U stóp Karawanków
Hits: 10057

KARYNTIA (AUSTRIA)

Przed wiekami dotarł tutaj nasz król - Bolesław Śmiały. Dziś setki polskich turystów przejeżdżają przez Karyntię w drodze do Włoch, nie zdając sobie sprawy jak ciekawy to region i nie wiedząc wcale o znajdującym się tu grobie króla-rodaka.


Ośnieżone na szczytach Karawanki stanowią malowniczy kontrast do zielonych alpejskich łąk. Góry te (najwyższy szczyt to mający 2236 m Stol), stanowią naturalną granicę między Słowenią a Karyntią - jednym z dziewięciu krajów związkowych Austrii. Już od  dawna Karyntia była obszarem, do którego Słowenia rościła pretensje. Spór zakończył plebiscyt ogłoszony w 1920 roku - większość mieszkańców opowiedziała się za przynależnością do Austrii. Dzisiaj po słoweńsku mówi już tylko ok. 4 proc. ludności, ale dwujęzyczne napisy w wioskach, są tutaj na porządku dziennym.

Ze smokiem w herbie


Od XVI wieku stolicą Karyntii jest Klagenfurt. Nazwa miasta pochodzi od brodu (niem. Furt), który niegdyś był powodem licznych sporów i wynikających stąd skarg (niem. Klagen).

karyntia-wazon.jpg Herbowym symbolem miasta, już od 1267 roku, jest smok, który, jak głosi legenda , naprzykrzał się tutejszym mieszkańcom pożerając bydło i dziewice. Oczywiście jak to w bajkach bywa, groźny potwór zginął zabity przez sprytnego młodzieńca, a scenę tę upamiętnia stojąca na głównym placu Fontanna Smoka.

Od tzw. Nowego Placu do otoczonego zabytkowymi budynkami Starego Placu prowadzi uliczka Kramergasse - ruchliwy deptak. Jeśli będziemy uważnie wpatrywać się w chodnik zobaczymy miejsce wypełnione herbami miast siostrzanych Klagenfurtu. Jest wśród nich także i nasz Rzeszów.

Jeśli mamy czas, możemy zajrzeć do tutejszych kościołów. Zdecydowana większość mieszkańców Karyntii to rzymskokatolicy. Nieco dalej od centrum znajduje się nowoczesny kościół pw. Jana Bosko - miejsce spotkań lokalnej Polonii (po Mszy św. o godz. 14, w każdą trzecią niedzielę miesiąca).

Król-niemowa


karyntia-tablica.jpg Poznanych Polaków podpytuję o grób w Ossiach. Grób nie byle kogo, bo XI-wiecznego polskiego króla, Bolesława Śmiałego, zwanego Szczodrym, tego samego, który wydał polecenie zamordowania zbuntowanego biskupa Stanisława ze Szczepanowa (są i tacy, którzy twierdzą, że król osobiście wykonał egzekucję). Biskup stał się świętym, jego prochy spoczywają teraz na Wawelu, zaś król - został potępiony i musiał wkrótce uciekać z kraju. Różne krążą opowieści na temat jego dalszych losów, wiele jednak faktów wskazuje na to, że nękany wyrzutami sumienia monarcha udał się jako pielgrzym do Rzymu, gdzie papież zdjął z niego klątwę, nakazując jednak dożywotnie milczenie. Jako nikomu nie znany niemowa Bolesław trafił do klasztoru w Ossiach, w Karyntii i tu już został, wykonując najcięższe prace. Dopiero na łożu śmierci przyznał się przeorowi kim jest, pokazując swój królewski pierścień.

karyntia-kosciolek z krolemok.jpg Historię króla Bolesława zna każdy Karyntczyk (naucza się jej w szkołach). Turyści z Polski jednak rzadko do Ossiach przyjeżdżają. Szkoda, bo to tylko kilkanaście kilometrów od prowadzącej w kierunku Włoch autostrady. Miasteczko jest niewielkie, położone malowniczo nad jeziorem OssiachSee, w otoczeniu gór. Dawny benedyktyński klasztor dzisiaj pełni rolę hotelu, jednak przyległy kościół nadal jest miejscem modlitwy. W barokowym wnętrzu warto zwrócić uwagę na ciekawy tryptyk w lewej nawie. Na jednym z filarów wisi obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Grób króla znajduje się na zewnątrz. Za metalowym ogrodzeniem widać marmurową płytę z sarmackim koniem i napisem "Rex Boleslaus Poloniae". Jest też malowidło przedstawiające sceny z życia króla.

