrze, a jeśli szukamy jednak czegoś pośredniego między wymienionymi propozycjami? Bardzo dobrze zlokalizowany (w samym centrum), a zarazem sensowny cenowo (960 koron za dwójkę; na Sztokholm bardzo w porządku) jest dwugwiazdkowy „Colonial Hotel” (szczegóły tutaj). Więcej propozycji znajdziemy wchodząc tutaj albo tutaj.



3. Śniadanie mistrzów


sztokholm76.jpgBędąc w Szwecji wypada sprawdzić tamtejszy „szwedzki stół”, tam akurat zwany Smörgasbord. W większości hoteli jest on już wliczony w cenę noclegu. Podstawą są oczywiście śledzie w dziesiątkach odmian: kiszone, marynowane, z musztardą, na słodko… Szwedzi je uwielbiają, zaś moje deklaracje, że wolę łososie, na twarzach moich szwedzkich znajomych wzbudzają grymas politowania. Łososie są w Szwecji wszędzie, w Sztokholmie można je łowić nawet w mieście, nic więc dziwnego że traktuje się je jako pożywienie tanie i mało oryginalne. A wracając do śledzi – dodatkiem do nich są sery, np. kminkowy i oczywiście pieczywo – koniecznie chrupkie! (nie bez powodu największym wytwórcą takiego „chleba” jest słynna, istniejąca już od 90 lat szwedzka firma „Wasa”). Jeśli postanowimy sami zrobić sobie śniadanie z produktów kupionych w supermarkecie, możemy przeżyć lekki szok, zarówno na widok cen pieczywa, jak i pod względem smaku.

A co na drugie śniadanie? Koniecznie trzeba znaleźć czas na fika czyli kawę, której picie traktowane jest jako rytuał, a do której dobrym dodatkiem są bułeczki z cynamonem – sztokholmski specjał. Dobrym miejscem do takiego przerywnika w zwiedzaniu jest słynąca z kawy podawanej w miseczkach (!) kawiarenka „Chokladkoppen” przy uroczym placyku na Gamla Stan (Stortorget 20), tuż obok Muzeum Fundacji Noblowskiej (więcej o tym muzeum klikając tutaj).



4. Poradnik konesera, czyli co zwiedzać?


sztokholm74.jpgW mieście jest tyle muzeów, że w ciągu dwóch dni nie zobaczymy nawet najważniejszych. Jeśli interesuje nas sztuka, koniecznie musimy zajrzeć do Muzeum Narodowego (info tutaj) i Muzeum Sztuki Nowoczesnej (szczegóły tutaj), gdzie prezentowany jest m.in. słynny obraz Picassa „Śniadanie na trawie”.

Ci którzy lubią pałace królewskie, powinni zobaczyć Kungliga Slottet (zajrzyj tutaj) na starówce, przy którym codziennie o godzinie dwunastej odbywają się uroczyste zmiany warty. Swoją drogą warto poobserwować gwardzistów także podczas stania na posterunku – długie włosy czy rozmowy przez telefon komórkowy są tutaj normalne. Ponieważ pałac na starówce to jednak tylko miejsce pracy króla, warto tez wybrać się do położonego niedaleko za miastem Drottningholm (sczegóły tutaj ), gdzie rodzina królewska na co dzień mieszka.

sztokholm109.jpgMiłościwie panujący Karol XVI Gustaw jest przykładem typowo szwedzkiej tolerancji i wolności wyborów – ze swoją żoną-Niemką poznał się w 1972 roku, w czasie Igrzysk Olimpijskich w Monachium, gdzie dziewczyna pracowała jako zwykła hostessa! A skoro już będziemy w pałacu , wstąpmy jeszcze do tamtejszego Teatru Dworskiego (Slottsteater) z 1764 roku, który jest najstarszym teatrem świata, razem z całym kompleksem Drottningholm wpisanym na Listę Swiatowego Dziedzictwa UNESCO.

W samym Sztokholmie musimy jeszcze znaleźć czas na spokojne pokręcenie się po Gamla Stan, jak nazywa się starówkę. Obszar niewielki, ale dużo do odkrywania. Na pewno bez problemów trafimy na najwęższą uliczkę (szerokość 90 cm), za to „Żelaznego  Chłopczyka” – najmniejszego w mieście pomnika (zaledwie kilkanaście centymetrów) już nie tak łatwo odszukać (podpowiadamy: na tyłach tzw. Kościoła Fińskiego – Finska Kyrkan).




