Tatrzańska łyżowaczka
Hits: 3585
WYSOKIE TATRY


Chcesz sprawdzić co się kryje pod hasłem „Francuska Mulda”? Nie musisz jechać wcale w dalekie francuskie Alpy. Odpowiedź znajdziesz bliżej, w Wysokich Tatrach na Słowacji.

slowacja - krzeslo.jpgDo Tatrzańskiej Łomnicy z przejścia granicznego w Łysej Polanie jest zaledwie 30 km. Nic dziwnego, że na stoku co i rusz słyszymy polską mowę (chociaż ostatnio Wysokie Tatry przeżywają najazd... Niemców).

Srebrne gondolki wwożą nas z wysokości 903 m na 1751 m, do Skalnatego Plesa. Stamtąd przesiadka na krzesełka i wkrótce jesteśmy na Łomnickim Sedle (2190 m). To najwyższe w Tatrach miejsce, do którego narciarze mogą dojechać wyciągiem. Jest wprawdzie jeszcze kolejka na Łomnicki Szczyt (2634 m), ale stamtąd nie prowadzą już żadne nartostrady. Inna sprawa, że warto urządzić sobie taką wycieczkę ze względów widokowych – panoramy, także na polskie Tatry, zapierają dech.

 

 

 

Miodownik z grzańcem

 

wysokie tatry - gondolka.jpg Z Łomnickiego Sedla prowadzą najtrudniejsze w tym rejonie czarne trasy. Jedna z nich ochrzczona została intrygującą nazwą „Francuska Mulda”. Ma 1350 m długości, ale jeśli połączymy ją ze zjazdem do dolnej stacji gondoli, to w sumie wyjdzie nam 5,5 km zjazdu, w trakcie którego pokonamy prawie 1300 m różnicę poziomów. Niestety zdarza się, że ze względu na nadmiar śniegu i związane z tym zagrożenie lawinowe, trzeba zamknąć czarne trasy ponad granicą lasu. Takie decyzje kończą się na ogół  odstrzeleniem lawin – potem po Francuskiej Muldzie znowu można szusować.

Ci, którzy niekoniecznie chcą jeździć po najtrudniejszych stokach, nie muszą się stresować. W rejonie Tatrzańskiej Łomnicy, jak też w każdym z pozostałych ośrodków, można wybrać sobie nartostradę adekwatną do naszych umiejętności. W dolnych partiach gór dominują łatwe, niebieskie. Dobrym miejscem dla uczących się jeździć, jest talerzykowy wyciąg Ćućoriedky (nazwa oznacza… czarne jagody, z których Słowacy robią doskonałe nalewki), albo znajdujący się już na obrzeżu miasteczka stok Jamy, gdzie ze względu na oświetlenie urządza się również „veczerne lyżovanie”.
 
slowacja-stary smokowiec.jpgMy tymczasem w efekcie forsownych szusów zdążyliśmy zgłodnieć - zjeżdżamy na obiad do tzw. Startu, stacji pośredniej gondolek, z samoobsługową restauracją „Pizza&Pasta Point”. Ceny bardzo przystępne, a jedzenie – palce lizać! Specjalnością jest kuchnia włoska, ale warto zaszaleć i na deser skusić się na miedovnik (rodzaj ciasta). Przy kubku grzańca, czyli varenego wina rozmawiam z moim mężem o plusach i minusach słowackich Tatr. To trochę taka namiastka Alp, przynajmniej jeśli chodzi o widoki. Pod względem narciarskiej infrastruktury trudno póki co porównywać oba masywy, ale coś za coś. W Tatrach wyciągów jest bez porównania mniej, za to mamy do nich bliżej, ceny słowackie są dużo niższe niż np. w Austrii, no i co ważne - u południowych sąsiadów można czuć się naprawdę swojsko. Co do nowych pomysłów to ma powstać w Łomnicy kolejny wyciąg (nowoczesne krzesła z podgrzewanymi siedzeniami), ale większą rozbudowę ograniczają nastawione na ochronę przyrody przepisy parku narodowego. Inwestycje mają dotyczyć przede wszystkim poprawy jakości - stare wyciągi będą stopniowo wymieniane na nowe.

-Zależy nam na ochronie środowiska, bowiem równie ważni jak narciarze są dla nas ci, którzy przyjeżdżają ze względu na przyrodę – słyszę od pracowników Parku. Swoją drogą mający już 58 lat tatrzański TANAP to najstarszy ze słowackich parków narodowych. Będąc w Tatrzańskiej Łomnicy warto zajrzeć do poświęconego mu muzeum z ciekawą ekspozycją przyrodniczo-etnograficzną.