Ambicją Polaków żyjących w Karyntii, opiekujących się grobem w ramach "Stowarzyszenia Jan III Sobieski", jest odnowienie tego miejsca. Niestety, brakuje pieniędzy...

Kraina jezior


Wśród ponad 1270 jezior znajdujących się w granicach Karyntii niewątpliwie najsłynniejszym jest Wörther See, na którego wschodnim krańcu położony jest Klagenfurt. Długie na 16 km, stanowi doskonały akwen dla żeglarzy i amatorów karyntia-worter seeok.jpgwycieczek statkami, a także wymarzone miejsce dla wędkarzy, którzy chcą tu wyłowić szczupaka czy karpia. Okoliczne źródła termalne sprawiają, że jest to najcieplejsze z alpejskich jezior (latem - 24-28 stopni). Zimą  zamarza, tworząc największe zdaniem niektórych lodowisko kontynentu (ślizganie dozwolone jest po urzędowej kontroli pokrywy lodowej i wydaniu oficjalnej zgody).

Najlepszy widok na jezioro rozlega się ze stojącej na południowym brzegu Pyramidenkogel. Wysoką na 54 metrów wieżę ustawiono na szczycie  wzgórza, które w czasach celtyckich uznawano za świętą górę.

Większość z karynckich jezior ma najwyższy stopień czystości. Słynni ze swoich ekologicznych dążeń Austriacy wprowadzili na wielu z nich zakaz używania silników przy łodziach. A zamiast jeździć samochodami - wybierają często rowery. Wśród wyznaczonych specjalnie tras, do najciekawszych należy 200 kilometrowy szlak wzdłuż Drawy - głównej karynckiej rzeki.

Proboszcz - alpinista


grossglockner od ost tirolu.jpg Karawanki ograniczające Karyntię od południa robią wrażenie, ale najbardziej majestatyczne są jednak alpejskie szczyty w masywie Wysokich Taurów. Właśnie tam znajduje się najwyższa góra Austrii, czyli sięgający 3 798 metrów Grossglockner. Jego nazwa pochodzi od kształtu dzwonu, albo też od wydobywanego tam złota.  Tak naprawdę Grossglockner położony jest na granicy trzech landów: Styrii, Ziemi Salzburkiej i Karyntii, choć w tej ostatniej wszyscy z duma podkreślają: szczyt należy do nas! Nie dziwi więc, że tak uroczyście  w 2000 roku obchodzono w Karyntii 200-lecie zdobycia szczytu, czego dokonali, ma się rozumieć, Karyntczycy.

Pierwszym, któremu się to udało, został miejscowy proboszcz ks. Horasch. Pierwsza kobieta (Sidona Schmidl) weszła na Grossglockner w 1857 roku - w obawie przed zawistnymi mężczyznami, musiała wspinać się w męskim przebraniu. Dziś chętnych do wspinaczki nie brakuje, chociaż nawet latem, konieczny jest do tego fachowy sprzęt (raki, czekany). Większość turystów kończy swój górski spacer zaraz za przełęczą Franz-Josefs Höche lub schodząc do mieniącego się błękitem czoła lodowca Pasterze.

Cały ten teren to park narodowy. Na jego skraju znajduje się sympatyczne miasteczko Heiligenblut, co w tłumaczeniu znaczy "święta krew". Flakonik z krwią Chrystusa przechowywany jest w miejscowym kościele, pamiętającym jeszcze XV wiek.

Wśród tysiąca jeden muzeów


karyntia-lalki.jpgNie raz jeżdżąc po Karyntii miałam wrażenie, że to kraj zapalonych hobbystów o tysiącu pomysłów. Dowodem tego są liczne, prywatne muzea. W Kirschentheuer est Muzeum Pszczół, w Seeboden - Muzeum Bonsai, a w Winklern - Muzeum Grzybów. Na pewno warto zobaczyć (1 km od Winklern) Muzeum Lalek wykonanych przez nieżyjącą już Elli Riehl, rodowitą Karyntiankę. Wśród eksponatów mających rysy autentycznie żyjących tu niegdyś ludzi, zobaczymy m.in. pastuszka grającego na fujarce, wznoszących kufle biesiadników w karczmie, sikających podrostków czy wieśniaków pracujących przy żniwach. Zupełnie odmienne charakterem lalki posiada muzeum w Villach - tam najciekawsze eksponaty to delikatne, pełne wdzięku porcelanowe damy oraz pluszowe misie. W Gmünd główną atrakcją jest z kolei Muzeum Porsche. Wybór samochodów - od malutkich - 2 cm "żelaźniaków" po sportowe machiny i drewniany model eleganckiego porsche.

karyntia-gmund-muzeum porsche.jpg Typowo rodzinną rozrywką jest Minimundus na obrzeżach Klagenfurtu, a w nim - ponad 170 modeli słynnych budowli, z całego świata (Polska jest reprezentowana przez warszawski Zamek i krakowskie Sukiennice). Najmłodszych można zabarać do Gurk, gdzie jest Park Krasnali.