5. Gdzie indziej nie znajdziecie…



sztokholm102.jpgTym, co trzeba w Sztokholmie zobaczyć koniecznie, jest okręt „Waza” (więcej tutaj ). Kiedy go w 1628 roku zwodowano, stanowił dumę Szwecji, uważano go bowiem za najpotężniejszy w tamtych czasach. W 450 osobowej załodze miało być aż 300 żołnierzy obsługujących 64 działa. Nie wykluczone, że ich pierwszym sprawdzianem byłaby bitwa z polskimi okrętami. Kariera „Vasy” zakończyła się jednak szybko - w wyniku złego rozłożenia balastu statek zatonął w swojej dziewiczej podróży, na oczach tysięcy gapiów, po przepłynięciu zaledwie 1500 metrów! Wydobyto go z morskiego dna dopiero w 1961 roku, poskładano niczym puzzle i ustawiono w wielkiej hali. Wrażenie robi niesamowite, choć równie ciekawa jak zrekonstruowany kadłub, jest towarzysząca mu ekspozycja. Dzięki technice komputerowej można na przykład zobaczyć jak wyglądali ludzie, których szczątki znaleziono w czeluściach statku. Jest również szansa, aby sprawdzić swoje umiejętności konstrukcyjne. Mnie po zaprogramowaniu danych komputer oświadczył: –Okręt byłby stabilny, ale zbyt wolny, za co król zapewne zwolniłby cię ze stanowiska...



6. Zakupy z fantazją


sztokholm96.jpgSzwedzi, a zwłaszcza Szwedki, lubią oryginalność, tak więc miejscowi projektanci czy to mody, czy sztuki użytkowej, robią wszystko, by wymyślić coś niezwykłego. Stąd też oprócz znanych sieci sklepowych (od Ikei po H&M, Zara etc.), znajdziemy w Sztokholmie mnóstwo różnych galerii i lokali designerskich – sporo ich zwłaszcza przy ulicy Drottninggatan (konkretne adresy: tutaj ).

Jeśli natomiast szukamy pamiątek, największy ich wybór znajdziemy na starówce oraz w sklepikach przymuzealnych (choć tam  ceny są trochę wyższe). Turyści najchętniej kupują łosie – na kubkach, poduszkach, koszulkach albo w formie maskotek, poza tym artystyczne szkło, a także drewniane, zwykle na czerwono malowane koniki pochodzące z Dalarny (centralna Szwecja), choć teraz już uznawane za symbol całego kraju. Dobrym upominkiem może być kupienie szwedzkich przysmaków – marynowanych śledzi, kiełbasy z łosia lub renifera czy nalewki z maliny moroszki.



7. Zielono mi, czyli z dala od wielkomiejskiego zgiełku


sztokholm101.jpgCentrum Sztokholmu jest ruchliwe i mocno zabudowane – bądź co bądź stolica Szwecji liczy 1,5 mln mieszkańców. Na szczęście terenów zielonych jest tu sporo. Do największych, a zarazem najłatwiej dostępnych należy wyspa Djurgarden, na którą z centrum można w miarę szybko dojść, dopłynąć tramwajem wodnym albo dojechać rowerem (wcześniej czy później wpadniemy na samoobsługową wypożyczalnię jednośladów (szczegóły tutaj).

Djurgarden to dawne tereny łowieckie, a obecnie Miejski Park Narodowy (więcej tutaj). Spory fragment wyspy zajmuje Skansen (więcej tutaj www.skansen.se) – najstarszy na świecie,  założony już w 1891 roku (właśnie od niego przyjęła się stosowana na całym świecie nazwa skansen oznaczająca teren, na którym zgromadzono zabytkowe budowle). W tym przypadku nie jest to zwykłe muzeum lecz pełen atrakcji rozległy park, do którego wraca się wiele razy bo na przykład przyszły na świat niedźwiadki (część skansenu stanowi ogród zoologiczny), występują zespoły ludowe, albo tylko dlatego że nie mamy innego pomysłu na piknik ze znajomymi.