 

Śnieżna adrenalina

 

Wysokie Tatry to nie tylko nazwa masywu górskiego, ale także… miasta. Miasta nietypowego, bowiem utworzonego przez 15 niewielkich miejscowości, rozrzuconych na odcinku 35 km, a połączonych tzw. Cestą Slobody (Drogą Wolności) i torami kolejki zwanej „elektriczką”.

wtatry-zjazd.jpgZaledwie 6 km od Łomnicy znajduje się najstarsza, i moim zdaniem najładniejsza „dzielnica” miasta Wysokie Tatry – Stary Smokowiec. Charakterystyczna willowa zabudowa przywodzi na myśl przedwojenne uzdrowisko. Najbardziej wyróżniającym się obiektem jest mający już 103 lata hotel "Grand", do którego zresztą warto wejść na pyszną kawę. W stylowych wnętrzach goszczono wiele znanych postaci – był wśród nich m.in. Fidel Castro!

My jednak przyjechaliśmy na narty. W Smokowcu mamy dwa miejsca do jeżdżenia – Jakubkovą Lukę z dwoma orczykami oraz dużo większy Hrebienok, czyli Siodełko. My akurat wybraliśmy opcję drugą, wsiadamy więc do wagonika kolejki zębatej i wjeżdżamy na wysokość 1285 m. Tam znowu musimy dokonać wyboru – albo wjechać orczykiem jeszcze wyżej i poszaleć sobie na czarnej trasie, albo zjechać łagodną, niebieską nartostradą znowu do kolejki. Niesamowite wrażenie sprawia moment, kiedy z gęstego lasu wypada się na teren, po którym jesienią 2004 roku przeszedł wyniszczający huragan. Połamane niczym zapałki drzewa już uprzątnięto, zostały jednak karpy i kikuty pni. Zniszczony, przypominający leśne cmentarzysko teren jest ogromny – osiągający w porywach prędkość 230 km/godz. wiatr zniszczył las w pasie o długości ok. 50 km i szerokości do 5 km!

wtatry-snowbike.jpg Z Hrebienoka można zjechać także w inny sposób niż na nartach. Można np. wypożyczyć sanki (tym którzy lubią szybkość polecam ich sportową wersję) i zrobić sobie rajd – dzienny lub nocny, po liczącej 2,6 km trasie specjalnie dla saneczkarzy. Nam jednak najbardziej spodobał się snowbike, czyli pojazd przypominający rower na płozach, na którym jeździ się z dodatkowymi mininartami przypiętymi do butów. Po krótkim przeszkoleniu, w trakcie którego instruktor pokazuje nam technikę skrętów i hamowania jesteśmy w stanie zjechać do samego dołu, stając się fanami snowbike`ów. Pomysłów z dawką adrenaliny jest na Hrebienoku zresztą więcej. Wystarczy zajrzeć do SnowFunParku przy górnej stacji kolejki, gdzie można spróbować snowtubing`u (zjazdy na oponie), airboard`u (rodzaj materaca na którym mknie się głową w dół) czy snowbungeeraftingu (ponton spuszczany z góry na sprężystej linie). Bawić się jak dzieci możemy bez dzieci – żeby dać rodzicom nieco wolności pomyślano o przedszkolu na stoku pełniącym też funkcję szkółki narciarskiej. To tzw. Max World, którego „patronem” jest sympatyczny miś Maksymilian, bohater popularnej słowackiej bajki.

 

Lekcje leżenia

 

slowacja-szpleso.jpgI na koniec już ostatni z trzech głównych ośrodków narciarskich Wysokich Tatr – Szczyrbskie Pleso, jak nazwa wskazuje – usytuowany w pobliżu górskiego jeziorka (jezioro to po słowacku "pleso"). To najwyżej położona tatrzańska osada (1335 m), ok. 20 km na zachód od Smokowca. Tutejsza zabudowa różni się od tej w Starym Smokowcu. Nic dziwnego, historia tego miejsca jest stosunkowo krótka, sięga bowiem roku 1970 kiedy to odbywały się tutaj narciarskie Mistrzostwa Świata. Pozostałością tamtych wydarzeń jest skocznia narciarska, trasy biegowe, wieża komentatorów, a przede wszystkim kanciaste, przypominające piramidy hotele. Z kilku wyciągów najdłuższe są 4-osobowe krzesełka na zboczach Soliska – ich długość wynosi 2031 m, a docierają na wysokość 1816 m (trochę wyżej kursuje orczyk).

 

Na dole, przy starcie wyciągów – ruch. Rodzice nawołują swoje pociechy, można kupić pieczone kasztany, zajrzeć na stragany (asortyment podobny jak i u naszych górali: ciupagi, miniaturowe owieczki). Mój wzrok przyciąga reklama: „Szkoła leżenia”. Dobrze brzmi… Mija dłuższa chwila zanim pojmuję, że chodzi.. o wspinaczkę.

 

Z sauny do lodówki 

 

slowacja-spiska sobota.jpg W drodze do Popradu, miasta które traktujemy jako naszą bazę wypadową, zatrzymujemy się w Spiskiej Sobocie. Ta tętniąca dawniej życiem osada targowa założona na szlaku handlowym z Węgier do Polski teraz jest dzielnicą 50-tysięcznego Popradu. Malowniczy rynek z kolorowymi, w większości renesansowymi kamienicami, o krytych gontem dachach uznano obecnie za rezerwat architektury.