Z kolei miłośników zwierząt zapewne zainteresuje park dzikich zwierząt koło zamku Rosegg, gdzie w oko w oko można stanąć z rysiem czy wilkiem. Są też farmy, na których dzieciaki mają szansę zobaczyć zwykłe zwierzęta wiejskie. -Bardzo potrzebne są takie placówki - mówi przewodniczka. - Dzięki nim dzieci z miasta mogą się przekonać, że krowa nie jest fioletowa, jak wbija im do głowy reklama Milki.

Jak za dawnych lat


Petra  ma 25 lat  i mieszka w Klagenfurcie. Kiedy rozmawiamy o folklorze dziewczyna z dumą opowiada, że ma w domu ludowy strój. Nie, nie należy do żadnego zespołu, po prostu ma, tak jak tutaj prawie każdy. Nosi go nie z przymusu, a ze szczerych chęci.

karyntia-zamekok.jpg Przywiązanie do folkloru jest w Karyntii bardzo wyraźne. Jak się dawniej mieszkało można zobaczyć w skansenie budownictwa ludowego w Maria Saal. Ale stare chaty są tak naprawdę wszędzie. Stare - z zewnątrz, bo w środku przystosowane do wygodnego, współczesnego życia.  Podobnie jest z licznymi w Karyntii zamkami - wiele z nich jest nadal zamieszkanych. Te, które można zwiedzać w środku to zwykle muzea i galerie. Na przykład XVIII-wieczny zamek w Rosegg wybudował jeden z ówczesnych austriackich dyplomatów dla swojej włoskiej kochanki o imieniu Lukrecja. Stąd też od samego początku obiekt nazywano "Villa Lucrezia".  Jeśli będziemy mieli szczęście - oprowadzać nas będzie sam właściciel - tryskający humorem książę Liechtesteinu. Atrakcją są tutaj woskowe figury, m.in. Napoleona, cesarzowej Sisi, a także podrabiającego pieniądze bankiera. Ksiażę wytłumaczy nam jaki był ich związek z zamkiem, a potem pokaże  wannę i sedes na kółkach. Dlaczego na kółkach? Ze względów praktycznych - w zapomniano o wybudowaniu w zamku łazienki!

karyntia-ryneczek.jpg W widocznym z autostrady koło Villach zamku Landskron w scenerii zabytkowych ruin trzy razy dziennie odbywają się pokazy tresury ptaków drapieżnych (orły, sokoły, a także kruki i sowy). Z kolei zamek w Ebenau to galeria sztuki nowoczesnej.

Jednym z najpiękniej położonych zamków jest  Hochoseterwitz koło St. Veit an der Glan. Jak nazwa wskazuje - chodzi o położone nad rzeczką Glan miasteczko, którego patronem jest święty Veit. W promieniu zaledwie 10 km od St. Veit znajduje się ponad 15 (!) zamków. Ale i miasteczko warte jest uwagi - ładny ukwiecony rynek i oryginalny, choć może nieco zbyt pstrokaty i futurystyczny hotel należący do tego samego właściciela co warszawski "Sobieski". W końcu nie na darmo hasłem reklamowym St. Veit jest "Historyczna starówka - nowoczesna architektura".

karyntia - miasteczko.jpg A jeśli chodzi o najstarsze karynckie miasto - jest nim Friesach, którego panoramę najlepiej podziwiać po wdrapaniu się na strome wzgórze z kościołem św. Piotra na szczycie. Natomiast najcenniejsza karyncka świątynia, uważana za jeden z najpiękniejszych przykładów architektury romańskiej w całej Austrii, to katedra Wniebowzięcia NMP w Gurk. Wprawdzie wygląd z zewnątrz nie robi wrażenia wiekowości, jednak gdy wejdziemy do krypty wypełnionej ponad setką kolumn, niewątpliwie zamuruje nas z wrażenia! Nie zapomnijmy też usiąść na kamieniu, na którym w XI wieku siadywała pochowana w krypcie hrabina Emma, ogłoszona potem świętą. Jeśli pomyślimy życzenie - może się spełni!

Informacje praktyczne:

Język: niemiecki, a często - jego karyncki dialekt.
Internet: http://www.kaernten.at

Back to top