8. Niebo w gębie, czyli co zjeść?


Zjeść dobrze, dużo i za względnie małe jak na Szwecję pieniądze, możemy w którejś z licznych w centrum knajpek tureckich, arabskich lub azjatyckich (dużo ich zwłaszcza w okolicy Dworca Centralnego). Mam wrażenie że najpopularniejsze sztokholmskie danie to… kebab. Nic dziwnego - mieszkańcy Sztokholmu stanowią wielonarodowościową mozaikę, a typowi blondyni z niebieskimi oczami giną już w tłumie egzotycznych imigrantów.

sztokholm71.jpgJeśli chcemy zjeść coś rzeczywiście oryginalnego, kojarzącego się nam ze Szwecją, możemy wybrać się np. na steka z łosia lub z renifera (swoją drogą zwierzę te wcale w okolicy Sztokholmu nie występuje). Tego typu specjały poleca m.in. restauracja „Den Gyldene Freden” przy Österlanggatan 51 na starówce (strona knajpki - tutaj). Na deser zamówmy sobie pyszny sernik udekorowany moroszkami – typowo skandynawskimi owocami rosnącymi jak poziomki, a wyglądającymi jak żółte maliny.

Możemy również zaszaleć i wybrać się do znajdującej się w ratuszowych piwnicach eleganckiej restauracji „Stadshuskällaren” (info: tutaj ), gdzie serwuje się autentyczne dania z menu bankietów dla laureatów nagrody Nobla (jakby nie było – bankiety odbywają się właśnie w sztokholmskich ratuszu, tyle że nie w restauracji, a w przestronnym holu). Co roku serwuje się noblistom co innego, ale może interesuje nas, co np. jadła Wisława Szymborska nagrodzona w 1996 roku? Możemy to samo zamówić i my, a były to: homar w sosie kalafiorowym, nadziewana warzywami perliczka (miał być to ponoć ukłon w kierunku staropolskiej kuchni), do tego purée z ziemniaków lapońskich i specjalnie przygotowane lody. Jak dla nas - za „jedyne” 1395 koron (473 zł).

 


9. W miasto idziemy, czyli nocne imprezowanie


sztokholm70.jpgTo wcale nie frazes, że Sztokholm żyje 24 godziny na dobę. Szwedzi lubią się zabawić (zwłaszcza w piątkowe i sobotnie wieczory), a dodajmy do tego jeszcze turystów z całego świata, którzy też chcą zobaczyć miasto „by night”. Na początek można zajrzeć do „Absolut Icebar`u” przy ul. Vasaplan 4 (zajrzyj tu ), gdzie rzeczywiście wszystko, od ścian po szklanki do drinków, zrobione jest z lodu, i to w dodatku ekologicznego, bo sprowadzonego zimą z Laponii. W lecie kiedy na zewnątrz temperatury dochodzą do plus 30 stopni, w środku „Icebaru” jest minus 5, tak więc gości wyposaża się w odpowiednie okrycia i rękawice.

W następnej kolejności możemy odwiedzić popularny wśród różnych celebrities klub „Cafe Opera”, przy Kungsträdgarden SE-111 86 (więcej tutaj ), w którym bawili się m.in. Sylvester Stallone i Elton John. Ponieważ lokal rzeczywiście jest przy Operze, narzuca pewien styl i pewnie też dlatego wymaga się schludnego stroju, a goście muszą mieć minimum 23 lata. Nie ma natomiast wiekowych ograniczeń w modnym „Vampire Lounge” przy Östgötagatan 41, z atmosferą godną królestwa Drakuli. Bawić się w sztokholmskich klubach można praktycznie do rana, tym bardziej, że imprezy i tak rozkręcają się na dobre dopiero po północy. Oczywiście pamiętajmy o opłatach za wstęp – w tych najmodniejszych jest to ok. 120-200 SEK.