Stąd już przysłowiowy rzut beretem do Aqua City – otwartego 3 lata temu nowoczesnego kompleksu basenów termalnych. Nic po nartach nie robi tak dobrze jak wpatrywanie się w rozgwieżdżone niebo, pławiąc się przy trzaskającym mrozie w obłokach pary w ciepłej, w dodatku leczniczej wodzie (zawiera magnez, sód, wapń, dwutlenek węgla, mnóstwo węglowodanów). Kąpać się można także w zadaszonej części - jest m.in. 50 metrowy basen pływacki, brodziki dla dzieci, wodne zjeżdżalnie i tzw. Blue Diamont – eleganckie baseny, w których można zrobić sobie wodne masaże albo w poolbarze sączyć drinka siedząc na stołkach ustawionych w wodzie. Każdemu spodoba się również należący do Aqua City tzw. Witalny Świat składający się z jacuzzi, pokojów relaksacyjnych i różnego slowacja - baseny.jpgrodzaju saun (kwiatowa, jodowa, mentolowa, ziołowa…- do wyboru mamy dwanaście!). Dla przeciwwagi prosto z sauny możemy wejść do śnieżnej jaskini, choć to i tak nic przy komorze krioterapeutycznej, w której przez 2-3 minuty przebywa się w mrozie minus 120 stopni! Jak sama sprawdziłam – nie takie to jednak straszne, jak się wydaje, a przy serii zabiegów pomóc może niemal na wszystko (od schorzeń stawów i mięśni przez impotencję, sklerozę po cellulit). Krioterapia to jedna z nowości Aqua City, ciesząca się szczególnym powodzeniem zwłaszcza wśród Anglików. Warto jednak pamiętać, że Aqua City to nie tylko baseny i kompleks wellness, ale także hotel (do wyboru część 3 lub 4 gwiazdkowa) z zapleczem restauracyjnym i konferencyjnym, hotspotami z bezpłatnym Internetem etc. Na narty do Smokowca mamy stąd zaledwie 12 km, a wystarczy wyjrzeć przez hotelowe okno i góry są już na wyciągnięcie ręki.

 

Informacje praktyczne (luty 2007):


Skipassy:
Możemy kupować tzw. denne listki, czyli skipassy całodzienne lub nawet kilkugodzinne – ceny zależą od ośrodka. Przykładowo w Smokowcu dzienny karnet kosztuje 490 SK, w Tatrzańskiej Łomnicy i Szczrbskim Plesie – 690 SK. Jeśli przyjeżdżamy w słowackie Tatry na narty na dłużej, lepiej zastanowić się nad odpowiednim wariantem skipassu wielodniowego. Jeśli taki skipass nabywamy w wysokie tatry-kolejka na hrebienok.jpgTatrzańskiej Łomnicy, jest on ważny także w Smokowcu oraz w położonej na obrzeżach Niskich Tatr Liptowskiej Ciepliczce ( Liptovska Teplicka), gdzie są 4 wyciągi i 3,5 km nartostrad, w tym trasa z homologacją FIS. Karnet 6-dniowy obejmuje także Szczrbskie Pleso. Plusem karnetów na więcej niż 2 dni jest również to, że dają możliwość darmowych przejazdów „elektriczką” (dobra alternatywa dla skibusu i sposób na dostanie się do Popradu), zapewniają również wiele zniżek (nawet do 30 proc.), m.in. na wjazd na Łomnicki Szczyt. Sześciodniowy „Skipass Tatry 6” to wydatek 3700 SK. Bardzo atrakcyjną ofertą stanowi specjalny, 15-dniowy skipass „Slovakia Ski Region” z którym w dowolnie wybrane dni (niekoniecznie pod rząd) możemy szusować zarówno w Wysokich Tatrach, jak i na słynnym Chopoku, w Donovalach i na Wielkiej Raczy. Cena tego skipassu – 6500 SK (czyli jedynie 433 SK za dzień). Na zniżki mogą liczyć dzieci (gratis do lat 6), młodzież, posiadacze legitymacji ISIC i Euro 26, rodzice z dziećmi do 12 roku życia oraz seniorzy urodzeni przed 1946 rokiem.

Parkingi przy wyciągach:
zimą za darmo

Winietki: Jeśli nie korzystamy z autostrad (a jadąc np. z Łysej Polany ich nie ma) – winietki nie są potrzebne.

Wypadki: Telefon alarmowy do Horskiej Służby: 18 300. Pomoc udzielana jest za darmo, w ramach ubezpieczenia zawartego w skipassach.

Aqua City: otwarte codz. 10-22, cena wstępu zależy od rodzaju pakietu – od 80 do 480 SK za 2 godziny; Informacje:  http://ww.aquacity.sk

Back to top