10. Schylamy głowę, czyli Sztokholm z lotu ptaka



sztokholm69.jpgJest wprawdzie możliwość polatania nad Sztokholmem balonem (strona organizatora, firmy Far&Flyg, tutaj), ale nie każdy jest chętny, by zapłacić za taką przyjemność równowartość 680 zł. Dużo tańszy jest widok na miasto ze 106-metrowej wieży sztokholmskiego Ratusza (windą dojedziemy tylko kawałek, potem idzie się już na piechotę) albo z tarasu, na który wwiezie nas 38-metrowa winda Katarinahissen. Swoją drogą jest to ciekawy zabytek – windę uruchomiono już w 1883 roku, przy czym do 1915 roku miała napęd parowy. Miłośnicy wind w nowszych konstrukcjach mogą wybrać się do Kaknästornet – wieży telewizyjnej wybudowanej w 1967 roku w stylu nazywanym fachowo „neo-brutalizmem”. Konstrukcja ma 155 m wysokości, a przeszklona platforma jest na ostatnim, 31 piętrze. W tym przypadku centrum Sztokholmu jest dość odległe – najważniejszy jest widok na wysepki archipelagu.



11.Co trzeba zapamiętać…


Sztokholm od otwartego morza oddalony jest o dobre kilkadziesiąt kilometrów, ale przez poprowadzony przez szkiery szlak wodny mogą tu wpływać nawet olbrzymie statki. Najczęściej sztokhom39.jpgwidzi się jednak jachty oraz tramwaje wodne kursujące między 14 wyspami, na których położone jest miasto. Swoją drogą obejrzenie miasta od strony wody czy też wycieczka do kilku z około 30 tysięcy (!) wysp archipelagu sztokholmskiego, to jedna z głównych tutejszych atrakcji (propozycje rejsów: tutaj  oraz tutaj ). To także doskonały pomysł na odpoczynek po wielogodzinnym zwiedzaniu.

Jedno jest pewne – 48 godzin na Sztokholm to za mało!




WARTO WIEDZIEĆ
(dane z 2010 r.)


* Dojazd z lotniska:
Samoloty z Polski lądują albo na lotnisku Skavsta (ok. 100 km od Sztokholmu) albo Arlanda (ok. 45 km). Z pierwszego najszybszy i najtańszy dojazd do centrum stolicy Szwecji to lotniskowy autobus (w jedną stronę za 150 SEK, w obie za 199 , czas dojazdu 80 min., szczegóły tutaj . Z Arlandy można do centrum dotrzeć zarówno autobusami (99 SEK w jedną stronę, 35 min. jazdy, szczegóły tutaj ), jak i szybkim pociągiem (220 SEK w jedną stronę, 420 SEK w obie, 20 min. jazdy; szczegóły tutaj

szokholm79.jpg* Waluta: korony szwedzkie (10 SEK=5 zł), chociaż w wielu miejscach można płacić też euro (na ogół przy przeliczniku 1 EUR=8,8 SEK). Wymiany obcych walut na korony najlepiej dokonywać w kantorach „Forex”.

* Pościel: Decydując się na spanie w tanich hostelach dowiedzmy się, jak wygląda sprawa pościeli. Zwykle nie jest ona wliczona w cenę, a mieć ją trzeba. W praktyce oznacza to, że płaci się za nią ekstra ok. 30-40 SEK, chyba że przywieźliśmy swoją (chodzi o prześcieradło i poszwę, i to nawet jeśli mamy własny śpiwór).

* Przykładowe wstępy do muzeów: statek Vasa – 95 SEK, Skansen – 100 SEK, pałac Drottningholm – 70 SEK, Muzeum Narodowe – 80 SEK, wycieczka statkiem po sztokholmskich kanałach – 140 SEK.

* To się opłaca: Przy intensywnym zwiedzaniu korzystne jest wykupienia tak zwanej Stockholm Card zapewniającej darmowy transport publiczny (także podmiejski!), rejsy statkami wycieczkowymi oraz bezpłatny wstęp do wielu muzeów czy innych atrakcji. Szczegóły tutaj.

* Informacja turystyczna: Główne biuro mieści się w Sweden House, Hamngatan 27, Kungsträdgarden. Oczywiście punkty informacyjne można znaleźć również na dworcu kolejowym i na lotniskach.

* Internet: Ogólne informacje o Sztokholmie w internecie, w tym poradnik „What`s On?” znajdziemy na: www.stockholmtown.com

Back to top